Archiwum wpisów w blogu w styczniu 2010
Świńska grypa
środa, 06 stycznia 2010
Na całym świecie końcówka 2009 roku była naznaczona paniką przed świńską grypą. Statystyczny widz czy słuchacz w mediach mógł się dowiedzieć, jak straszna epidemia zbliża się do jego drzwi. Nakręcana spirala zagrożeń, stała się niemal tematem numer jeden. Powstało wiele dylematów: szczepić się czy też nie? Słuchając tych wszystkich wypowiedzi, przewidywań miałem nieodparte wrażenie, że ktoś mną manipuluje. Chyba nie chodzi o faktyczne zagrożenie, ale próbę skorzystania na sytuacji chorobowej pewnych grup ludzi. Podejrzewa się firmy farmaceutyczne, a także polityków.
Na jednym z forów przeczytałem: Panika musi być, bo inaczej koncerny farmaceutyczne nie zarobiłyby kasy. Bakterie, wirusy i grzyby są wszędzie: w powietrzu, w wodzie, na skórze. Nie ma co popadać w paranoję. Albo: Trzeba więc tylko wykorzystać moment, kiedy ludzkość jest zaniepokojona nową grypą, podgrzać nastroje, docisnąć rząd do ściany, postraszyć zagładą narodu. A jak jest prawda? Nikt chyba tak do końca nie wie. Jestem jednak przekonany, że wszyscy uczestniczmy w medialnym spektaklu, gdzie manipulacja gra główną rolę. Niezależnie od tego, jak duże jest zagrożenie warto wykorzystać psychologię tłumu. A jedną z cech tłumu jest naiwność, wynikająca z zatracenia poczucia rzeczywistości. W konsekwencji powstaje myślenie grupowe (groupthink), w którym zdroworozsądkowe myślenie zostaje zastąpione zbiorowym zmysłem, nierzadko przenikniętym odrealnieniem.
Proponuje podejść do całej kwestii zdroworozsądkowo. Witold Wójtowicz zaproponował w swojej książce „Psychologia zdrowego rozsądku” zaproponował pewne rozróżnienie. Jaka jest różnica pomiędzy rozsądkiem z zdrowym rozsądkiem? Oto te niuanse:
1. Rozsądek to jest to, co robisz z poważna miną. Zdrowy rozsądek to to, co robisz z uśmiechem.
2. Rozsądek to przystosowanie się do świata. Zdrowy rozsądek to przystosowanie świata do siebie.
3. Rozsądek to uporządkowana wiedza. Zdrowy rozsądek to uporządkowane życie.
4. Rozsądek to jest to, co wiesz. Zdrowy rozsądek - to, co chcesz wiedzieć.
|---------------------------
Mam talent
środa, 13 stycznia 2010
krótki tekst dotyczący naszych talentów. Wielu Polaków oglądało drugą edycję programu „Mam talent”. I chyba też wielu miało wątpliwości. Co tak naprawdę się liczy? Czy rzeczywiście talent? A może tylko oryginalne show?
Nie chcę oceniać programu, bowiem każdy z nas ma prawo do swojego poglądu. Przy okazji chce jednak na chwilę pochylić się nad istotą talentu. Balzac napisał, że nie istnieje wielki talent bez wielkiej siły woli. Talent jest wrodzoną albo nabytą predyspozycją człowieka w dziedzinie intelektualnej lub ruchowej, przejawiającą się dużym stopniem sprawności w danej dziedzinie. Talent jest czymś bardzo ważnym dla człowieka, bowiem wydobywa go z przestrzeni zwyczajności. Ktoś utalentowany zaczyna imponować, wzbudza zainteresowanie i podziw. Czy jednak w naszej ojczyźnie ma szansę?
John C. Maxwell jeden z najpopularniejszych autorów „New York Timesa” napisał książkę pt. Talent nie wystarczy. Pisze w niej, iż istnieje wiele praw rządzących talentem:
• wiara wzmaga talent człowieka;
• inicjatywa aktywuje talent danej osoby;
• skupienie ukierunkowuje talent;
• przygotowanie ustawia talent człowieka;
• wytrwałość podtrzymuje talent osoby;
• charakter chroni talent człowieka.
Maxwell uważa, że to nie wszystko. Największe znaczenie ma to, czym człowiek uzupełni swój talent. Wydaje się, że mniej ważne są spektakularne zwycięstwa medialne. Najistotniejsza jest wiara w siebie.
|---------------------------
Czas sesji
środa, 20 stycznia 2010
Zbliża się czas sesji, w której studenci w całej Polsce zaczną zbierać zaliczenia i oceny. I znów stanie się dla wielu cud, bowiem zdadzą egzamin, choć w ostatniej chwili poczynili starania w tym względzie. W takich chwilach wielu zastanawia się nad kondycją naszego kształcenia na poziomie szkół wyższych.
Z troską myślę w pierwszej chwili o studentach niestacjonarnych. W większości uczelni uczą się oni w trybie weekendowym. Zajęcia odbywają się od 8.00 rano do 20.00 wieczorem (gdzieniegdzie do 22.00). Co student jest w stanie przyswoić ok g. 17.00 czy 19.00? Dla wielu jest to czas przetrwania, kiedy patrzy się na zegarek, a wykładowca staje się złem koniecznym. W tym kontekście sesja staje się koszmarem zbierania owoców „niedouczenia” i przemęczenia. Powstaje więc pytanie: czy można to zmienić? Wydaje się, że w obecnym systemie edukacji jest to niemożliwe. Z drugiej strony coraz więcej podmiotów edukacyjnych dostrzega absurdy związane z ilością, a nie jakością w kształceniu.
Solidaryzuje się więc z tymi, którzy muszą wiele doczytać, dopisać, poszukać źródeł. Z drugiej strony, studia zaoczne uczą człowieka samodzielności w odkrywaniu wiedzy. Owo poszukiwanie wiedzy, jedynie zasygnalizowanej na wykładach, kreuje twórcze postawy.
A jak wygląda kondycja współczesnego studenta stacjonarnego? Wydaje się, że nie jest specjalnie dużo lepsza. Ostatnie reformy, dwutorowość kształcenia sprawia, że wzrasta ilość przedmiotów, zmniejsza się ilość godzin, a student stacjonarny staje się w połowie „zaocznym”. I jak tu zdawać egzaminy?
Aby nie było tak ponuro proponuje parę sprawdzonych dowcipów na czas sesji. Otóż
jest miesiąc przed egzaminami. Pan Bóg mówi do św. Piotra: - Pójdź, zobacz co robią studenci! Św. Piotr wraca i zdaje relacje: - Medyk kuje, uniwerek imprezuje a polibuda pije. Tydzień przed egzaminami, Bóg znowu wysłał Św. Piotra na zwiady. Św. Piotr po powrocie: - Medyk kuje, uniwerek kuje, a polibuda pije. W noc przed egzaminami, Bóg ostatni raz wysyła Św. Piotra na zwiady. Św. Piotr zdaje relacje: - Medyk kuje, uniwerek, kuje, a polibuda się modli. A oto drugi dowcip: Rozmawiają dwaj studenci: - Jak mam napisać rodzicom, że znów oblałem egzaminy? - pyta jeden. - Napisz - odpowiada drugi - już po egzaminach, u mnie nic nowego! A na koniec szczypta „czarnego humoru”. Na jednej z uczelni student podchodzi do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zależało na wcześniejszym terminie, ale też nie przygotował się jak należy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy młodego człowieka, otworzył drzwi i zwrócił się do oczekujących na egzamin: - Przynieście siano dla osła. - A dla mnie herbaty! - dodał egzaminowany.
|---------------------------
Wstydliwy temat
środa, 27 stycznia 2010
Coraz więcej w mediach pojawia się informacji o rożnego rodzaju przejawach molestowaniu dzieci i młodzieży. Trzeba pamiętać, iż jest zachowanie naruszające godność osobistą poprzez natrętne i uporczywe naprzykrzanie się, najczęściej bliskie napastliwości. Szczególnie groźne jest molestowanie seksualne. Według WHO „Wykorzystanie seksualne dziecka to włączanie dziecka w aktywność seksualną, której nie jest ono w stanie w pełni zrozumieć i udzielić na nią świadomej zgody i/lub na którą nie jest dojrzałe rozwojowo i nie może zgodzić się w ważny prawnie sposób i/lub która jest niezgodna z normami prawnymi lub obyczajowymi danego społeczeństwa. Z wykorzystaniem seksualnym mamy do czynienia, gdy taka aktywność wystąpi między dzieckiem a dorosłym lub dzieckiem a innym dzieckiem, jeśli te osoby ze względu na wiek bądź stopień rozwoju pozostają w relacji opieki, zależności, władzy. Celem takiej aktywności jest zaspokojenie potrzeb innej osoby. Aktywność taka może dotyczyć:
• namawiania lub zmuszania dziecka do angażowania się w prawnie zabronione
czynności seksualne;
• wykorzystywanie dziecka do prostytucji lub innych prawnie zakazanych praktyk o charakterze seksualnym;
• wykorzystywanie dziecka do produkcji materiałów lub przedstawień o charakterze pornograficznym.” (Sajkowska, 2002).
Temat jest tak wrażliwy, że tym razem odwołam się do fachowców. Janina Wyżyńska, psycholog, psychoterapeuta (Grupa Synapsis), autorka książki "Jak chronić dzieci przed molestowaniem seksualnym? Poradnik nie tylko dla rodziców”, wskazuje na niepokojące zachowania dorosłych wobec dzieci i nastolatków, które mogą świadczyć, że dorosły stara się zdobyć dziecko. Oto one:
• dorosły traktuje dziecko inaczej niż pozostałe dzieci, szczególnie się z nim zaprzyjaźnia, faworyzuje dziecko, stara się zdobyć jego sympatię i wdzięczność, daje mu prezenty lub pieniądze;
• dorosły chętnie i często opiekuje się dzieckiem za darmo, dąży do tego, by zostawać z dzieckiem sam na sam, bawi się z dzieckiem, chodzi z nim na spacery, zabiera na wycieczki, uprawia sporty, proponuje, że popilnuje dziecka pod nieobecność rodziców, pomaga w odrabianiu lekcji, sugeruje innym, by nie przeszkadzali i zostawiali go samego z dzieckiem (szczególny niepokój powinny budzić osoby, które zaprzyjaźniły się z dzieckiem do tego stopnia, że w efekcie spędzają z nim więcej czasu niż rodzice)
• dorosły prosi, aby dziecko nie mówiło matce, ojcu lub innym osobom o tym, o czym rozmawiali i co robili, namawia dziecko, by miało z nim wspólne tajemnice
• dorosły w jakikolwiek sposób podważa autorytet rodziców dziecka;
• dorosły na różne sposoby stara się nawiązywać kontakt fizyczny z dzieckiem, przyzwyczaja je do tego, że jest dotykane, np. uporczywie przytula, dotyka, całuje, łaskocze lub obejmuje dziecko, przyjacielsko kładzie rękę na ramieniu dziecka, bierze dziecko za rękę, prosi, by dziecko masowało mu plecy, prosi o pomoc w myciu pleców lub sam proponuje dziecku, że w tym pomoże, proponuje dziecku zabawy lub sporty wiążące się z bliskim kontaktem fizycznym (np. zapasy);
• dorosły niby przypadkiem pokazuje się dziecku w niekompletnym stroju (np. w luźnym szlafroku, spod którego widać nagie ciało), chodzi przy dziecku w negliżu lub bez ubrania;
• dorosły sugeruje dziecku, że nagość jest rzeczą pozytywną, pokazuje dziecku obrazy przedstawiające nagie osoby (np. reprodukcje dzieł sztuki), proponuje dziecku wspólne pływanie nago, namawia dziecko lub jego rodzinę do uprawiania naturyzmu
• dorosły smaruje dziecko maściami lub kremami, gdy w pobliżu nie ma matki, ojca lub innych osób i gdy nie ma takiej potrzeby;
• dorosły niby przypadkowo wchodzi do pokoju dziecka, gdy dziecko się rozbiera, albo wchodzi do łazienki, gdy dziecko się myje;
• dorosły nie respektuje intymności dziecka, np. nie pozwala zamykać drzwi do łazienki lub toalety lub wchodzi nocą bez potrzeby do sypialni dziecka; dorosły mężczyzna namawia nieletniego chłopca do wspólnego sikania podczas wycieczek;
• dorosły wypytuje dziecko o prawdziwe lub rzekome stosunki intymne z kolegami lub koleżankami albo wysuwa oskarżenia na ten temat, jest nadmiernie zainteresowany życiem intymnym nastolatka i próbuje w nie ingerować (np. zabrania chodzenia na randki z rówieśnikami);
• dorosły robi seksualne komentarze na temat ciała lub ubioru dziecka, żartuje z intymnych części ciała dziecka, wypytuje dziecko o czynności fizjologiczne i wygłasza komentarze na ten temat, przejawia niezwykle zainteresowanie rozwojem fizycznym dziecka;
• dorosły opowiada dziecku o swoich doświadczeniach seksualnych, relacjonuje intymne szczegóły ze swojego życia lub zwierza się na temat swojego partnera (żony, męża, narzeczonej itp.);
• dorosły skarży się dziecku, że jest samotny, że nikt go nie rozumie itp.; zwierza się dziecku ze swoich problemów intymnych, traktując je jak dorosłą osobę (http://online.synapsis.pl)
O tym wszystkim powinni pamiętać rodzice, którzy są w pierwszej kolejności odpowiedzialni za swoje dzieci, za ich rozwój emocjonalny. Powstaje jednak pytanie jak rodzice powinni reagować?
Ewa Rozkrut uważa, iż bez względu na to, w jakim dzieci są wieku, powinniśmy rozmawiać o wszelkich sprawach związanych ze sferą seksualną mimochodem, jakby przy okazji. Nie stwarzajmy dodatkowych wzmocnień poprzez organizowanie specjalnych wieczorów poświęconych temu tematowi. Takie niecodzienne sytuacje mogą dzieci wystraszyć, a przecież pragniemy je nauczyć reagować w określonych sytuacjach tak, by mogły sobie pomóc albo świadomie uciekać.
A na koniec kilka rad dla dzieci korzystających z Internetu (główne zagrożenie molestowania) autorstwa Krzysztofa Nowosielskiego z Zakładu Profilaktyki Chorób Kobiecych i Seksuologii, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach („Wykorzystywanie seksualne dzieci”).
• Nigdy nie podawaj informacji o sobie - adres, telefon, nazwa i miejsce twojej szkoły.
• Mów swoim rodzicom wszystko, co sprawiło, że czujesz się zakłopotany, kiedy używałeś Internetu.
• Nigdy bez zgody rodziców nie umawiaj się na spotkanie z kimś, kogo poznałeś w Internecie.
• Jeśli rodzice zgodzą się na takie spotkanie, upewnij się, że będzie w miejscu publicznym i nie idź tam sam
• Nigdy nie odpowiadaj na wiadomości z sieci, które są dwuznaczne, obsceniczne, agresywne, przerażające, wywołujące u ciebie zmieszanie.
• Zrób kopię takiej wiadomości i pokaż rodzicom, oni wyślą ją do odpowiednich władz.
• Nigdy bez zgody rodziców nie wysyłaj własnych zdjęć ani innych, prywatnych materiałów osobie, którą poznałeś on-line.
• Przestrzegaj reguł, jakie ustalili twoi rodzice, dotyczących korzystania z Internetu.
• W Internecie znajdują się strony przeznaczone tylko dla dorosłych, jeżeli znajdziesz taką stronę, opuść ją i idź na jedną z fajnych stron dla dzieci.
