naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w marcu 2010

Uprzejmie donoszę

  

środa, 03 marca 2010

W naszym kraju, coraz bardziej szerzy się proceder donosów. Są to anonimy, a także zawiadomienia o przestępstwie lub możliwości dokonania czynu niezgodnego z prawem. Niestety, donosicielstwo kwitnie, a krzywdy z nim związane są ogromne. Myślę sobie o sylwetce współczesnego donosiciela. Kim trzeba być, aby pisać anonimy do kogoś lub na kogoś? Spróbuję nakreślić portret klasycznego donosiciela.

1. Z pewnością nie jest to człowiek odważny. Anonimowość, brak podpisu świadczy o niskiej samoocenie, braku cywilnej odwagi. W konsekwencji powstają zawiadomienia, pod którymi nikt się nie podpisuje bo się boi (chociażby konsekwencji). Jest to więc człowiek, który nie potrafi popatrzeć prosto w oczy, nie jest zdolny do konfrontacji.

2. Z pewnością jest to człowiek niechętny. W wielu przypadkach anonim podpisany jest ksywą życzliwy. Oczywiście jest to cynizm, bowiem anonim ma przynieść określony skutek, który nie jest pozytywny dla tego, kto jest bohaterem donosu. Niechęć przeradza się niejednokrotnie w nienawiść, która polega na chęci zniszczenia człowieka lub jego dzieła.

3. Z pewnością jest to człowiek o niskim poziomie rozwoju moralnego. Aby napisać anonim trzeba w sobie pokonać pewne bariery tkwiące w sumieniu. Nie jest to łatwy proces, bowiem w każdym z nas są wyrzuty sumienia. Donos jest przecież w wielu przypadkach krzywdą wyrządzaną drugiemu człowiekowi. Zacietrzewienie sprawia, że donosiciel zawiesza pewne normy moralne. Liczy się zemsta, egzekwowana w sposób „dziki” sprawiedliwość.

4. Z pewnością jest to człowiek mający w sobie wiele niepokoju. To właśnie niepokój w sercu, jakieś bliżej nieokreślone napięcie sprawia, że ktoś siada i pisze anonim, chcąc w ten sposób uspokoić siebie. Niestety donosy nie uspakajają człowieka. Wręcz przeciwnie, rozpalają ogień zazdrości, niechęci, zemsty....

5. Z pewnością jest to człowiek potrzebujący pomocy. Autor anonimów jest przeważnie w stanie wskazującym na nieumiejętność radzenia sobie z własnymi namiętnościami. Negatywne emocje go przekraczają. Staje się coraz bardziej nieobliczalny. W konsekwencji popełnia coraz więcej błędów, które niosą ze sobą fatalne skutki.

Na koniec uprzejmie donoszę, iż wśród nas żyje coraz więcej osób, które mają pokusę napisania donosu czy anonimu. Uprzejmie donoszę również, że w ten sposób psuje się atmosfera życia społecznego, w którym dominuje stan zagrożenia. Uprzejmie donoszę, że trzeba coś z tym zrobić, bowiem aura wzajemnych podejrzeń (kto napisał donos?) odbiera człowiekowi radość życia! Uprzejmie donoszę....

A gdzie miłość, solidarność, przebaczenie????

 |---------------------------

Modlitwy z mocą

  

środa, 10 marca 2010

Wśród wielu badań ankietowych, jakie były prowadzone w ostatnich latach w Polsce można odnaleźć również i te dotyczące modlitwy. Okazuje się, że większość z chrześcijan preferuje modlitwę prośby. Na pytanie dotyczące treści tych modlitw, statystyczny Polak najczęściej odpowiada w następujący sposób: na pierwszym miejscu prosimy o zdrowie, następnie o szczęście i miłość w rodzinie, o pracę, o pieniądze, a także o szczęśliwą śmierć (to szczególnie starsi). Wśród modlitw zanoszonych przez współczesnych Polaków można odnaleźć bardzo proste formuły, ale także słowa wzruszające, pełne nadziei i miłości. Oto kilka przykładów.

1. Mały siedmioletni Piotruś, chory na raka krwi, modlił się w szpitalu słowami: Kochany, Panie Jezu, tak bardzo chciałbym jeszcze wyjść na podwórko i zagrać w piłkę. Nie pozwól mi umrzeć! Jestem jeszcze taki mały. Co powie mama i tata? Zapłaczą się na śmierć. Wiem, że mnie nie zostawisz! Jakże piękna i wręcz wzruszająca modlitwa dziecka, który prosi o życie! Rodzice pokazują do dziś słowa modlitwy napisanej przez ich syna na kartce, na której widać kilka łez.

2. 14-letnia Małgosia, obserwująca rozpad małżeństwa jej rodziców z wielką żarliwością zanosiła do Boga prośbę: Panie Jezu, nie pozwól, aby moja rodzina się rozpadła. Ja tak bardzo potrzebuję i mamy, i taty. Nieważne, kto jest bardziej winien. Zadziałaj proszę Cię, a ja codziennie będę odmawiała różaniec, dziękując Ci. Jest mi bardzo trudno być w domu, gdy ciągle są kłótnie. Wiem, że mnie zrozumiesz! Pomóż!

3. Jakże nie wzruszyć się modlitwą matki, która po wypadku swojego dziesięcioletniego syna modliła się pełna ufności: Boże, Ty nie możesz być okrutny. Mój Mareczek jest całym moim sensem życia. Kocham go nad życie. Skoro mi go dałeś, to mi go teraz zostaw i uratuj. Nie potrafię bez niego żyć. Nie możesz pozostać głuchy na moje prośby. Bądź miłosierny!

4. A jakże bliska jest (przynajmniej dla niektórych) modlitwa, którą zanosiła pewna matka za swojego czterdziestoletniego syna niechodzącego do kościoła: Panie Jezu, tak chciałam go wychować po katolicku. Uczyłam go modlitw, prowadziłam do kościoła. Nie wiem, co się stało; dlaczego odwrócił się od Ciebie i Kościoła. Ufam Ci jednak! Wierzę, że pomożesz mu wrócić. Tak boli serce matki, gdy syn staje się inny! Proszę Cię dla niego o łaskę wiary!

Ksiądz Józef Tischner mawiał, że kwestia mroków życia nie zależy od tego, ile jest kwiatów na łące, ale – jak my do tej łąki i do tych kwiatów podchodzimy. Ta sama łąka oglądana oczami zakochanych jest inna niż oglądana oczami zrozpaczonych. Modlitwa daje odpowiednie oczy do patrzenia na otaczającą rzeczywistość. Niezależnie jaki jest stan naszej wiary warto spróbować modlitwy, która jest jakimś przekraczaniem siebie.

 |---------------------------

Lęk przed cierpieniem

  

środa, 17 marca 2010

W Wielkim Poście istotnym tematem jest cierpienie. Któż z nas potrafi ze spokojem mówić o cierpieniu. Proponuje więc dziś trzy teksty, które mnie osobiście pomagają w przyjmowaniu przeciwności losu.

1. Jan Paweł II: Po zamachu na swoje życie, w przemówieniu radiowym Jan Paweł II mówił: „Wiem, że w tych dniach, specjalnie w tej godzinie modlitwy „Regina Coeli”, jesteście zjednoczeni ze mną. Ze wzruszeniem dziękuję wam za modlitwy i wszystkich Was błogosławię. Jestem szczególnie bliski dwóm osobom zranionym wraz ze mną oraz modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem. Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem-Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat. Tobie, Maryjo, powtarzam: Totus Tuus ego sum”. Modlitwa jest ogromnym orężem w przyjmowaniu różnego rodzaju cierpienia.

2. Siostra Faustyna: Choć droga tak strasznie najeżona kolcami, nie lękam się iść naprzód; choć mnie grad prześladowań okryje, choć przyjaciele odstąpią, choć wszystko się sprzysięży przeciw mnie i choć się horyzont zaciemni, choć burza szaleć zacznie i poczuję, że jestem sama jedna i muszę stawić czoło wszystkiemu – wtenczas z całym spokojem ufam miłosierdziu Twemu, o Boże mój, i nie będzie zawiedziona nadzieja moja (Dzienniczek. 1195). Zaufanie Bogu zmniejsza lęk przed cierpieniem.

3. Józef Augustyn: Lęk człowieka skrzywdzonego przed cierpieniem jest jego więzieniem. Zamyka go w sobie, izolując od świata i od ludzi. W ten sposób osoba skrzywdzona ogranicza swoje życie. Jeżeli lęk przed cierpieniem przekracza granice ludzkiej wytrzymałości, może wręcz stawać się przyczyną samobójstwa. Ludzie nieraz odbierają sobie życie, obawiając się kolejnej fali skrzywdzenia i związanego z nim cierpienia (…) Lęk przed cierpieniem może przybierać różne formy: obawy przed powrotem do przeszłości, przed upokorzeniem, przed złą opinią ze strony innych, przed przyszłością itp. Niektórym towarzyszy również obawa, by nie okazać się niewdzięcznym wobec osób, którym wiele zawdzięczają, na przykład wobec rodziców. Lęk o siebie związany jest zwykle z lękiem przed bliźnimi (Ból krzywdy, radość przebaczenia, Kraków 2006). Uświadomienie sobie własnych ograniczeń pomaga w przyjęciu cierpienia.

A na koniec słowa Paulo Coelho: Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem. Wielki Post sprzyja refleksji nad cierpieniem. Może warto pochylić się nad wartością tego, przed czym tak wielu ucieka.

 |---------------------------

Naznaczony kapłan

  

środa, 24 marca 2010

Kapłaństwo jest niezwykle skomplikowaną rzeczywistością, którą trudno opisać. W niedługim czasie będziemy obchodzić pamiątkę ustanowienia sakramentu kapłaństwa (Wielki Czwartek). Proponuje trzy świadectwa napisane przed kilkunastu laty przez kapłanów. Niech to będzie refleksja nad tym powołaniem

1. Świadectwo księdza P. Kozackiego: Co utwierdza mnie w powołaniu? Na to pytanie najtrudniej mi odpowiedzieć. Moje kapłaństwo niesie w sobie tyle pięknych i radosnych chwil (nawet tych trudnych), że przekonanie o słuszności wyboru tej drogi jest jakoś oczywiste. Jednak największą radością jest chyba świadomość, że udało się komuś pomóc w drodze do Boga. Bycie kapłanem daje niepowtarzalną okazję towarzyszenia ludziom w ich wzroście, przełamywaniu słabości płynących z grzechu, wzrastaniu w łasce. To niesamowite być świadkiem działania Boga w człowieku. Obrona przed rutyną, bylejakością i zurzędniczeniem? Myślę, że w moim wypadku ważniejsza jest obrona przed wyjałowieniem. Mam bowiem czasem wrażenie, że już wszystko powiedziałem, że moje kolejne kazanie jest powtarzaniem myśli, które wszyscy już słyszeli. Obrona ta polega na codziennym zmaganiu się, by nie popaść w aktywizm, by znajdować czas na osobistą modlitwę, przygotowanie homilii czy konferencji, przeczytanie książek, których w danym momencie nie muszę akurat czytać. Jest to rzeczywista walka, nawał zajęć jest bowiem tak ogromny, że można by z powodzeniem wpaść w czysty pracoholizm (Twarze kapłaństwa - odpowiedź na ankietę, „Znak” 11/1997).

2. Świadectwo księdza H. Szmulewicza: Wielkość kapłańskiego szczęścia mierzy się wielkością Bożej miłości. Tego całościowego spojrzenia na kapłaństwo uczyłem się już w domu rodzinnym, a potem w seminarium. Od początku wiedziałem, że stawka jest bardzo wysoka. Dzisiaj, w szarości codziennych zajęć, inaczej dociera do mnie ta sama prawda o kapłaństwie aniżeli w dniu święceń. Ale przecież "inaczej" nie znaczy od razu: "mniej", "gorzej", "słabiej". Mam taką nadzieję. I chciałbym teraz o tym napisać. Boję się tylko, aby troska o dobór odpowiednich słów, wyrażeń czy myśli nie zepsuła tej płaszczyzny szczerości, na którą wprowadził nas ktoś "inny" – mój kolega – z głębi jego bólu i tęsknoty za utraconym kapłańskim szczęściem.

3. Świadectwo księdza J. Augustyna: Ważnym problemem kapłańskiego życia jest łączenie codziennej aktywności ludzkiej i duszpasterskiej z życiem modlitwy: z medytacją, kontemplacją, adoracją. Kiedy bowiem ksiądz staje w sytuacji bezradności (cudzej i własnej), wówczas modlitwa jest naprawdę jedyną "deską ratunku" dla innych i dla niego samego. Kiedy rezygnujemy z modlitwy, skupienia i ciszy, narażeni jesteśmy na zatracanie się we własnych lub cudzych obawach i lękach, w różnorakich pożądaniach, zapracowaniu itp. Nierzadko doświadczamy bolesnego napięcia pomiędzy naszą aktywnością ludzką i duszpasterską, a "aktywnością duchową". Dopóki cenimy sobie to napięcie, podtrzymujemy je w sobie i odpowiadamy na jego wyzwanie, nasza równowaga wewnętrzna jest uratowana. Winniśmy jako księża obawiać się takiej sytuacji, w której brak modlitwy, skupienia i adoracji przestanie nas wewnętrznie niepokoić. Życie modlitwy księdza nie może być jednak budowane z odwołaniem się jedynie do obowiązku, czy tym bardziej "kapłańskiego poczucia winy", które niekiedy bywało wpajane w czasie formacji seminaryjnej. Ono samo nie wystarcza. Konieczne jest odwołanie się do wewnętrznego smaku, pragnienia, głodu Boga, do świadectwa wiernych, z którymi często spotykamy się w naszej posłudze. Pragnienie i smak modlitwy są jednak rzeczywistością ludzką i dlatego są one bardzo kruche. Można je utracić. Brak głębszego życia modlitwy – to nierzadko zasadniczy problem naszego kapłańskiego życia. Autentyczność naszej posługi przychodzi poprzez naszą modlitwę. Ale nawet przy "minimalnym choćby wysiłku modlitwy" Duch Boży przywraca nam ów smak spotkania z Bogiem, dialogu z Nim.

4. Moje cztery zdania świadectwa: Dla mnie kapłaństwo jest przestrzenią osobistego zaangażowania się w Osobę, jaką jest Jezus Chrystus. Każdy dzień staje się odkrywaniem tajemnicy własnej ograniczoności i wielkiej Miłości, która mnie podnosi. A napotkany człowiek niesie przesłanie: Pan potrzebuje mojego zaangażowania, bowiem spotkanie z drugim to egzamin z miłości. I dlatego warto żyć, nawet wtedy, kiedy kapłaństwo jest wyśmiewane i krzyżowane.

 |---------------------------

Zwycięstwo krzyża

  

środa, 31 marca 2010

W całej Europie toczą się dyskusje na temat krzyża, jego obecności w miejscach publicznych. Wytacza się coraz większe „armaty” argumentów, które tak naprawdę nie wnoszą nic do dyskusji. Choć niektóre z głosów są interesujące. I tak dla przykładu, włoska dziennikarka i pisarka Cristiana Alicata podkreślała w swoich artykułach, że ta wielka fala dyskusji jest świadectwem powolnego obumierania religii katolickiej, gdyż wielu katolików określa się katolikami wierzącymi, ale nie praktykującymi. Być może problem obecności krzyża w miejscach publicznych pozwoli dostrzec Włochom faktyczny sens tego symbolu religijnego? A z drugiej jednak strony ukaże jak ważne jest posiadanie możliwości swobodnego praktykowania religii, którą się wyznaje? (za wiadomości.wp.pl).

I jeszcze jeden przykład: opinia Rascey El Nakoury, muzułmanki urodzonej we Włoszech i wychowanej zgodnie z zasadami religii muzułmańskiej, która w liście do redakcji włoskiej gazety "Metro", twardo wypowiada się, że "jako muzułmanka chce krzyża w szkole!". Mimo, że jest reprezentantką innej religii niż katolicka, broni krzyża jako symbolu narodowego Włoch, będącego częścią historii i kultury włoskiego narodu. Przyznaje, że nie przeszkadza jej w zupełności obecność krzyży w szkołach i zapewnia, że w żaden sposób nie przeszkadzał jej rodzicom w wychowaniu jej w islamie. Jak podkreśla Rascea El Nakoura, dzieci i młodzież powinny być wychowani według wartości oddających szacunek i miłość (za wiadomości.wp.pl).

Krzyż budził i będzie budził kontrowersje, bowiem jest znakiem niepokojącym, wskazującym na świat wartości, który jest tak sprzeczny z tym, lansowanym obecnie. Krzyż dla pewnej grupy ludzi jawi się jako dominacja określonej wizji świata. Powstaje jednak pytanie o tak preferowane wartości jak tolerancja, demokracja, wolność słowa czy wyznania. Usuwanie ważnych dla człowieka symboli jest jakimś niesmacznym pomysłem, który pokazuje kondycję współczesnego społeczeństwa.

Kościół w tych dniach przeżywa Wielki Post, a więc czas, w którym dokonuje się szczególna intronizacja krzyża. Ma on być znakiem tego, co stało się źródłem wiary dla wielu ludzi żyjących na ziemi. Warto dokopać się do całej prawdy krzyża, do jego przesłania - także dla ludzi niewierzących lub wierzących inaczej. Krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej: ukazuje głębszą rzeczywistość i uobecnienia zbawienia, które stał się narzędziem. Trzeba pamiętać, że w Starożytności mówiono o kosmicznym znaczeniu krzyża, którego ramiona obejmują wszystkie czasy i narody, a pionowa belka łączy niebo i ziemię. Krzyż staje się więc osią wszechświata.

A na koniec słowa wielkiego myśliciela i teologa Romano Guardiniego: Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła od piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża.

 |---------------------------

wtorek, 7 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodane: 06.02.2012
  Moje możliwości
 dodane: 04.02.2012
  Kamieński Bartłomiej
 dodane: 02.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Światowy dzień walki z rakiem
 dodany: 01.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Zasady edukacyjne na katechezie (7)
 dodany: 27.01.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodany: 06.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Obraz Boga Ojca a wychowanie
 dodany: 31.01.2012

i leksykonie:

  Kamieński Bartłomiej
 dodany: 02.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
960
Ostatnia umieszczona:
Kierownictwo duchowe (1)

dodana: 06.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54