Archiwum wpisów w blogu w marcu 2011
Dzień teściowej
środa, 02 marca 2011
5 marca obchodzony jest dzień teściowej. Proponuje kilka dowcipów, które pozwolą wielu zdystansować się do odwiecznego konfliktu na linii: synowa, zięć – teściowie.
• Świeżo poślubiona żona mówi do męża, który właśnie wrócił z pracy: - Mam wspaniałą wiadomość. Niedługo będziemy mieszkać we trójkę! Mąż nie posiadał się z radości. Ucałował żonę i powiedział: - Och, kochanie, jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie! - Cieszę się, że tak czujesz, bo jutro rano wprowadza się do nas moja mamusia.
• Lekarz rozmawia z pacjentem - nałogowym palaczem. - Czy nie może pan obejść się bez papierosów? Czy sprawiają panu aż taką przyjemność? - Oczywiście. Ilekroć zapalę, teściowa wychodzi z pokoju.
• Żona nie odkładając słuchawki telefonu od ucha mówi do męża: - Kochanie, stało się nieszczęście... Spalił się mojej mamie jej mały, drewniany domek... Mamusia jedzie do nas. Będzie teraz z nami mieszkać... Mąż w panice chwyta swój notebook, drżącymi palcami loguje się na allegro i krzyczy do żony: - Powiedz mamusi żeby się wstrzymała chwilę z tym przyjazdem! Za chwilę jej kupię nowy domek! Żona przechodzi do drugiego pokoju i kontynuuje rozmowę przez telefon: - Wiesz, mamo! Jednak miałaś rację...
• Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć: - O, mamusia! A mamusia na długo? - Na tak długo synku, aż wam się znudzę. - To mamusia nawet nie wejdzie?
• Przyjechała teściowa: - Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami! - Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!
• Rano w biurze: - Stary, skąd masz takie limo pod okiem?! - A, bo jak się wczoraj wieczorem modliliśmy przy stole i właśnie mówiliśmy „ale zbaw nas ode złego”, to niechcący spojrzałem na teściową...
• Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go: - Czego jesteś smutny? - No wiesz porwali mi teściową i żądają okupu. - Zaraz, zaraz teściową? To co się martwisz? - Powiedzieli, że jeśli nie dam im okupu, to ją sklonują.
• Teściowa do zięcia: - Nie zasłaniaj się gazetą! Nie udawaj, że czytasz. Dobrze wiem, że mnie słyszysz, bo widzę, że ci się kolana trzęsą.
|---------------------------
Kobieta w naszym życiu
środa, 09 marca 2011
Trudno w tych dniach nie mówić o kobiecie, choć feministki bardzo tego nie lubią.
Katarzyna Grochola w znanej powieści „Nigdy w życiu” włożyła w usta jednej z bohaterek takie słowa: I okazało się, że obrazki z przeszłości nas, kobiety, ścigają. Bajeczki, jakimi byłyśmy karmione. Dziewczynka pochyla się nad żabą i całuje ją w pyszczysko? I wszystko jest lepiej? To wieczne marzenie i iluzja spowodowały wyraźny podział. [...] iluzją oczywiście nie jest młoda dziewczyna nachylająca się wdzięcznie nad ropuchem. Iluzją jest dalszy ciąg. Całowanie żaby ma nam, kobietom, uświadomić, że warto. Warto szukać żab (czy innych straszydeł), bo jeśli będziemy wytrwałe, w końcu z jakiejś żaby wyskoczy królewicz.
Zawarta powyżej tęsknota za mężczyzną, która odpowie na pragnienia i potrzeby kobiece jest chyba coraz bardziej powszechna. Kiedy rozmawiam z wieloma współczesnymi kawalerami, wcześniej czy później wchodzimy na tematy dotyczące związków damsko – męskich. Na pytanie: jak dotrzeć kobiety? Padają różne odpowiedzi. Raz nawet dowiedziałem się, że są dwie metody postępowania z kobietami. Obie nie działają. Oczywiście, to męski punkt widzenia. Nie mam zamiaru wymądrzać się na ten temat, bo może ktoś mi zarzucić niekompetencje. Posłużę się jednak pewnymi aforyzmami o kobiecie.
• Żona jest dla młodszego mężczyzny kochanką, dla dojrzałego - towarzyszką, dla starego - pielęgniarką, i w każdym wieku jest pretekst, aby się ożenić. (F. Bacon)
• Kobiety bez towarzystwa mężczyzn więdną, a mężczyźni bez kobiet głupieją. (A. Czechow)
• Przychodzi taka pora, kiedy nie żądasz niczego. Ani ust, ani uśmiechu, ani miękkich ramion, ani oddechu jej obecności. Wystarcza, że Ona jest. (A. de Saint Exupery)
• Aby być kochany, nie rozstawaj się nigdy z ukochaną, nie wycisnąwszy jej trochę łez z oczu. (H. de Balzac)
• Instynkt kobiety jest niezawodny. Łatwo nim coś przeczuć, trudno zrozumieć. (O. Wilde)
• Tak czy inaczej żeń się: jeśli znajdziesz dobrą żonę, będziesz szczęśliwy, jeśli złą - zostaniesz filozofem. (Sokrates)
A na koniec cytacik z A. Fredro:
Mądra żona za nos wodzi,
Spokojności piękna szkodzi,
Brzydka wkoło straszy ludzi,
Głupia prędko męża znudzi.
|---------------------------
W przeddzień wiosny
środa, 16 marca 2011
I cóż, jesteśmy po raz kolejny u progu kalendarzowej wiosny. Z tej okazji można snuć wiele refleksji dotyczących budzenia się natury do życia. Ja jednak, tropem pedagogicznych zamyśleń, zastanawiam się nad budzeniem w sobie możliwości i potencji, które zostały zaniedbane. Każdy z nas ma w sobie takie przestrzenie, w których rzadko lub za mało przebywa.
Antoni Czechow pisał, że bogaty - to nie ten, kto ma dużo pieniędzy, lecz ten, kto może sobie pozwolić na życie wśród uroków, jakie roztacza wczesna wiosna. Wydaje mi się, że trzeba w sobie taką wczesną wiosnę obudzić. Niektóre nasze możliwości, zainteresowania przez lata „zimowały”. Może więc wraz z pojawieniem się pierwszych przebiśniegów warto także „zakiełkować’?!!
Aby tak się stało, trzeba się zagłębić w siebie i wydobyć piękno, które w nas jest. Oczywiście, nie chodzi o nastawienie narcystyczne, co raczej autoafirmację, tak bardzo potrzebną dla prawidłowej samooceny. Proponuję zatem uczynić małą refleksję nad sobą. Ja to dziś czynię, zadając sobie kilka pytań:
1. Co w ostatnich miesiącach zaniedbałem? Warto nadrobić stracony czas!
2. Jak wygląda rozwój moich zainteresowań? Warto je rozwijać!
3. Jak wygląda walka z moimi kompleksami utrudniającymi prawidłowy rozwój? Warto je pokonać!
4. Jak mogę usprawnić organizację dnia, aby mieć więcej czasu dla siebie!? Warto zadbać o przestrzeń bycia tylko ze sobą!
5. Jakie mogę nakreślić cele najbliższych dni i tygodni? Warto je sformułować, bowiem one kreują egzystencję!
6. Co mogę zrobić, aby bardziej smakować życie, które mam przecież tylko jedno? Warto zadbać o optymizm życiowy!
7. Czego oczekuję od najbliższych chwil? Warto odkryć własne pragnienia, bowiem łatwiej je zaspokoić!
8. Jaki jestem dla tych, którzy szukają we mnie wsparcia? Warto być potrzebnym!
|---------------------------
Pokusa
środa, 23 marca 2011
Dziś malutki fragment mojej nowej książki "Pokusy kapłańskie". Mam nadzieję, że pomoże ona nie tylko księżom w walce o siebie.
Znajomość działania pokusy jest niezwykle ważnym elementem radzenia sobie z nią. Trudno nie zgodzić się z poglądem, iż „według duchowości chrześcijańskiej pokusa, zwana też niekiedy próbą, winna stworzyć w człowieku pewne napięcie, zmuszając go do kolejnego określenia się względem Ducha Świętego, co nie jest łatwe i niesie ryzyko upadku. Stąd człowiek powinien nie tylko wiedzieć o możliwości rozmaitych silnych pokus i przewidywać je, ale również prosić usilnie Boga o pomoc w tym względzie, jak nas tego uczył sam Jezus Chrystus”. (Posacki 1997). Warto więc zobaczyć sposoby i skutki działania pokusy z uwzględnieniem specyfiki życia kapłana. Zacznijmy jednak od faz ulegania pokusie. Oto możliwy scenariusz.
I. Początkowy podszept. Następuje wtedy niezbyt nasilony głos mówiący o możliwości podjęcia jakiegoś działania.
II. Nasilający się imperatyw. To faza, w której człowiek zaczyna słyszeć coraz bardziej natarczywe „naleganie” wewnętrzne lub zewnętrzne, zachęcające do przekroczenia czegoś.
III. Wstępny kompromis. Na tym etapie człowiek zaczyna zgadzać się na ewentualność podporządkowania się danej pokusie. Jest to etap „rozmiękczania” i „uwodzenia”.
IV. Mechanizmy obronne. Uruchamiają się pewne myśli, emocje, które „oponują” wobec nasilającej się pokusy.
V. Rezygnacja z walki. Jeśli mechanizmy obronne są za słabe, człowiek powoli zaczyna rezygnować z walki o odsunięcie pokusy. Wchodzi w etap ulegania.
VI. Zdeklarowany kompromis. Pójście za pokusą staje się przyjęciem kompromisu z własnym sumieniem.
VII. Decyzja. Następuje etap, w którym powstaje jednoznaczna decyzja: „ulegam”.
VIII. Realizacja. Jest to etap, w której pokusa została „zrealizowana”. Może się jednak niezwykle szybko pojawić niepokój.
IX. (Spóźnione opamiętanie). To etap, w którym człowiek może żałować. Na nowo funkcjonują mechanizmy obronne. Brak tego etapu świadczy o dekonstrukcji sumienia.
|---------------------------
Na miesiąc przed beatyfikacją
środa, 30 marca 2011
Zbliża się szósta rocznica śmierci papieża- Polaka. Nie chcę w tych dniach pisać o własnych wspomnieniach dotyczących spotkań z Janem Pawłem II. Na to przyjdzie jeszcze czas. Proponuję natomiast przeczytanie kilku tekstów wychowawczych papieża, które mają szczególny wydźwięk.
1. Modlitwa rodzinna ma swoje cechy charakterystyczne. Jest modlitwą wspólną męża i żony, rodziców i dzieci. [...] Taka modlitwa rodzinna czerpie swą pierwotną treść z samego życia rodzinnego, które we wszystkich i rozmaitych okolicznościach jest pojmowane jako powołanie Boga i aktualizowane jako synowska odpowiedź na Jego wezwanie: radości i bóle, nadzieje i smutki, narodziny i rocznice urodzin, rocznice ślubu rodziców, wyjazdy, rozłąka i powroty, dokonywanie ważnych i trudnych wyborów, śmierć drogich osób itd. Oznaczają wkroczenie miłości Bożej w dzieje rodziny, tak jak winny oznaczać moment stosowny do dziękczynienia, błagania i do ufnego powierzenia rodziny wspólnemu Ojcu, który jest w niebie (Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska „Familiaris Consortio”)
2. Budowanie cywilizacji miłości wymaga wyraźnej i wytrwałej gotowości do poświęceń, pragnienia, by otworzyć nowe drogi społecznego współżycia, przezwyciężając podziały i przeciwstawne sobie formy materializmu. (Jan Paweł II, Orędzie na II Światowy Dzień Młodzieży)
3. Młodość to czas rozpoznawania talentów. Równocześnie jest to czas wchodzenia na wielorakie szlaki, po których rozwijała się i nadal rozwija cała ludzka działalność i twórczość. (Jan Paweł II, List Apostolski „Parati semper”)
4. Dziecko obdarowuje sobą rodzinę. Jest darem dla rodzeństwa i dla rodziców. Dar życia staje się równocześnie darem dla samych dawców. Nie mogą nie odczuć jego obecności, jego uczestnictwa w ich życiu, tego, co wnosi do dobra wspólnego małżeństwa i wspólnoty rodzinnej. (Jan Paweł II, List do rodzin: „Gratissimam Sane”)
5. W systemie szkolnictwa można i zapewne powinno się zmienić wiele. Jedno jednak powinno być jasne: szkoła nie może jedynie dostarczać młodym informacji z różnych dziedzin wiedzy; musi im także pomagać w poszukiwaniu – we właściwym kierunku – sensu życia. (Jan Paweł II, Rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański” /Castel Gandolfo 13.09.1998)
6. Mówi się niekiedy, że szkoła, podobnie jak rodzina, przeżywa kryzys. Stwierdzenie to może być wyrazem powszechnego przekonania, że instytucja ta, ciesząca się uznaniem ze względu na swą istotną rolę, potrzebuje jednak głębokich zmian, aby mogła odpowiadać aktualnym potrzebom społeczeństwa. W tym celu nie wystarczy zmiana programów i struktur. Dobre funkcjonowanie szkoły zależy przede wszystkim od tego, na ile relacja między nauczycielem i uczniami jest naprawdę wychowawcza. Uczniowie są gotowi dać z siebie wszystko, gdy nauczyciel pomaga im zrozumieć znaczenie przyswajanej przez nich wiedzy, ważnej dla ich rozwoju i poznawania otaczającej ich rzeczywistości. Dotyczy to wszystkich szkół, państwowych i prywatnych, bez względu na ich rodzaj czy stopień. (Jan Paweł II, Rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański” /22.09.2002).
