Archiwum wpisów w blogu w grudniu 2009
Marketyzacja Sacrum
środa, 02 grudnia 2009
Do Świąt jeszcze daleko, ale rynek wymusza już na nas konsumpcję. Nie ukrywam, że mam gdzieś głęboko ukrytą myśl, iż komuś bardzo zależy na rozmyciu wartości sakralnego wymiaru Boże Narodzenia. Kolędy śpiewane na początku grudnia, opłatki, które antycypują dwa tygodnie wcześniej Święta - to niepokojące przejawy marketyzacji tego, co święte. Czy Jezus przychodzący w ubogiej stajence chcę, aby Boże Narodzenie kojarzyło się z takim lub innym marketem? Z pewnością nie! Ubolewam nad tym, że te piękne Święta stają się coraz bardziej puste. Przedłużająca się, sztucznie podtrzymywana świąteczna atmosfera, gubi to co najważniejsze - Sacrum. Umieszczam zatem apel z tamtego roku, który sie ukazał na jednym z portali. Oto fragment:
Drodzy handlowcy, managerowie,
Drodzy właściciele supermarketów i małych sklepików,
Jak co roku na przełomie października i listopada rozpoczynacie świąteczną batalię o nasze portfele. Batalię nierówną, gdyż nie możemy się w żaden sposób bronić przed atakującą nas całymi tygodniami pseudo wigilijną atmosferą. Być może tego nie wiecie więc chcielibyśmy Wam uświadomić:
• Nie chcemy w listopadzie oglądać wyłażących zewsząd bombek
i łańcuchów, nie chcemy witryn spryskanych sztucznym śniegiem, nie chcemy styropianowych prezencików pod modnie ustrojonymi plastikowymi choineczkami.
• Nie chcemy w listopadzie opędzać się od żółtych Mikołajów rozdających jogurty, zielonych Mikołajów reklamujących piwo, białych śnieżynek sprzedających podpaski, ani nawet tych czerwonych łażących po sklepach i ulicach ( zbierających albo rozdających coś ).
• Nie chcemy w listopadzie słuchać kolęd w galeriach handlowych ani George’a Michaela w radiu.
• Nie chcemy w listopadzie być atakowani świątecznymi promocjami na telefony komórkowe, wigilijnymi zestawami kosmetyków ani bożonarodzeniowymi filiżankami dodawanymi do kawy.
• Nie chcemy dzwoneczków, śnieżynek, kokardek, reniferków, bałwanków.
Zapewniamy Was – święta obchodzi się od kilkuset lat więc doskonale pamiętamy
o tym, kiedy trzeba kupić prezenty i ozdoby choinkowe. Możecie być jednak pewni, że nie zrobimy tego w październiku, ani nawet w listopadzie (www.wesolych-swiat.com.pl).
A ja dodam: nie chcemy też za wcześnie w grudniu tego wszystkiego.
|---------------------------
Trochę humoru
środa, 09 grudnia 2009
Przed Świętami, trochę przewrotnie, proponuję garść fraszek i dowcipów , które wprowadzą nas w lepszy nastrój. Odpocznijmy nieco od trudnych spraw. Najpierw ponadczasowe fraszki Jana Sztaudyngiera:
• Opłakiwałem gorycz fiaska, Zanim spostrzegłem, że to łaska.
• Postępek męski - Uśmiechem witać klęski.
• Wielu ludzi o tym marzy, aby wcale nie mieć twarzy.
• Na tym polega mój pech, że cnota mi śmierdzi, a pachnie grzech.
• Kraków Krakowem nazwali, gdy pierwszego zakrakali.
• Doświadczenie - to dar nieba. Masz, gdy ci już nie trzeba.
• Na buzi - plakat, że w sercu - vacat.
A teraz trochę żartów, które mam nadzieję wprawią niektórych w dobry nastrój.
• Ilu potrzeba mężczyzn by wkręcić żarówkę? Pięciu. Jednego, by ją wkręcił, czterech pozostałych żeby słuchali jak się tym chwali.
• Natchniona turystka do bacy: - Wy to jesteście szczęśliwi. Widujecie zaślubiny górskich potoków z obłoczkami, widujecie, jak zachodzące słońce wypija czerń całego dnia, jak blady księżyc topi się w bezdennych mgłach... - Wszystko to widywałem, panieneczko, ale teraz już nie pije...
• Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka: - Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa...
• - Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, skoro pół nocy przesiaduje pan w barze... - To nie dla mnie, to dla mojej żony!
• - Jak według ciebie wyglądałaby idealna szkoła? - pyta nauczyciel ucznia. A on odpowiada: - Zamknięta, proszę pani.
A na koniec kilka tekstów - humoru z zeszytu
• Boga nie można usłyszeć, bo mówi bardzo cicho i do tego po łacinie.
• Wokulski zakupił klacz od Krzeszowskiego, aby później prosić o jej rękę.
• Syrena to pół kobiety, która ryczy gdy jest alarm.
• Gospodyni doiła krowę i ryczała w niebogłosy.
• A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
• W Mongolii przed wiekami wsławił się jeden cham, nazywał się Dżyngis-cham.
• Bohater występuje w każdym ustępie.
• Edward III nie mógł zostać królem Francji, bo jego matka nie była mężczyzną.
I to by było na tyle. Za tydzień wrócę do poważnych rzeczy!!!
|---------------------------
Samotność przed Świętami
środa, 16 grudnia 2009
Nie ma chyba gorszego uczucia, jak samotność, która szczególnie mocno dotyka człowieka w okresie świątecznym. Myślę najpierw o tych, którzy nie mają swojego domu. Bycie bezdomnym jest sytuacją straszną, bowiem człowiek nie posiada zakorzenienia, miejsca, do którego wraca. Chcę jednak pisać o innej sytuacji. Jakże wielu z nas czuje się samotnie we własnym domu. Najczęściej jest to samotność związana z poczuciem niezrozumienia i bezsilności wobec najbliższych. Piszę więc dziś do tych, którzy Świąt się boją, a może nawet nie chcą aby nadeszły. Nie mam zamiaru nikogo pocieszać! Są przecież sytuacje bez wyjścia, a słowa typu: rozumiem Cię, jeszcze bardziej wkurzają. Kto może zrozumieć człowieka, który przeżywa swoje problemy rodzinne czy zawodowe, mając świadomość, że to wszystko przekracza ludzkie siły i możliwości.
Co więc chce powiedzieć wszystkim Wam, którym jest trudno? Najpierw chcę zaapelować: nie kapitulujcie. Jeśli zrezygnujecie z walki o siebie, swoje szczęście, życie stanie się piekłem (większym niż dotychczas). Nie można się poddawać, nawet wtedy kiedy łzy cisną się do oczu. Warto wtedy mówić, gdzieś głęboko w sobie: przetrzymam; jeszcze nic nie jest stracone. Walka o lepszą jakość życia może być zwycięska tylko wtedy, kiedy uwierzymy, że coś można zmienić. Jeśli nie dziś, to może jutro lub pojutrze.
A po drugie, warto znaleźć jakąś swoją „intymną niszę”, w której będzie dobrze. Takie miejsce, gdzie będzie można mieć odrobinę dla siebie. Trzeba więc zadbać o własny kąt, gdzie będzie można wypić herbatę czy kawę, popłakać, podumać! To bardzo ważne, aby mieć coś na wyłączność.
Wszystkim dedykuję słowa piosenki, którą napisałem w 1981 roku. Może one komuś pomogą, otrą łzy, pozwolą zapomnieć.
Czy ci dobrze, czy Ci źle, czyś na szczycie, czy na dnie.
Nie zapominaj o Bogu, On poprowadzi Cię.
Jemu zaufaj, powierz tajemnice swe.
On Cię nie zdradzi, On kocha Cię.
Gdy nie wiesz, co czynić masz, gdy zagubiłeś swój ślad.
Jemu się oddaj, nie lękaj się. On nie opuści Cię.
Jemu zaufaj, powierz tajemnice swe.
On Cię nie zdradzi, On kocha Cię.
A ducha swego pomnażaj wciąż, z obranej drogi nie cofaj się.
Korzystaj z drogowskazu Pana. On poprowadzi Cię.
Mimo wszystko: Spokojnych Świąt!!!
|---------------------------
Świąteczna krzątanina
wtorek, 22 grudnia 2009
I cóż, kolejne chwile, na które większość z nas czeka. Święta Bożego Narodzenia, tak bardzo nasze, polskie, rodzinne. Zapach choinki, wspaniałych wypieków. Jakże się nie wzruszyć i nie celebrować najpiękniejszych chwil bliskości, serdeczności i miłości. Co można napisać przed Świętami, aby ich nie spłycić. Wszak bowiem od wzniosłości do śmieszności jest jeden krok.
Myślę, że nikt z nas nie może tego czasu zmarnować. Co to dla mnie osobiście oznacza? Chciałbym w tych dniach nie dokonać pewnych ominięć. Prościej mówiąc, chciałbym zadbać o jakość spotkań. A jakich?
W pierwszej kolejności, dla człowieka wierzącego jest to spotkanie z Bogiem. Nie ukrywam, że chciałbym w tej krzątaninie różnego rodzaju spraw nie zagubić śladów Mistrza. Musi być bowiem przestrzeń otwarcia, w której jest miejsce na dialog z Kochającym. Chciałbym to spotkanie uczynić pięknym poprzez radosne trwanie przy przychodzącym Zbawicielu. A to się przekłada na gorliwą, przemieniającą modlitwę, w której człowiek nie czuje się samotnym. To także przylgnięcie do Eucharystii, która jest - jak mówił Jan Paweł II - siłą przebicia.
Następnie, Święta powinny być spotkaniem z najbliższymi. Jakże nieraz brakuje mi czasu, aby spokojnie usiąść, porozmawiać i cieszyć się bliskością. Nie może tego zabraknąć w świętowaniu. Bardzo bym chciał, aby najbliżsi odczuli moją miłość, oddanie i wierność. Tak wiele chciałoby się powiedzieć, a nieraz tak bardzo brakuje odwagi, czasu, okazji... Chciałbym, aby było to spotkanie pełne ciepłego, serdecznego szeptania: dobrze, że jesteś. I chyba dla takich chwil warto żyć. Nieprawdaż?
Święta to także czas spotkania ze sobą. Wiem, że muszę odpocząć, zregenerować siły. Chciałbym mieć więcej czasu na rzeczy, które lubię. Marzę więc o tym, że nie będzie dzwonił telefon, a ja przy kawce zagłębię się w lekturę zaległych książek. Spotkanie ze sobą to także czas refleksji nad własnymi wyborami, to czas budowania przyszłości. A przecież jest co podsumowywać.
Mam nadzieję, że inni spędzą także twórczo, ale i odpoczynkowo czas Świąt Bożego Narodzenia. Wszystkim dedukuje słowa Benedykta XVI: Przygotujmy się, drodzy przyjaciele, na spotkanie z Jezusem, Emmanuelem, Bogiem z nami. On, rodząc się w ubóstwie Betlejem, chce stać się towarzyszem drogi każdego z nas. W tym świecie, od chwili kiedy On sam zechciał rozbić tu swój «namiot», nikt nie jest obcy. To prawda, wszyscy jesteśmy w drodze, ale właśnie Jezus sprawia, że czujemy się jak w domu na tej ziemi uświęconej Jego obecnością. Prosi nas jednak, abyśmy uczynili ją domem gościnnym dla wszystkich. Zadziwiający dar Bożego Narodzenia polega właśnie na tym, że Jezus przyszedł dla każdego z nas i w sobie uczynił nas braćmi. Zobowiązuje nas to, byśmy coraz bardziej przezwyciężali niechęć i uprzedzenia, znosili bariery i unikali sporów, które dzielą albo, co gorsza, przeciwstawiają sobie poszczególnych ludzi i narody, byśmy wspólnie budowali świat sprawiedliwości i pokoju.
|---------------------------
Czas podsumowań
wtorek, 29 grudnia 2009
Proponuję dość przewrotnie podsumować mijający rok, dokonując refleksji nad mądrymi sentencjami napisanymi przez znane osoby. Niech to będzie swoisty rachunek sumienia dla nas wszystkich.
1. Całe życie czekamy na nadzwyczajnego człowieka zamiast zwyczajnych ludzi przemieniać w nadzwyczajnych (Hans Urs von Balthasar). To kwestia naszego podejścia do drugiego.
2. Sztuka życia - to cieszyć się małym szczęściem (Phil Bosmans). To pytanie o mój optymizm, o wewnętrzną radość.
3. Człowiek nie może żyć, nie wiedząc, po co żyje (Gustaw Herling-Grudziński). To sprawa życia w perspektywie nadziei.
4. Człowiek, który nie stawia czoła cierpieniu, nie akceptuje życia. Ucieczka przed cierpieniem jest ucieczką przed życiem (Joseph Ratzinger). To moje podejście do cierpienia.
5. Człowieka tak bardzo pochłaniają myśli i plany na przyszłość, że przypomina sobie o życiu dopiero wtedy, gdy jego dni na ziemi są policzone. Ale wówczas na wszystko jest już za późno (Paulo Coelho). To problem hierarchii wartości i osobistych wyborów.
6. Jeżeli kochasz życie, to nie marnuj czasu, bo to jest to, z czego życie się składa (Benjamin Franklin). To pytania związane z marnowaniem czasu.
7. Mówić - to mało, trzeba mówić do rzeczy (William Shakespeare). To moja odpowiedzialność za słowo.
8. Miłość zaczyna się rozwijać dopiero wówczas, gdy kochamy tych, którzy nie mogą się nam na nic przydać (Erich Fromm). To sprawa jakości mojej miłości.
9. Najciężej w życiu ma ten, kto usiłuje unikać trudności (Bolesław Prus). To pytanie o moje zaangażowanie.
10. Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli (Marek Aureliusz). To kwestia jakości moich myśli.
A na koniec słowa podsumowania pióra Phila Bosmansa: Sztuka życia polega na tym, aby cuda zauważyć - we wszystkim tkwi wspomnienie raju. Nie popełnijmy błędu w przyszłym roku!
