Archiwum wpisów w blogu w styczniu 2009
Nowy rok wyzwań
czwartek, 01 stycznia 2009
Nowy rok, nowe wyzwania, nowe lęki. Niewątpliwie, każdy z nas w chodzi w nowy rok ze swoimi marzeniami i obawami. Czekający nas okres jawi się jako perspektywa, w której tak wiele trzeba zagospodarować. Nowy rok staje się drogą, którą widać przez mgłę. Każdy początek nie jest łatwy, bowiem trzeba coś zaplanować, a jednocześnie szukać sposobów na realizację tych zamierzeń.
Niewątpliwie warto wziąć w tą drogę kilka zasad sformułowanych przez tych, którzy już wcześniej zmagali się z realizacją swoich planów. Oto kilka mądrych sentencji ułatwiających z odwagą popatrzeć w przyszłość.
1. Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw (Phil Bosmans).
2. Ciesz sie każdą chwilą, abyś potem nigdy nie żałował, że utraciłeś młodość. Każdemu etapowi życia Pan przypisał właściwe mu niepokoje (Paulo Coelho).
3. Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i jeśli byłoby to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów (Goethe).
4. Jeśli ktoś chce dotrzeć do określonego miejsca niech wybierze jedną drogę i nie zastanawia się nad innymi, ponieważ nie byłaby to już podroż lecz włóczęga (Seneka).
5. Tak jak prawda jest dla człowieka kluczem do świata, tak wolność jest kluczem, który wartości otwiera drogę w głąb człowieka (ks. J. Tischner).
6. Należy przyznać, że szczęście w tym życiu opiera się na nadziei nowego i zupełnie innego życia; jest się szczęśliwym wtedy, gdy bliskie jest uobecnienie tej nadziei (Pascal).
7. Służenie innym bez uczucia pokory jest jedynie zaspokajaniem egoizmu: zapatrzeniem się wyłącznie we własną osobę (Gandhi).
|---------------------------
Współczesne lęki
czwartek, 08 stycznia 2009
Według dr n. med. Marka Krzystanka, psychiatry lęk jest jedną z najczęściej przeżywanych emocji w życiu człowieka. Odczuwają go zarówno ludzie zdrowi, jak i ludzie cierpiący na rozmaite zaburzenia somatyczne (czyli dotyczące ciała) i psychiczne. Lęk można opisać jako odczuwanie nieuzasadnionych obaw lub zagrożenia o różnym nasileniu i różnym czasie trwania. Obawy te są zwykle nieuzasadnione przez sytuację, w jakiej znajduje się zlękniony człowiek. Ocenia się, że 1 na 4 zdrowych ludzi w jakimś okresie swojego życia przeżywa lęk a około 1 na 10 cierpi na zaburzenia lękowe. Zaburzenia te występują częściej u kobiet. Najczęściej lęk występuje pomiędzy 20-30 rokiem życia. Nie da się ukryć, iż współczesna cywilizacja niesie ze sobą pokaźną ilość lęków, nad którymi warto byłoby sie pochylić. W literaturze fachowej wyróżnia się wiele różnego rodzaju leków. I tak istnieją lęki:
• odtwórcze, wyrastające z konkretnych przeżyć i zdarzeń;
• wytwórcze, powstające w wyobraźni dziecka (np. przed ciemnością);
• związane z niezaspokojeniem podstawowych potrzeb (fizjologicznych, bezpieczeństwa, akceptacji, miłości i szacunku);
• dotyczące obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną).
Tomasz Merton napisał kiedyś, że życie każdego człowieka determinuje pewien realny strach. To, czego się boimy, świadczy o tym, czego szukamy. Czego boję się najbardziej? Zapomnienia i nieświadomości najgłębszej prawdy swego istnienia. Zapomnienia tego, kim jestem, zagubienia w tym, czym nie jestem, zdrady własnej wewnętrznej prawdy i fascynacji tym, co dla mnie nieprawdziwe i co narzuca mi się z zewnątrz. Co to jest? To może przybierać rozmaite formy. Powinienem jednak bać się ich wszystkich i nie ufać im. Jednocześnie nie potrafię nie poddawać się pewnym zewnętrznym wpływom i dlatego powinienem je zaakceptować — zawsze jednak tak, by pogłębić swą świadomość, wspomnienia i zrozumienie, zamiast je ograniczać (Tomasz Merton: „Rok z Thomasem Mertonem”, Kraków 2007). Warto więc przyjrzeć się bliżej owym lękom, które sprawiają, że człowiek coraz częściej przeżywa trudne chwile. Jest ich bardzo dużo, bowiem leków jest tyle ile ludzi.
Albert Einstein powiedział kiedyś, że każdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru. Jesteśmy albo pełni miłości... albo pełni lęku. Z lękiem trzeba sobie radzić poprzez generowanie w sobie miłości, bo tylko wtedy potrafimy smakować życie. A warto....!
|---------------------------
Lęk przed jutrem
środa, 14 stycznia 2009
Niestety, coraz częściej w Internecie można przeczytać słowa, które są przeniknięte strachem przed przyszłością. Oto przykład z blogu: Jestem zupełnym nieudacznikiem. Nic nie osiągnąłem. Nie mam celu w życiu. Nie umiem poradzić sobie z najprostszymi sprawami. Nie kocham tych, których powinienem. Kocham tych, których nie powinienem. Mam marzenia. Nierealne marzenia. I skrajnie głupie. Raz chcę wygrać w totka 6 milionów, a innym razem chcę być zygmuntowskim dzwonnikiem. Raz chcę zwykłego seksu, innym razem wielkiej miłości. Przecież tak się nie da żyć… To wcześniej, czy później doprowadzi mnie do nerwowej choroby. Zeświruję… Moja głowa jest pełna planów, pomysłów… Ale nie robię nic, co by choć spróbować realizacji…
To rzeczywiście poważny problem, gdy patrząc w przyszłość nie widzi się perspektyw. Nie można jednak pozostać na tego typu myśleniu. Może warto sobie uświadomić, że drobiazgi, rożnego rodzaju drobne znaki dają jakąś nadzieję na jutro. Brak takiej postawy dobrze ilustruje pewna przypowieść. Otóż pewien mnich uskarżał się Bogu, że aż pięć razy dziennie Go odwiedza, a Pan Bóg jeszcze ani razu w życiu nie był u niego. Bóg się uśmiechnął i obiecał, że jutro złoży mu wizytę. Zakonnik zrobił wielkie sprzątanie (takie jak na Wielkanoc), a później czekał na obiecane odwiedziny. W tym czasie trzy razy wzywano go na furtę: do dziecka - dał mu jabłko; do żebraka - obdarował go bochenkiem chleba, do szukającego rady - pożyczył mu książkę. Za każdym razem bardzo się spieszył, aby nie przegapić odwiedzin Dostojnego Gościa. Ale On jakoś nie przychodził. Następnego dnia na modlitwie robi Panu Bogu gorzkie wyrzuty, że nie dotrzymał słowa. Bóg uśmiechnął się, pokazał jabłko, chleb i książkę i powiedział: - Trzy razy chciałem cię odwiedzić, ale za każdym razem nie miałeś dla mnie czasu.
Co zatem uczynić, aby lęk przed jutrem nie paraliżował? Warto pomyśleć jeszcze raz o swoich możliwościach. One wcale nie są ograniczone. Trzeba uwierzyć, że można więcej uczynić niż to się wydaje. Jutro ma być rzeczywistością, niosącą ze sobą wyzwania, które trzeba podjąć. Nie można w tym względzie poprzestać na stwierdzeniu niemożności, nieumiejętności itp.
Lęk przed jutrem ma zawsze swe źródło w niskiej samoocenie, która generuje lęk przed nowym zadaniem. Likwidowanie owego lęku idzie więc w parze z podnoszeniem własnej oceny. Trzeba uwierzyć we własne możliwości mimo dotychczasowych porażek! Trzeba także myśleć pozytywnie. Coraz częściej słyszy się stwierdzenie: damy radę. Trzeba w to uwierzyć!!!!!
|---------------------------
Lęk przed innym
czwartek, 22 stycznia 2009
Ignacy Krasicki (1735 - 1801), biskup warmiński (a pod koniec życia arcybiskup gnieźnieński) był mistrzem obserwacji. W bajce „Mysz i kot” ukazał do czego prowadzi pycha. Niestety słowa wiersza nic nie straciły na swej aktualności. Mysz, dlatego że niegdyś całą książkę zjadła, rozumiała, że wszystkie rozumy posiadła. Rzekła więc towarzyszkom: „Nędzę waszą skrócę, Spuśćcie się tylko na mnie, ja kota nawrócę!” Posłano więc po kota. Kot, zawżdy gotowy, Nie uchybił minuty, stanął do rozmowy. Zaczęła mysz egzortę; kot jej pilnie słuchał, Wzdychał, płakał... Ta, widząc, iż się udobruchał, jeszcze bardziej wpadała w kaznodziejski zapał, Wysunęła się z dziury - a wtem ją kot złapał. Jest to jedna strona medalu, która pokazuje bezkrytyczność wobec siebie. Często jednak jest to maska, która niesie za sobą lęk przed drugim.
Można także uciekać przed drugim (szczególnie tym potrzebującym) poprzez gromadzenie. Dobrze ilustruje takie zachowanie pewne opowiadanie. Otóż do rabina przyszedł sąsiad z następującym problemem: - Mistrzu, ja tego nie rozumiem: Przyjdziesz do biednego, to jest on serdeczny i gotowy do pomocy, gdzie tylko może. Przyjdziesz zaś do bogatego, to on nawet cię nie zauważy. Co to jest z tym pieniądzem? Rabin podumał trochę, a potem rzekł: - Podejdź do okna! Co widzisz? - Widzę kobietę z dzieckiem i wóz, co jedzie na jarmark. - Dobrze. A teraz podejdź do lustra! Co widzisz? - Hm, co mam widzieć? Siebie samego. - Popatrz: okno jest zrobione ze szkła i lustro jest zrobione ze szkła. Wystarczy tylko trochę srebra z jednej strony i już się widzi jedynie siebie samego. Zapatrzenie w siebie jest także podszyte lękiem przed drugim, przed konkurencją przed człowiekiem, który potrzebuje pomocy.
Co można więc zrobić, aby nie uciekać przed drugim, nie bać się jego obecności, działalności, jego uczyć czy potrzeb. Oto cztery konkretne rady.
1. L. Tołstoj napisał, że w życiu istnieje tylko jeden sposób na to, aby być szczęśliwym: żyć dla innych. Trzeba zatem starać się żyć tak, aby być dla drugiego.
2. Św. Augustyn wyznawał: Nie wierzę, aby post wystarczył sam w sobie. Twoje wyrzeczenia będą dla Ciebie owocne, jeśli będziesz hojny dla innych. Warto być hojnym, nawet wtedy, kiedy wymaga to wyrzeczenia.
3. Św. Wincenty udowadniał, iż Bóg nie patrzy na sukces podejmowanych w imię dobra działań, lecz na miłość, z której czyn jest dobry wypełniamy. Nie ma prawdziwego stawania się dyspozycyjnym wobec drugiego bez miłości.
4. Św. Franciszek Salezy był przekonany, że dobre słowo zmniejsza gniew jak woda ogień; dobrocią można uczynić owocnym każdy teren. Dobroć likwiduje wszelkie lęki przed drugim.
|---------------------------
Lęk przed odpowiedzialnością
środa, 28 stycznia 2009
Ruiz Don Miguel, w książce „Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków” (Łódź 2004) napisał: Lęk jest prze¬pełniony przymusem. Na ścieżce lęku wszystko, co¬kolwiek by to było, robimy, bo musimy. Spodziewa¬my się, że inni zachowają się w określony sposób, także dlatego że muszą. Mamy pewne obowiązki, a ponieważ to przymus, opieramy się. Im więcej opo¬ru, tym więcej cierpienia. Wcześniej czy później pró¬bujemy wywinąć się od obowiązków (…). Lęk przytłacza nas przymusem, obowiązkami, oczekiwaniami, nie ma w nim szacunku, jest unikanie odpowiedzialności i litość. Jak możemy się czuć dobrze, skoro cierpimy z powodu paraliżującego lęku? Czujemy się ofiarami, jesteśmy źli, smutni, zazdrośni lub opuszczeni. Złość jest tylko lękiem w przebraniu. Smutek to też lęk w masce. I zazdrość również. Jak więc widać lęk przed odpowiedzialnością ma wiele twarzy i niesie ze sobą różnego rodzaju stany emocjonalne uprzykrzające życie. Lęk przed odpowiedzialnością jest w konsekwencji ucieczką przed wyzwaniami, drugim człowiekiem, a nawet sobą samym.
Na dłuższy okres czasu nie można sobie na ten lęk pozwolić, bowiem paraliżuje on wszelką twórczość, powiększa egoizm oraz pogłębia stan inercji. Co zatem uczynić? Z pomocą przychodzą nam ważne stwierdzenia, w których można odnaleźć istotne wskazówki postępowania.
I. Mistrz Eckhardt napisał: Imię nowego nieprzyjaciela wewnętrznego to brak odpowiedzialności. Warto zatem uświadamiać sobie problem, który nazywa się lekkomyślność.
II. Kard. S. Wyszyński z naciskiem kiedyś przekonywał, że człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi. Lęk przed odpowiedzialnością znika w chwili zatroskania o drugiego.
III. Św. Augustyn przestrzegał: Pamiętaj o tym, że twoje swobodne i wolne od zajęć chwile obciążone są największymi zadaniami i odpowiedzialnością. Warto być czujnym w każdej sytuacji.
IV. Stwórcy mówił do Abdiasza: Albowiem bliski jest dzień Pański przeciwko wszystkim narodom. Jak ty czyniłeś, tak będą postępować wobec ciebie: [odpowiedzialność za] czyny twoje spadnie na twoją głowę (Ab 1,15). Warto żyć w perspektywie rozliczenia nie tylko tego ludzkiego, ale i Boskiego.
