naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w październiku 2010

Agresywna plotka

  

środa, 06 października 2010

W jednym z artykułów, który ktoś z Czytelników mojej strony mi podesłał przeczytałem o tzw. agresywnej plotce. Otóż A. Buba pisze: plotkuje się zawsze o osobach nieobecnych, a tym samym uniemożliwia się im jakąkolwiek obronę. Jak zauważa Klaus Thiele-Dohrmannn - zarówno w sferze prywatnej, jak i w środkach masowego przekazu, plotkę charakteryzuje przyjemność obnażania innych ludzi i strach przed odkryciem własnej osoby. Chciałoby się widzieć, samemu nie będąc widzianym?. Tak, anonimowość plotkowania pozwala na społeczny ostracyzm i sprawia, że plotkarze stają się twórcami wizerunku obgadywanych osób. Tak więc, jeśli ktoś rozgłasza, że Pani X jest osobą niewiarygodną, nawet jeśli nie wierzymy plotkom, wątpliwości w naszym światopoglądzie już zostały zasiane. Nie jest tajemnicą, że plotki najczęściej rodzą się z takich pobudek jak niechęć, zemsta czy zazdrość, a ich celem jest nieskrywana chęć wyrządzenia szkody obgadywanemu. Choć wielu plotkarzy usprawiedliwia swoje poczynania zamiarem ?przywołania do porządku?, w gruncie rzeczy są one zwyczajną manifestacją wrogości. Agresja zawarta w plotkach często opiera się na wyciąganiu na światło dzienne prywatnych, a nie rzadko intymnych informacji o danej osobie, które mają na celu skompromitowanie jej. Taka napaść jest tym trudniejsza do odparcia, że zostaje wypowiedziana na forum, a tym samym odziera człowieka z prywatności.

Myślę sobie, że jest to zjawisko coraz bardziej powszechne, a stopień wzajemnej agresji osiąga nieraz najwyższy pułap. Zastanawiam skąd się bierze w nas taka ogromna chęć mówienia (często źle) o innych? W moim przekonaniu jest to dewaluacja człowieczeństwa. Coraz mniej jest w nas szacunku do drugiego człowieka. W konsekwencji zostaje on potraktowany instrumentalnie. Plotkując o drugim, próbujemy wyprzeć prawdę o sobie. Jest ona przecież nieraz bardzo niewygodna.

A oto 10 reguł Perry Buffingtona dotyczące plotek. Może się to kiedyś przyda (A.J. Kimmel, 2004, za: P. Fortuna)

1. Każdy plotkuje. Nawet, jeśli stoisz obok i tylko słuchasz, jest to równoznaczne z plotkowaniem.

2. Nikt nie pyta czy przekazywana informacja jest prawdziwa. Każdy przyjmuje, że tak jest.

3. Im większą szkodę pogłoska może wywołać, tym szybciej się rozprzestrzenia.

4. Im bardziej chcesz powiedzieć innym, że pogłoska nie jest prawdą, tym bardziej będą wierzyli, że jest prawdziwa.

5. Główne decyzje w firmie są podejmowane na bazie pogłosek. Jeśli decyzja okaże się błędna, pojawią się kolejne pogłoski wyjaśniające złą decyzję.

6. Ze wszystkich form komunikacji, pogłoska jest najłatwiej zniekształcana.

7. Mężczyźni plotkują tak samo często jak kobiety.

8. Ludzie plotkują by ochronić własną reputację. Gdy uwaga koncentruje się na kimś innym, można osiągnąć natychmiastową ulgę.

9. Im bardziej pogłoska jest poniżająca lub raniąca, tym więcej czasu ofiara potrzebuje by się o tym dowiedzieć.

10. Pogłoska rozprzestrzenia się w atmosferze sekretu i konkurencji. Najczęściej pojawia się tam gdzie jest najwięcej sekretów i gdzie awans wynika z hiperrywalizacji.

 |---------------------------

Dzisiejszy nauczyciel

  

środa, 13 października 2010

Jak co roku obchodzimy dzień nauczyciela, w którym wielu snuje refleksję nad kondycją tej służebnej profesji. Cóż można z perspektywy nauczyciela akademickiego powiedzieć o środowisku nauczycielskim? Wydaje mi się, że istnieje kilka konkretnych zjawisk, które dotykają nauczycieli na wszystkich szczeblach edukacji.

I tak, pierwszym niepokojącym zjawiskiem jest systematyczne obniżanie autorytetu nauczyciela. Jest on wielokrotnie „workiem do bicia”, a postawa roszczeniowa niektórych uczniów i ich rodziców odbiera jakąkolwiek satysfakcję z pracy zawodowej. W konsekwencji powstaje w nauczycielu niechęć i poczucie zagrożenia. W wielu spotkaniach z nauczycielami w całej Polsce słyszałem opinie, iż czują się oni niezrozumiani, a wręcz przerzuca się na nich całą odpowiedzialność za porażki wychowawcze.

Drugim zjawiskiem, które niepokoi jest niepotrzebnie podzielone środowisko nauczycielskie. A trzeba pamiętać, że tam, gdzie jest kłótnia, tam nie ma efektywnej pracy. Istnieją szkoły, w których funkcjonuje coraz więcej niechętnych sobie nauczycieli, szukających pretekstu do walki z kolegą czy koleżanką. Powstaje jednak pytanie: jak w takich warunkach tworzyć zespół wychowujący?

I jest jeszcze jedno zjawisko, które może powodować zaniepokojenie. Otóż, nauczyciele zdobywając kolejne stopnie w awansie zawodowym, zapominają o jakości różnego rodzaju materiałów. Liczy się ilość zorganizowanych imprez, napisanych artykułów. W konsekwencji buchalteria zabija prawdziwą chęć stawania się bardziej kompetentnym.

Warto jednak na koniec powiedzieć o jeszcze jednym. Polski nauczyciel nie ma co mieć kompleksów wobec kolegów i koleżanek z innych krajów. Jest dobrze wykształcony i ma zdolności wychowawcze. Jest po prostu dobry w swoim fachu. Nie zapominajmy o tym!

A nam wszystkim nauczycielom przypominam słowa Jana Pawła II, które wypowiedział we Włocławku w 1991 r: młody człowiek jest wrażliwy na prawdę, sprawiedliwość, piękno, na inne wartości duchowe. Młody człowiek pragnie odnaleźć siebie samego, dlatego szuka, czasem burzliwie szuka, prawdziwych wartości i ceni tych ludzi, którzy ich nauczają i według nich żyją. Któż z nas nie miał w życiu i nie wspomina z wdzięcznością takiego człowieka: kapłana, nauczyciela, profesora lub przyjaciela, który umiał odsłonić nam nowy świat wartości i wzbudzić dla niego trwały entuzjazm, czy nawet nadać cały kierunek życiu?

 |---------------------------

Trochę anegdot

  

środa, 20 października 2010

Proponuje troszkę odpocząć od rzeczywistości i pochylić się nad anegdotami, które uczą i bawią. Oto kilka z nich.

Do Marka Twaina przyszedł dziennikarz i powiedział, że słyszał, jakoby pisarz pracował nad wielkim dziełem dramatycznym. Chciał wiedzieć, jak daleko posunęła się praca. Twain odpowiedział: - Może pan napisać w swojej gazecie, że piszę dramat składający się z czterech aktów i trzech antraktów, oraz że już ukończyłem wszystkie antrakty.

• Jeden ze znajomych Karola Szymanowskiego zwrócił się do niego z pytaniem: - Mistrzu, nie wydaje się panu, że to bardzo nudne tak całe życie nic nie robić, tylko komponować? - Tak, to dosyć nudne - zgodził się kompozytor - ale jeszcze nudniej całe życie nic nie robić, tylko słuchać tego, co ja skomponuję.

• Młody parlamentarzysta mówi do osiemdziesięcioletniego Churchilla: - Mam nadzieję, że długo będziemy się spotykać w Parlamencie. - Być może mój drogi, być może - odpowiada Churchill, - wyglądasz na całkiem zdrowego człowieka.

• Ktoś zapytał Krzysztofa Lichtenberga, niemieckiego uczonego: - Czy mógłby mi pan wyjaśnić różnicę między czasem a wiecznością? - Niestety, to niemożliwe. Wprawdzie ja mam dość czasu na wyjaśnienie, ale panu nie starczyłoby wieczności na zrozumienie.

• Pewien dyrektor banku siedząc z Leonem Wyczółkowskim w kawiarni przy jednym stoliku, usprawiedliwiał się przed mistrzem, że jeszcze nie był na wystawie jego prac. - Niech się pan nie tłumaczy - odpowiedział Wyczółkowski. - Ja w pańskim banku też jeszcze nigdy nie byłem.

• Andersen ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu jakiś złośliwiec zapytał: - Ten żałosny przedmiot na pańskiej głowie nazywa pan kapeluszem? Wielki baśniopisarz nie dał się wyprowadzić z równowagi i spokojnie odpowiedział: - A ten żałosny przedmiot pod pańskim kapeluszem nazywa pan głową?

 |---------------------------

Tajemnica przemijania

  

środa, 27 października 2010

Zbliżają się szybkimi krokami dni, w których będziemy odwiedzać groby i wspominać najbliższych. Dla wielu z nas będzie to czas trudny, bowiem wrócą wspomnienia, odżyją obrazy, a i łzy dyskretnie popłyną. Zderzymy się po raz kolejny z tajemnicą przemijania, w których ludzie mimo, iż odchodzą to zostają w dziełach będących ich udziałem. Nie chcę specjalnie nikogo wzruszać, ale umieszczam pewien list do zmarłej mamy, który znalazłem w Internecie.

Mamuś, to już rok od Twojej śmierci.Wiesz,bardzo za Tobą tęsknie.Mój świat przez ten rok bardzo się zmienił;bez Ciebie już nic nie jest takie samo.Ja sama bardzo się zmieniłam.Nie potrafię się tu odnaleźć bez Ciebie.Dziś byłam u pani psycholog. Powiedziała, że się nad sobą użalam.A mi jest po prostu tak strasznie, strasznie źle.Mamuś, tylko Tobie mogłam powiedzieć wszystko,powierzyć wszystkie smutki radości. A teraz? Czuje ogromna pustkę,że Cię przy mnie nie ma. Mam nadzieje, że jest Ci tam dobrze; tam, gdzie teraz jesteś,że już nie cierpisz. To jest jedyne dla mnie pocieszenie. Chociaż wiesz,ja czasem w ogóle wątpię,że Ty gdziekolwiek jesteś,że Twoja dusza poszła do nieba. Wiem,że nie powinnam tak mówić,bo jestem katoliczką. Niestety czasem tak czuję,że tam nie ma nic; nie ma nieba,tylko jedna, wielka pustka,nicość. Mamuś,sama widzisz jaka ja jestem zagubiona;mam tysiące niepoukładanych myśli, zupełny mętlik w głowie.Jeśli jednak Mamusiu jest niebo i to prawda, że jednak mnie widzisz (wielu ludzi pocieszając mi mówi: przecież Mamusia jest z tobą), to chciałam Ci powiedzieć, że Cię bardzo,bardzo mocno kocham i będę kochać całe życie,bo byłaś dla mnie najbliższą osobą.Mam czasem żal do Boga,że tak szybko mi Cię zabrał.Czasem jest mi tak źle bez Ciebie, że myślę sobie,że chciałabym już umrzeć i iść do Ciebie.Powiedziałam to kiedyś sąsiadce. Wiesz,mam z nią teraz bardzo dobry kontakt. Ona powiedziała mi,że Bóg Cię zabrał, bo Ty już wypełniłaś swoje zadanie na świecie; zadanie, które Bóg Ci wyznaczył.Teraz już mu byłaś tam potrzebna i dlatego Cię zabrał. A ja nie mogę jeszcze odejść, bo mam coś jeszcze do zrobienia na tym świecie. Bóg dał mi zadanie, które muszę wykonać. Tylko wiesz Mamuś, ja nie mam siły; nie mam siły, żeby wykonywać to zadanie; siły żeby cokolwiek robić. Nie mam siły by dalej żyć. Wiem, znów bardzo narzekam i pewnie znów użalam się nad sobą (pani psycholog powiedziała, że jestem mistrzynią w narzekaniu), ale co ja na to poradzę, że tak czuję, że jest mi tak cholernie źle, źle źle. Mamuś, Ty mnie rozumiesz prawda? Rozumiesz, że straciłam najważniejszą dla mnie osobę, ukochaną Mamusię.Dziś odniosłam wrażenie, że nawet pani psycholog mnie nie rozumie. Widzisz więc, że jedyną osobą, która tak naprawdę mnie rozumiała byłaś Ty. W końcu byłaś moją mamą, a miłość między matką a córką to coś pięknego, niepowtarzalnego, jedynego.(…). Tak Mamuś, już nigdy się do Ciebie nie przytulę, nie uściskam Cię, nie dam Ci buziaka.(forum.gazeta.pl).

A ja wierzę, że mama autorce odpowie i zachęci: żyj i realizuj swoje cele, bo w tym Twoim życiu jest cząstka mnie.

 |---------------------------

środa, 22 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Środa Popielcowa
 dodane: 22.02.2012
  Pobożność maryjna
 dodane: 21.02.2012
  Kierownictwo duchowe (3)
 dodane: 20.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Środa Popielcowa
 dodany: 22.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Nauczycielskie grupy nieformalne (2)
 dodany: 17.02.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (3)
 dodany: 20.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Pobożność maryjna
 dodany: 21.02.2012

i leksykonie:

  Karpowicz Stanisław
 dodany: 16.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
974
Ostatnia umieszczona:
Środa Popielcowa

dodana: 22.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54