naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w kwietniu 2010

Miłosierdzie po polsku

  

środa, 07 kwietnia 2010

Polacy mają szczególne umiłowanie do akcji, w których mogą się wykazać charytatywnie. Caritas, Orkiestra Świątecznej Pomocy, sms-y pomagające innym, fundacje - to tylko niektóre możliwości pomocy innym. Wszechpotężne są możliwości w tym zakresie mediów. Nagłaśniana przez radio czy telewizję akcja jest skazana na sukces. Oczywiście, jestem daleki od krytyki tego typu działalności. Zastanawiam się jednak, jak wygląda w codzienności nasze polskie miłosierdzie?

Znalazłem taki wpis na jednym z portali: Czy to prawda, że znieczulica jest chorobą społeczną? Czy naprawdę musi tak być, że gdy człowiek potrzebuje pomocy my tego nie zauważamy? To zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Idąc ulicą widzimy człowieka, który leży na chodniku, nie rusza się... I co wtedy robimy? Jest parę możliwości. Zazwyczaj przechodzimy obojętnie, bo przecież to nie jest nikt znajomy, to po co mu pomóc? A nie daj Boże jak okazuje się, że ten ktoś jest np. Cyganem, pijakiem, lub człowiekiem bez pieniędzy. Wtedy tym bardziej go ominiemy. Co innego jak by ten ktoś okazał się bogatym, pachnącym człowiekiem. A gdyby był na dodatek osobą publiczną, lub wokół zdarzenia było by więcej gapiów, od razu rzucilibyśmy się na pomoc. Przecież moglibyśmy byś nazwani mianem bohatera, a nawet sam poszkodowany, z racji tego, że jest "kasiasty" w ramach rekompensaty dał by nam trochę grosza za "wspaniałą postawę godną obywatela" (...) Tak właśnie myśli przynajmniej 40% Polaków. To przykre, ale taka jest rzeczywistość. Tylko ciekawa jestem, gdyby poszkodowaną osobą okazał się ktoś z rodziny, co byśmy czuli wtedy? Przecież taka znieczulica do drugiego człowieka zabija nas samych! Każdy oczekuje pomocy, ale czy my sami pomagamy innym w potrzebie? Powinnyśmy się nad tym zastanowić. Nikt z nas nie jest święty.

No cóż, trudno nie zgodzić się przynajmniej w pewnym stopniu z powyższą diagnozą. Powstaje jednak pytanie: skąd w nas tego rodzaju rozdwojenie? Czy ta owa „schizofrenia” tkwi w naszej mentalności? Otóż, wydaje mi się, że wszystko zaczyna się w rodzinie, która przekazuje taki, a nie inny styl myślenia. Wbrew pozorom, rodzice często wychowują małych egocentryków, niedostrzegających potrzeb innych. Zapatrzenie tylko w swoje sprawy, brak empatii i konsumpcyjny styl życia sprawia, że wrażliwość społeczna budzi się pod wpływem akcji. Przekazane pieniądze rodzą wewnętrzny spokój: zrobiłem coś dla kogoś i mam spokój.

Może więc warto pamiętać o słowach, które wypowiedział przed laty Karol Wojtyła: Przyszłość zaczyna się dziś, a nie jutro!

 |---------------------------

Wiosenne zamyślenia

  

środa, 14 kwietnia 2010

Wiosna niesie ze sobą ogromny zastrzyk energii, bowiem świat na nowo rodzi się do życia. Mam nadzieję, że każdy z nas także zaczyna inaczej funkcjonować. Ważne, aby nie tylko w powietrzu czuć było wiosną, ale także i w naszym życiu.

Wiosna to nowa perspektywa, to możliwości. Trzeba więc zerwać z „zimowym snem”, który zawsze niesie trochę stagnacji. Skoro przyroda zaczyna pokazywać swoje możliwości, to i każdy z nas powinien zebrać siły i „zakiełkować” w swoich planach, potencjale, a przede wszystkim w lepszym nastroju (choć tak trudno o to w tych dniach).

Angielski powieściopisarz Alodus Huxley napisał w jednym ze swoich esejów, iż szczęśliwi ludzie to tacy, którzy nie są świadomi lepszych i większych możliwości, żyją we własnych światach odpowiednio skrojonych do ich predyspozycji. A ja proponuję, aby spróbować odkryć swoje możliwości i kreować świat, w którym można więcej i piękniej. Wspaniałość wiosny sprzyja takiemu procesowi, bowiem trzeba zarazić się kreatywnością widoczną w naturze.

Nawet w tak trudnych chwilach!!!

 |---------------------------

Czy jestem manipulowany?

  

środa, 21 kwietnia 2010

Manipulacja jest zawsze jakąś formą włamania w ludzką prywatność i intymność. Fachowcy twierdzą, że manipulacja w mediach zaczyna się w momencie wybrania zdarzenia, które zostanie zrelacjonowane w serwisach informacyjnych. Codzienny news jest produktem wyborów podejmowanych przez dziennikarzy i redaktorów, w których pewne rodzaje informacji są uważane za ważne i istotne. Naukowcy nazwali to, "ramkowanienewsu".Ramkowanie dotyczy wybrania niektórych aspektów i podkreślenia ich jako bardziej widocznych, żeby promować definicje szczególnego wizerunku. Słowa używane przez dziennikarzy opisują tematy ustalając, w jaki sposób czytelnicy je postrzegają.

Bernard Cohen powiedział kiedyś, iż media być może nie zawsze są skuteczne mówiąc ludziom jak mają myśleć, ale są oszałamiająco skuteczne w mówieniu swoim czytelnikom i słuchaczom o czym mają myśleć. I chyba miał racje. Wydaje się, że w kilku przestrzeniach jesteśmy manipulowani. I tak, najpierw jest to manipulacja prawdą. Wielokrotnie przecież fakty są przeinaczane. W konsekwencji dociera do nas półprawda, a nawet zmanipulowane kłamstwo. Ponadto w wielu relacjach zaciera się fakt, bowiem zmieszany jest z komentarzem. Brak realizacji postulatu rozdzielności tych dwóch rzeczywistości powoduje, że manipulacja staje się prostym narzędziem oddziaływania społecznego.

Inną formą manipulacji jest brak kompletności danego, relacjonowanego wydarzenia. A przecież chodzi o to, aby wiadomości i relacje były pełne, ujmujące stan rzeczy w sposób całościowy, jednocześnie oddzielone od komentarza i ocen. Niestety w wielu przypadkach jest dokładnie odwrotnie.

I warto jeszcze powiedzieć o jeszcze jednym niebezpiecznym procederze, jakim jest manipulacja emocjami. Informacje powinny być wolne od emocji. A jak można owymi emocjami manipulować, przedstawia świetny skecz kabaretu Hrabi.

Mąż - Kochanie, wróciłem z pracy.

Żona - O, później niż zwykle.

Mąż - Wyskoczyłem z kolegą na piwko.

Żona - Aha.

Mąż - Co to znaczy "aha"?

Żona - Że wyskoczyłeś z kolegą na piwko.

Mąż - To już nie można wyskoczyć z kolegą na piwko?

Żona - A czy ja coś powiedziałam?

Mąż - Dlaczego podnosisz głos?

Żona - Nie podnoszę.

Mąż - Jak nie jak podnosisz? Przecież słyszałem.

Żona - Nie, o matko... ja tylko się zapytałam czy ja coś powiedziałam?.

Mąż - No i ja umiem wyczuć złe emocje. Jesteś agresywna.

Żona - Ja?! Nie jestem agresywna!

Mąż - Jak ktoś jest agresywny to mówi właśnie tak jak ty.

Żona - Czyli jak?

Mąż - Tak intonuje. Powiedziałaś: (naśladuje ją) Nie jestem agresywna!

Żona - No i?

Mąż - I akcent postawiłaś na "jestem". Skoczyły ci nerwy.

Żona - Dlaczego zaraz nerwy?

Mąż - Przepraszam cię bardzo, czytałem wszystko o nerwach to wiem kiedy skaczą.

Żona - Nic mi nie skoczyło.

Mąż - Powiedziałaś "nie_ jestem_ agresywna" i tu (rysuje) przy "jestem" zrobiłaś taką amplitudę, bo skoczyły ci nerwy.

Żona - Nie, bo tu (pokazuje i rysuje tak jak według niej być powinno) skoczyło przy "nie", bo chciałam się bronić, czułam, że mnie (płacze) nie rozumiesz...

Mąż - "Czułam, że mnie nie rozumiesz". Proszę (rysuje) znów amplituda!.

Żona - To paranoja!

Mąż - (rysuje) Nie poznaję cię. Nie taką Halinkę znałem. Agresja i emocje na wierzchu. Nie tak miało być. Nie tak. (leci po karton i wyjmuje harmonijkę ze sklejonych kartek) Ja tu mam wykres całego naszego małżeństwa. Proszę, wczoraj: amplituda amplituda!...

Żona - Przecież miałam katar i to chyba są kichnięcia.

Mąż - Przepraszam cię bardzo, czytałem wszystko o amplitudach więc się nie tłumacz katarem.

Żona - Nie zniosę tego!!

Mąż - Oho! (dorysowuje)

Żona - Przestań!!!

Mąż - (dorysowuje)

Żona - To jest chore!!!!

Mąż - (dorysowuje) Przestań na chwile mówić... (biegnie po nową kartkę) No co tak milczysz, już możesz...

Żona - (podchodzi w milczeniu i dorysowuje amplitudy) To jest to co o tobie myślę.

Mąż - Po tym co tu widzę nie mogę zostać w tym domu. Domu, w którym agresja i napaści są na porządku dziennym. Odchodzę! (odchodzi kawałek i stoi) Już prawie wyszedłem. To ostatnia chwila żeby mnie prosić!

Żona - Niedoczekanie twoje podły sadysto.

Mąż - Halinko, wiesz co to jest? Czytałem wszystko o manipulacji emocjami...

Żona - Czytałeś też wszystko o podróżowaniu, a byłeś tylko w Obornikach Śląskich.

Bp. A. Lepa twierdzi, iż manipulacja przestaje być zagrożeniem dla człowieka, gdy zostaje ujawniona, nazwana i nagłośniona. Stąd też to moje zamyślenie.

 |---------------------------

Pora na anegdotę

  

wtorek, 27 kwietnia 2010

A dziś pragnę zacytować kilka anegdot, które pozwolą na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o swoim życiu, swoich wyborach oraz drodze do sukcesu.

1. Trzech diabelskich czeladników po zakończeniu zawodowego wyszkolenia miało odbyć praktykę na ziemi. Przy odprawie dyrektor rozpytywał pilnie absolwentów o plany i metody pracy, z ludźmi. Pierwszy powiada: - Ja nauczę ludzi, że nie ma Boga. Dyrektor ściął go natychmiast: - Wielu ludzi nie zyskasz tym chwytem, gdyż większość czuje w sercu, że Bóg istnieje; i tego czucia nie uda ci się szybko wykorzenić. Drugi młodzieniec diabelski melduje: - Ja będę przekonywał ludzi, że nie ma piekła. Stary szatan odparł: - Z tą metodą nie masz prawie żadnych szans; nikt się na to nie da złapać, ponieważ mądrzy ludzie już dawno wiedzą, że musi istnieć kara i nagroda, piekło i niebo. Trzeci w końcu mówi: - Ja będę ludziom wmawiał, że nie trzeba się do niczego przykładać, że to wszystko jedno, czy się czuwa, czy się śpi. Tylko temu ostatniemu wróżył doświadczony pedagog pewny sukces: - Idź i rób, jak mówisz, a zobaczysz, jak ludzie dadzą się oszukać, ilu wpadnie ci w ramiona!

Bylejakość jest drogą do samounicestwienia!!!

2. Młody człowiek miał taki oto sen: pewnego popołudnia wszedł do jakiegoś dziwnego sklepu: Za ladą stał anioł w nie najczystszym fartuchu i z opuszczonymi skrzydłami. - Co pan tu sprzedaje? - zapytał ciekawie już od progu nasz młodzieniec. - Wszystko, co sobie życzysz - odpowiedział grzecznie anioł. Młodzieniec zastanowił się małą chwilkę, po czym zaczął wolno i z namysłem wyliczać: - W takim razie proszę zapakować: koniec wszelkich wojen na świecie, lepsze warunki egzystencji, chleb dla głodnych, dom dla bezdomnych, praca dla bezrobotnych. - W tym momencie wszedł mu w słowo subiekt anielski: - Przepraszam, młody człowieku, ale tyś mnie źle zrozumiał. Ja tutaj nie sprzedaję żadnych owoców, ja mam tylko nasiona.

Wysiłek jest istotnym narzędziem sukcesu życiowego!!!

3. Zdarzyło się tzw. współczesnemu człowiekowi; iż pewnego razu zabłądził był na pustyni. Z nieba lat się żar jak roztopiony ołów, nagrzany piasek wrzynał się boleśnie w skórę, oczy piekły ze zmęczenia, a sił ubywało z każdym najmniejszym krokiem. Nagle w oddali dostrzegł oazę: „Aha, fatamorgana, zwodniczy miraż - pomyślał podróżny - na to się nie nabiorę”. Kiedy jednak szedł w tym kierunku, zjawisko nie znikało. Wprost przeciwnie: palmy rysowały się coraz wyraźniej , a przede wszystkim woda stawała się coraz realniejsza. - To głód i pragnienie tak omamiły moją wyobraźnię tłumaczył sobie przekornie - takie fantazje są czymś naturalnym w moim położeniu. O, teraz nawet słyszę szum źródełka, ale to niemożliwe, to halucynacja. Jakże okrutna i złośliwa bywa czasami natura! Wkrótce potem przechodzili tamtędy dwaj Beduini. - Nie mogę tego pojąć - odezwał się jeden z nich jak mógł ten człowiek umrzeć, mając daktyle prawie że w ustach, a obok na długość ręki źródło? - To był prawdziwie współczesny człowiek - odparł drugi.

Umiejętność odczytywania znaków czasu zapobiega wielu problemom!!!

4. Była sobie kiedyś karczma przy drodze. Karczma nosiła nazwę „Pod Srebrną Gwiazdą”. Właściciel tego zajazdu ani rusz nie mógł w ostatnich latach wyjść na swoje. Aczkolwiek robił wszystko, aby zwerbować gości (urządził przytulnie pomieszczenia, dbał o smaczne potrawy, nie windował cen, zorganizował dobrą obsługę), to jednak mało kto się tu zatrzymywał. W końcu zrozpaczony karczmarz poszedł po radę do mędrca. Mędrzec wysłuchawszy utyskiwań karczmarza, odparł: - To bardzo prosta sprawa - musisz zmienić imię tej chaty! - To niemożliwe - bronił się właściciel chaty - od pokoleń nazywa się ten dom „Pod Srebrną Gwiazdą” i pod tą nazwą znany jest w całej okolicy. Mędrzec jednak uparł się przy swoim i zaproponował nową: „Pod Pięcioma Dzwonami”. Polecił przy tym przed wejściem powiesić sześć dzwonów. - Ależ to absurd - indyczył się karczmarz - co to ma znaczyć: tu sześć, tu pięć?! - Spróbuj , a zobaczysz i przekonasz się sam - uciął mędrzec dyskusję. Karczmarz odszedł z tą radą i zrobił jak mu przykazano. I oto okazało się, że każdy podróżny wstępował do środka, aby zwrócić uwagę na pomyłkę (każdy oczywiście wierzył, że to on pierwszy dostrzegł błąd!). I przy tej okazji na wszystkich robiły wrażenie: niskie ceny, wybór potraw, grzeczna obsługa, przyjemna atmosfera. No i goście zamawiali i płacili. A przecież o to chodzi każdemu karczmarzowi.

Spryt jest nieodłącznym bratem sukcesu!!!

 |---------------------------

wtorek, 7 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodane: 06.02.2012
  Moje możliwości
 dodane: 04.02.2012
  Kamieński Bartłomiej
 dodane: 02.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Światowy dzień walki z rakiem
 dodany: 01.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Zasady edukacyjne na katechezie (7)
 dodany: 27.01.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodany: 06.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Obraz Boga Ojca a wychowanie
 dodany: 31.01.2012

i leksykonie:

  Kamieński Bartłomiej
 dodany: 02.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
960
Ostatnia umieszczona:
Kierownictwo duchowe (1)

dodana: 06.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54