naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w kwietniu 2009

Lęk przed sobą

  

środa, 01 kwietnia 2009

Istnieje współczesna wersja „dokończająca” biblijną przypowieść o nieroztropnych pannach. Otóż pięć panien głupich nie dało za wygrane. Choć nie wpuszczono je na gody, nie zwątpiły w spotkanie z oblubieńcem. Postanowiły więc - teraz zawsze z lampami i z oliwą - dalej go szukać i wychodzić mu naprzeciw. W tym celu odwiedzały gorliwie różne miejsca pielgrzymkowe, czytały pobożne książki i zgłębiały najrozmaitsze przepowiednie i proroctwa. Ale oblubieniec jak nie przychodził, tak nie przychodził: nie zjawił się nawet po trzeciej zmianie straży nocnej. Więc panny zaczęły się smucić i zalewać łzami, straciły z oczu piękno ziemi i dobro ludzi, stały się zgryźliwe i zrzędliwe, zaczęły rozpowiadać o końcu świata jako karze za upadek obyczajów. Nic dziwnego, że ludzie stronili od nich. One natomiast sądziły, że to tęsknota za oblubieńcem oddala je od ludzi i świata. I widziały w tym oddaleniu potwierdzenie tego, że są blisko oblubieńca.

Człowiek lęka się swoich wad i nałogów, ale wielokrotnie nie chce się do nich przyznać. Lęk przed sobą jest zawsze wynikiem świadomości pewnych braków. Istnieje wiele przejawów owego lęku przed sobą. Oto role, jakie lękający może grać.

1. Rola „masochisty”. Taki człowiek widzi siebie w czarnych kolorach; szuka sytuacji, aby sobie udowodnić, że jest nieudacznikiem; kieruje się „spiralą samonakręcającą się”; porównuje się, aby zobaczyć swoje gorsze cechy; nie potrafi zauważyć własnych sukcesów.

2. Rola „krótkodystansowca”. Polega na następujących postawach: nieumiejętność planowania na dłuższy okres czasu; częste improwizacje; „słomiany zapał”; myślenie w kategorii: jakość się ułoży.

3. Rola „długodystansowca”. Sprowadza się do takich postaw, jak: odkładanie spraw na jutro; niechęć do podejmowania decyzji natychmiastowych; lekceważenie niepokojących symptomów.

4. Rola pesymisty. Polega na następujących postawach: zniechęcenie do walki ze słabościami; rezygnacja z poszukiwań przyczyn własnych słabości; niechęć do osób, które ukazują inną jakość życia; kierowanie się „spiskową teorią dziejów”.

5. Rola cynika. Sprowadza się do takich postaw, jak: uprzykrzanie innym życia; złośliwe komentarze wobec innych; rozdrażnienie osobami, które są pobożne; nonszalancja w podejściu do innych; chamskie zachowania wobec osób domagających się pewnych rzeczy.

Warto przyglądnąć się powyższym rolom, bowiem może się okazać, że gramy przez całe życie nie w tym przedstawieniu, w którym powinniśmy. A to jeszcze bardziej budzi lęk przed samym sobą.

 |---------------------------

Wielkanocne refleksje

  

środa, 08 kwietnia 2009

Jan Paweł II do Polaków mówił przed laty (1999): Trwajcie mocno przy Chrystusie, aby On trwał w was! Nie pozwólcie, aby w waszych sercach, w sercach ojców i matek, synów i córek zagasło światło Jego świętości. Niech blask tego światła kształtuje przyszłe pokolenia świętych, na chwałę imienia Bożego! "Tertio millennio adveniente". Bracia i siostry, nie lękajcie się chcieć świętości! Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie kończący się wiek i nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!

Kluczem do zrozumienia tego przesłania jest wezwanie „nie lękajcie się”. Takie same słowa usłyszały niewiasty, gdy Chrystus zmartwychwstały stanął przed nimi. Ojciec Święty często używał owych słów Mistrza z Nazaretu, bowiem mają one charakter programowy. Wszyscy, którzy spotkali w poranek wielkanocny Chrystusa, weszli na drogę świętości. Wezwanie „Idźcie i oznajmijcie moim braciom...” (Mt 28,10) jest właśnie takim wezwaniem: bądźcie konsekwentni, swoim życiem dajcie świadectwo o zmartwychwstaniu Pana, Mistrza i Zbawiciela! Co to jednak znaczy w rzeczywistości dla nas – wspominających tamto wydarzenie sprzed przeszło dwu tysięcy lat? Oznacza ono pójście śladami Chrystusa. „Pójdź za mną” to jest jakby pierwsze przykazanie człowieka pracującego nad sobą, bo tam zawiera się motywacja, dla której warto siebie zmieniać. Człowiek jest powołany do tego, aby swoje wnętrze kształtować do końca życia. Dlatego nie można mówić: Taki już jestem! Już się nic w moim życiu nie zmieni! Takie mam przywary, takie mam wady, takie mam nałogi, takie zalety! W związku z tym nie opłaca się już nic robić! Jakiegoś mnie, Panie Boże, stworzył, takiego mnie masz! Teraz Ty się martw! Chrystus mówi: „Nie lękaj się”. Chce mi powiedzieć: Ty potrzebujesz ciągłej przemiany, jesteś do tego powołany. Pójście za Mną, a także głoszenie Dobrej Nowiny oznacza zmienianie się. Pięknie o tym kiedyś napisał znany nam (choćby ze swojej słynnej powieści-paraboli – „Dżumy”) Albert Camus: Trzeba tylko iść naprzód, w ciemnościach, trochę na oślep, i próbować czynić dobrze. Jeśli chodzi o resztę, trwaj i zdaj się na Boga.

Radość, która wypełniała serca niewiast spotykających Chrystusa Zmartwychwstałego, a jednocześnie lęk wobec tak wielkiej tajemnicy, towarzyszą także i nam. Zwyciężyć ma jednak radość motywująca do osobistej przemiany i odkrycia wartości zmartwychwstania dla siebie. Nie można na ten fakt pozostać obojętnym. Nie chodzi jednak o deklaracje, lecz konkretne czyny będące konsekwencją radości paschalnej

 |---------------------------

Dylematy moralne

  

środa, 15 kwietnia 2009

Dylemat to kłopotliwa sytuacja wymagająca trudnego wyboru między dwiema przykrymi możliwościami. Dylematy moralne to problemy, w których każde rozwiązanie wydaje się niewystarczające. Jak pisze J. Vetulani, dylematy moralne są czasem dramatyczne. Spotyka się je często w praktyce lekarskiej, gdzie decyduje się, na przykład, czy przeprowadzić bardzo ryzykowny zabieg, czy zaprzestać agresywnych metod podtrzymywania życia, której z dwóch ofiar wypadku udzielić najpierw pomocy, wiedząc, że tylko jedną jest się w stanie uratować?

Każdego z nas spotykają sytuacje, w których dylemat moralny zmusza do wyboru. Czy można wtedy jednoznacznie powiedzieć: wybrałem dobrze, trafnie; nie miałem innego wyjścia? Często jest to bardzo trudne, a nawet niemożliwe, bowiem istnieją pewnego rodzaju konflikty.

Najpierw może to być konflikt potrzeb. Ma on miejsce wtedy, gdy osoba odczuwa istnienie dwu lub większej liczby potrzeb, których równoczesne zaspokojenie jest niemożliwe. Konflikt jest skutkiem nieprzewidywalności wszystkich możliwych rezultatów ludzkiego zachowania. Jakże wtedy trudno dokonać wyboru. Wielu ucieka w takiej sytuacji od decyzji.

Może być także konflikt norm. Pojawia się on w sytuacjach, gdy człowiek mający ukształtowane już reguły, zasady postępowania spotyka się z zachowaniem osób ze sprzecznymi normami, albo gdy istnieje nacisk, aby zmienił swoje zachowanie. Wtedy powstaje dylemat: ulec czy też nie. Trzeba wtedy podjąć decyzję mniej lub bardziej konformistyczną.

Istnieje także konflikt ról. Jest to pochodna nie dających się pogodzić wymagań stawianych człowiekowi przez pojedyncze osoby, grupy lub całe organizacje. Tego typu dylematy coraz częściej spotykają osoby pracujące w biznesie.

Według ks. prof. J. Mariańskiego dylematy młodych Polaków to wybór między życiem wspólnotowym a indywidualizmem, między życiem rodzinnym a karierą. Można nawet wskazać określone tendencje i kryteria, którymi kierują się młodzi w swoich wyborach. Wśród nich szczególnie dziś modne to: indywidualizm, moralność szczęścia i samorealizacji, prawo do eksperymentowania („mogę i to i to”), permisywizm w wyborach moralnych („to zależy”). Jak twierdzi ks. J. Mariański, życie młodego człowieka, budowane na tych kryteriach, przypomina „biografię majsterkowicza”.

Wydaje się jednak, iż owo majsterkowania w swoim życiu i moralności dotyczy także ludzi starszych. To z kolei rodzi następne dylematy.

 |---------------------------

Zawiedzione miłości

  

środa, 22 kwietnia 2009

Wszelkie rozczarowania w miłości są niezwykle trudnym przeżyciem, bowiem przynoszą najczęściej pytania o sens przyszłości, znaczenie przeszłości a także wątpliwości dotyczące teraźniejszości. Ks. M. Dziewiecki twierdzi, iż jest to problem związany z rozczarowaniem imitacjami miłości. Pisze, że konsekwencją szerzącego się - czasem świadomie i cynicznie promowanego - analfabetyzmu w odniesieniu do miłości jest mylenie miłości z jej imitacjami czy karykaturami. Musi to prowadzić do głębokich rozczarowań i zranień w więziach międzyludzkich, począwszy od środowiska rodzinnego. Mało jednak ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że ich poranienia i rozgoryczenia nie mają nic wspólnego z miłością, lecz że są skutkiem zastąpienia miłości jej pozorami, np. w postaci ukrytego egoizmu, naiwnie rozumianego partnerstwa, uzależnienia emocjonalnego, czy egoistycznej manipulacji pod pozorem — szczerym lub udawanym - szukania dobra drugiej osoby. Wiele dzieci, młodzieży i dorosłych jest rozczarowanych miłością gdyż, są otoczeni przez ludzi, którzy nie umieją kochać i którzy okazują się analfabetami miłości. W tej sytuacji coraz więcej ludzi nie wierzy, że miłość w ogóle ma sens i że oni sami potrafią kogokolwiek pokochać. W konsekwencji coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, przeżywa dramatyczne nieraz trudności, by zdecydować się na takie formy życia, które opierają się na miłości wiernej i nieodwołalnej.

Trudno nie zgodzić się z tym poglądem, ponieważ rozczarowania miłością są często skutkiem nieumiejętności rozpoznania emocji, uczuć, a nieraz buntu. Oto fragment wyznania zamieszczonego w Internecie (na blogu):

Byłam rozczarowana

wiarą, która nakazywała nadawać wartość temu,

co jej nie miało

i wytyczać granice tam, gdzie ich nie było.

Gdyby uczynić ją bezgraniczną i pozbawić fałszu,

czym by wtedy była?

Byłam rozczarowana

płycizną miłości (...).

Byłam rozczarowana

łatwością obdarowywania absolutną miłością.

O ileż prościej było kochać fikcję i urok odległych bogów niż słabość i nieszczerość pozornie bliskiego człowieka,

w obu przypadkach nie otrzymując nic w zamian (...).

Byłam rozczarowana

łatwością obdarowywania absolutną miłością.

O ileż prościej było kochać fikcję i urok odległych bogów niż słabość i nieszczerość pozornie bliskiego człowieka,

w obu przypadkach nie otrzymując nic w zamian(...)

Byłam rozczarowana

powracającą ciągle tęsknotą za czymś miłym

i powolną utratą zdolności odtwarzania w sobie spokoju spełnienia

po otrzymaniu tego, co było obiektem moich pragnień, a czego samemu wziąć się nie dawało.

Paulo Coelho w jednej ze swych powieści napisał: Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia, którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę. Może zatem w chwilach rozczarowań sobą, drugim człowiekiem warto pomyśleć, co z tego wynika dla przyszłości, lepszej przyszłości?!

 |---------------------------

Miłość czy sprawiedliwość?

  

wtorek, 28 kwietnia 2009

Nie zawsze w sytuacjach problematycznych można pomiędzy słowami miłość oraz sprawiedliwość postawić spójnik „i”. Zdarza się, że sprawiedliwość staje się niesprawiedliwa, pozbawiona miłości, a więc w jakimś sensie krzywdząca. Jan Paweł II w encyklice o Bożym Miłosierdziu napisał: „Trudno nie stwierdzić, że w świecie współczesnym zostało rozbudzone na wielką skalę poczucie sprawiedliwości. (…) Trudno wszakże nie zauważyć, iż bardzo często programy, które biorą początek z idei sprawiedliwości, które mają służyć jej urzeczywistnieniu we współżyciu ludzi, ludzkich grup i społeczeństw, ulegają w praktyce wypaczeniu. Chociaż w dalszym ciągu tą samą ideą sprawiedliwości się posługują, doświadczenie wskazuje na to, że nad sprawiedliwością wzięły górę inne, negatywne siły, takie jak zawziętość, nienawiść czy nawet okrucieństwo. Wówczas chęć zniszczenia przeciwnika, narzucenia mu całkowitej zależności, ograniczenia jego wolności, staje się istotnym motywem działania: jest to sprzeczne z istotą sprawiedliwości, która sama z siebie zmierza do ustalenia równości i prawidłowego podziału pomiędzy partnerami sporu. Ten rodzaj nadużycia samej idei sprawiedliwości oraz praktycznego jej wypaczenia świadczy o tym, jak dalekie od sprawiedliwości może stać się działanie ludzkie, nawet jeśli jest podjęte w imię sprawiedliwości. (…) Doświadczenie przeszłości i współczesności wskazuje na to, że sprawiedliwość sama nie wystarcza, że – co więcej – może doprowadzić do zaprzeczenia i zniweczenia samej siebie, jeśli nie dopuści się do kształtowania życia ludzkiego w różnych jego wymiarach owej głębszej mocy, jaką jest miłość.”

Warto o tym pamiętać wtedy, gdy odezwie się w nas „ja roszczeniowe”, któremu się należy. Trzeba więc pamiętać o postawie, w której sprawiedliwość i miłość są nierozłączne. Tylko wtedy stajemy się ludźmi miłosierdzia.

Przed wiekami, Pascal dowiódł pewnej prawdy opartej na podłożu ewangelicznym, że istnieją dwa rodzaje ludzi: sprawiedliwi, którzy uważają siebie za grzeszników, i grzesznicy, którzy uważają siebie za sprawiedliwych. Warto się nad ta diagnozą pochylić się w kontekście własnych wyborów.

 |---------------------------

wtorek, 7 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodane: 06.02.2012
  Moje możliwości
 dodane: 04.02.2012
  Kamieński Bartłomiej
 dodane: 02.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Światowy dzień walki z rakiem
 dodany: 01.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Zasady edukacyjne na katechezie (7)
 dodany: 27.01.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodany: 06.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Obraz Boga Ojca a wychowanie
 dodany: 31.01.2012

i leksykonie:

  Kamieński Bartłomiej
 dodany: 02.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
960
Ostatnia umieszczona:
Kierownictwo duchowe (1)

dodana: 06.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54