naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w październiku 2008

Pragnienie czułości

  

środa, 01 października 2008

Czułość jest szczególnie ważną postawą wobec drugiego człowieka, bowiem jest formą dawania jakby cząstki siebie. Czułość jest jednocześnie współodczuwaniem, a zarazem wyrażeniem bliskości. Karol Wojtyła napisał, iż nie może być prawdziwej czułości bez dojrzałej powściągliwości, która ma swe źródło w woli gotowej zawsze miłować i konsekwentnie przezwyciężającej postawę użycia narzucaną przez zmysłowość i pożądliwość ciała. Bez takiej powściągliwości naturalne energie zmysłowości oraz wciągnięte w ich orbitę energie uczuciowości staną się tylko „tworzywem" egoizmu zmysłów, ewentualnie egoizmu uczucia. Jak więc widać, czułość jest bezinteresowna, w której nie ma choćby cienia traktowania przedmiotowego. Jak jednak być czułym, aby zaspokoić tego typu pragnienia, które są w każdym z nas?

Czułość zawiera w sobie delikatność i subtelność. Nie można być człowiekiem czułym i jednocześnie nachalnym czy brutalnym. Człowiek okazujący drugiemu czułość powinien charakteryzować się pewną finezją. Natarczywość w wielu przypadkach buduje raczej bariery niż zaspokaja pragnienie czułości. Warto więc nieraz powstrzymać się, poczekać z czułością, aby wybrać odpowiedni moment i sposób.

Czułość zawiera także w sobie element szacunku wobec drugiej osoby. A szacunek to uznanie godności spotkanego człowieka, to pozwolenie mu, aby zaistniał w mojej obecności. Stąd też czułość jest zawsze afirmacją osoby, przestrzenią akceptacji jej istnienia. W orbicie czułych gestów i słów obdarzany czuje się bezpiecznie, pełen pozytywnych odniesień do ludzi i świata.

Człowiek czuły, to także ten, który pragnie być oparciem dla spotkanej osoby. Czułość jest bowiem tkliwością, która pomaga, wzmacnia, pozwala popatrzeć w przyszłość z nadzieją. Dzieje się tak dlatego, że w ten sposób okazywana jest miłość przekraczająca wszelkie granice, szczególnie te związane z niemocą i bezsilnością. Pewnie dlatego osoby cierpiące, lękające się, opuszczone tak bardzo potrzebują czułości. Także dzieci oczekują, że ze strony najbliższych doczekają się jakiegoś gestu czy słowa przenikniętego czułością.

I jest jeszcze jeden, ważny wymiar czułości. Trzeba być za nią odpowiedzialnym. To nie mogą być puste gesty. Czułość zobowiązuje do wierności i konsekwencji. Nie można być raz czułym, a raz szorstkim. Trzeba być także odpowiedzialnym za przejawy czułości, która nie może zniewalać!

Karol Wojtyła pisał, że czułość to zdolność odczuwania całego człowieka, całej osoby, we wszystkich najbardziej ukrytych nawet drgnieniach jej duszy, a zawsze z myślą o prawdziwym dobru tej osoby. Któż z nas tego nie potrzebuje?

 |---------------------------

Pragnienie wolności

  

czwartek, 09 października 2008

Jan Paweł II mówił, że wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć przez prawdę. W każdym z nas istnieje pragnienie bycia wolnym, a więc pragnienie takiego stanu, w którym człowiek czuje się twórcą godnego człowieczeństwa. I rzeczywiście prawda nas wyzwala, bo tylko wtedy można nie być uwikłanym.

Wolność jest czymś szalenie osobistym, a jednocześnie ulotnym. Zniewolenie przychodzi nieraz bardzo szybko i niepostrzeżenie. Wtedy jeszcze mocniej odczuwa się chęć uwolnienia. Niestety wielokrotnie można samemu zniewalać innych poprzez własne wybory, humory czy potrzeby. Jak zatem istnieć przy drugim, aby zaspokajać pragnienie wolności?

Salomon mawiał: Jeżeli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Twoje. Jeżeli nie wróci, oznacza to, że nigdy od początku Twoje nie było. Niewątpliwie, umiejętność dania komuś swobody wyboru w wielu przypadkach jest sztuką, bowiem nie zawsze da się to pogodzić z własnymi potrzebami. Jakże ważne jest uszanowanie woli innego. Ktoś, kto wie, że może sam wybierać czuje się wolny, a jednocześnie bezpieczny w towarzystwie osoby, która mu to umożliwia. Stąd też warto analizować swoje postępowanie, szczególnie wtedy, gdy apodyktyczność staje się „chlebem codziennym”.

Pragnienie wolności zaspokajane jest także wtedy, kiedy wzajemne stosunki budowane są na prawdzie. Wszelkie półprawdy, gra, mistyfikacja czy dwulicowość nie dają poczucia bycia wolnym. Człowiek jest wtedy zniewolony kłamstwem, które najczęściej się powiela. W konsekwencji staje się aktorem, który jest zniewolony swoją rolą. Niestety, taką grę można zaobserwować chociażby w środowisku rodzinnym.

Być wolnym oznacza więc brać odpowiedzialność za siebie. Trzeba zatem spotkanej osobie dać szansę, aby poczuł się odpowiedzialny za swoje wybory, za swoje życie. Wszelkie formy wyręczania czy decydowania „za kogoś” niosą ze sobą zniewolenie. Stąd też warto dać szansę drugiemu w tym obszarze! Człowiek coraz bardziej odpowiedzialny czuje się także wolny.

Ks. Józef Tischner pisał, że wolność fascynuje i napawa lękiem, dlatego zmusza, by nasza postawa wobec niej nie była nieokreślona. Trzeba pomóc drugiej osobie, aby mogła zasmakować w prawdziwej wolności, która zapewnia realizację siebie. Może więc warto popatrzeć na swoją postawę przez pryzmat wolności napotykanych osób?

 |---------------------------

Pragnienie pokoju

  

środa, 15 października 2008

Ph. Bosmans napisał, że każde słowo i każdy gest, które obdarzają przebaczeniem, niosą pokój. Zatem postawa, w której daje się sobie i innym szansę, generuje pokój. Każdy z nas potrzebuje i pragnie pokoju, który jest nie tylko stanem braku wojny czy niepokoju. Pokój to przede wszystkim wewnętrzne wyciszenie, mające swoje źródło w nadziei i pewności. Tego typu stan jest potrzebny człowiekowi, aby funkcjonował w zgodzie ze sobą, ze swoją naturą. Co więc zrobić, aby zaspokoić pragnienie pokoju spotkanej osoby?

Niewątpliwie, pokój przynosi zawsze łagodność. Brak agresji, życzliwość i czułość niosą ze sobą wyciszenie. Warto więc przyglądnąć się własnym reakcjom. Nieraz za dużo jest w nich gwałtowności i przemocy. Współczesny człowiek czeka obecnie raczej na postawę akceptacji i zrozumienia.

Prymas S. Wyszyński przed laty napisał, że pokój światowy zaczyna się od pokoju naszego serca. Być człowiekiem pokoju oznacza zatem posiadanie doświadczenia owego pokoju w sobie samym. Stąd też, aby stawać się pokojem dla innych trzeba zadbać o swój stan ducha. Własne niepokoje i lęki łatwo przenoszą się na innych. „Atmosfera własnego serca” przenosi się wielokrotnie na zewnętrzne zachowania i postawy. Trzeba nad tym panować, bowiem tak łatwo można u drugiego generować różnego rodzaju lęki.

Pokój to także wysiłek bycia jednoznacznym, przewidywalnym, stabilnym emocjonalnie. Niepokój pojawia się przecież wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co się stanie za chwilę, jutro, za rok… Człowiek, który jest zmienny nie niesie pokoju; jest raczej źródłem lęku i obaw. Warto więc i nad tym popracować, bo może się okazać, iż coraz bardziej stajemy się lękotwórczy dla innych.

W jednej z piosenek rockowych można odnaleźć ważne przesłanie: czy któryś z was zrozumie to, że w tym właśnie sens. W tym właśnie sens, aby sobą być, prawdzie patrzeć w twarz. Kochać wszystkich ludzi i pokój sobą nieść. Bycie źródłem pokoju dla drugiego znaczy więc umożliwienie mu zaznania miłości. To właśnie miłość przynosi wyciszenie. Człowiek, który kocha i jest kochanym czuje, że ma w sercu pokój.

Warto też pamiętać, iż pokój to nie jest coś, co zdobywa się raz! Pokój ciągle czyni się i stwarza, ale przede wszystkim rozdaje. Może więc trzeba zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście jestem człowiekiem pokoju, który sprawia, że spotkany czuje się bezpiecznie? Szczególnie dla najbliższych odpowiedź wydaje się bardzo istotna!

 |---------------------------

Pragnienie stabilizacji

  

czwartek, 23 października 2008

W cywilizacji, w której czas coraz bardziej skurczył się, improwizacja stała się nieodłącznym elementem naszego bytowania. W ludzkim życiu jest coraz mniej miejsca na stabilność, poczucie bezpieczeństwa, zatrzymanie. A przecież każdy z nas potrzebuje przestrzeni, w które czuje się na miejscu. Pragnienie stabilizacji jest więc oczekiwaniem na jakąś stałość, równowagę. Kiedy takie pragnienie może być zaspokojone? Jakie postawy spotykanych osób mogą zrealizować ową potrzebę?

Stephen King, współczesny, amerykański pisarz włożył w usta bohaterki swojej powieści następujące słowa: nauczyłam się, że nie wolno schodzić ze szlaku. Niezależnie od tego, co musisz zrobić, niezależnie od tego, jak bardzo musisz zrobić to, co musisz zrobić, niezależnie od tego, czego musisz wysłuchać i jak długo będziesz tego słuchała, nie wolno zejść ze szlaku. (...) Na szlaku nie czuło się ucisku w dołku, a serce biło mocno, równo i powoli. Na szlaku człowiek czuje się bezpieczny, a tylko to się liczy. Człowiek, który pokazuje ów szlak, drogę różnego rodzaju, trafnych wyborów daje poczucie stabilizacji. Dlatego też tak ważny w życiu jest przewodnik, który będzie chciał wskazać, poprowadzić, zganić czy wyprostować kręte ścieżki błędnych decyzji.

Stabilizacja to także poczucie stałości uczuć. Mikołaj Gogol w swoich Aforyzmach napisał: Nie powinniśmy zwracać uwagi na to, czy nasze słowa mają jakiś wpływ, czy nas ktoś słucha. Najważniejsze, że potrafimy pozostać wierni pięknu do końca naszych dni, pokochać je tak, aby nie martwić się niczym, co się wokół nas dzieje, aby śpiewać mu hymn nawet wtedy, gdy cały świat się wali. Człowiek, który jest stały w uczuciach mimo obiektywnych przeciwności zaspokaja pragnienie stabilizacji. Człowiek ma wtedy pewność, że jest ktoś, kto jest wierny. Ta wierność daje poczucie równowagi i stałości.

Poczucie stabilności to także świadomość panowania nad sytuacją życiową. To poczucie możliwości decydowania w swoim życiu. Ktoś, kto daje takie poczucie jednocześnie zaspokaja pragnienie stabilności. Dzieje się tak w tedy, gdy w relacjach nie ma choćby cienia zniewolenia. Ks. Józef Tischner napisał, że tak jak prawda jest dla człowieka kluczem do świata, tak wolność jest kluczem, który wartości otwiera drogę w głąb człowieka. Poczucie wolności daje poczucie stabilizacji.

Nie da się ukryć, iż poczucie stabilności jest potrzebne każdemu człowiekowi po to, aby miał wewnętrzną świadomość, że coś osiągnął. Należy więc do tej stabilizacji dążyć, jednocześnie nie zapominając o innych. Stabilizacja kosztem innych nie przynosi satysfakcji i radości. Jest raczej wyrzutem sumienia.

 |---------------------------

Pamięć o tych, którzy są...

  

czwartek, 30 października 2008

Cóż, najbliższe dni napawają każdego zadumą nad przemijaniem i wspomnieniami, w których, dominują osoby kochane, ale istniejące już tylko w pamięci i dziełach pozostawionych po sobie. Pamięć o zmarłych jest dowodem odpowiedzialności za tych, którzy nadal chcą żyć w naszej świadomości.

Większość z nas pochyli się nad grobem kogoś bliskiego, kochanego po to, aby przywołać wszystkie najlepsze wspomnienia. Pojawi się wtedy u niejednego łza w oku i tęsknota, której nikt nie jest w stanie do końca zrozumieć.

Smutek i żałoba są stanami emocjonalnymi, które trudno opisać, a tym bardziej wejść w świat osoby pogrążonej w żałobie. W obliczu śmierci wszelkie słowa stają się jakby nieważne, niewystarczające, nieogarniające rzeczywistości, którą opisują. Może więc raczej trzeba milczeć, a swoją obecnością solidaryzować się z tymi, którzy cierpią? Nie ma pewnie „złotego środka”. Ból, choć osłabnie, przecież pozostanie gdzieś w człowieku.

Niezależnie od światopoglądu zmarli żyją, choć są obecni inaczej. Dla wierzących tajemnica przejścia na ten drugi świat jest aż nader dobrze znana. Dla niewierzących nie istnieje prawda o świętych obcowaniu czy duszach czyśccowych. Jednak wszyscy mogą odczuwać obecność zmarłych, widząc ich „testament” w postaci osób, które kochali czy w postaci dokonań życiowych. Warto chyba z nutą tęsknoty, ale i podziwu rozmyślać o tych, których brakuje, a także dużo dla nas znaczą. Trzeba jednak otrzeć łzy pamiętając, że zmarli żyją w nas!

Wszystkim niepogodzonym, załamanym i tęskniącym za ukochaną, zmarłą osobą dedykuje wiersz:

Ty ciągle jesteś ze mną, przy mnie i we mnie.

Czuję Twój oddech, charakterystyczne chrząkanie, stąpanie….

I chciałbym się obrócić i powiedzieć: dobrze, że już jesteś!

I wtedy tyle chciałbym Ci powiedzieć, bo nie zdążyłem!

Czy Ty jednak tego potrzebujesz?

Chcę wierzyć, że ocierasz moją łzę i szepczesz: przecież jestem!

Dobrze, że jesteś, choć tak trudno w to uwierzyć nad Twoją mogiłą.

Proszę więc odezwij się do mnie we wspomnieniach,

W chwilach, które cieszyły, dodawały otuchy.

Bądź ze mną, bo ja ciągle Cię kocham!

Nie mogę Cie przecież zapomnieć, bo jesteś nadal moim życiem.

 |---------------------------

wtorek, 7 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodane: 06.02.2012
  Moje możliwości
 dodane: 04.02.2012
  Kamieński Bartłomiej
 dodane: 02.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Światowy dzień walki z rakiem
 dodany: 01.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Zasady edukacyjne na katechezie (7)
 dodany: 27.01.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodany: 06.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Obraz Boga Ojca a wychowanie
 dodany: 31.01.2012

i leksykonie:

  Kamieński Bartłomiej
 dodany: 02.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
960
Ostatnia umieszczona:
Kierownictwo duchowe (1)

dodana: 06.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54