Archiwum wpisów w blogu w kwietniu 2011
Antyklerykalizm
środa, 06 kwietnia 2011
Antyklerykalizm to ideologia społeczno-polityczna przeciwstawna, wobec klerykalizmu, krytyczna wobec przywilejów lub władzy duchowieństwa w przestrzeni publicznej poza miejscami kultu. Tyle słownik. Wydaje się, że ostatnie lata sprzyjają temu zjawisku zarówno w Polsce, jak i Europie. Antyklerykalizm staje się trendy.
Trudno nie zgodzić się ze słowami Macieja Müllera i Tomasz Ponikło, którzy w Tygodniku Powszechnym (51/2010) pisali: Antyklerykalizm „wewnętrzny” może być zbawienny, ale czy skutki tego „zewnętrznego” muszą być zawsze dla Kościoła niszczycielskie? Kościół, aby przetrwać ataki z godnością, a także zamknąć usta części adwersarzy, mógłby spróbować je przyjąć jako wezwanie do doskonalenia — zarówno struktur, jak i cnoty pokory. Kościół nie jest organizacją albo partią, dla których masowa krytyka będzie zabójcza. Jest wspólnotą, która za wzór ma Chrystusa. Jezus, przesłuchiwany przez arcykapłana, zapytany o swoją naukę odrzekł: „dlaczego Mnie wypytujesz? Zapytaj tych, którzy Mnie słuchali”. Odpowiedź ta nie spodobała się jednemu ze sług arcykapłana, który Go spoliczkował. Jezus spokojnie odrzekł: „Jeśli źle coś powiedziałem, to udowodnij, co było złe, a jeśli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (por. J 18, 21-24). Zmierzmy się, ale na argumenty. A jeśli w atakach ich brak? Spójrzmy znów na Jezusa, tym razem stojącego przed Piłatem (Mt 27, 11-14): namiestnika zdziwiło, że „nie odpowiedział mu ani słowem”.
Moda na antyklerykalizm była i będzie. Trzeba się z tym pogodzić. Myślę sobie, że warto na to zjawisko patrzeć spokojnie, bez emocji. Na co dzień i ja doświadczam zachowań antyklerykalnych. Cóż, uczą one pokory, choć mam świadomość, że egzystuje wiele osób, które zraziły się do księży. Są to nieraz zranienia, sytuacje konfliktowe. Polak łatwo dokonuje uogólnień. Stąd też przenosi swoje doświadczenie z jednym księdzem na całe duchowieństwo.
A na koniec jeden z wpisów na forum (http://forum.wiara.pl/), który niech da trochę do myślenia nam księżom: Tak jest nudne i nieuczciwe! Bo jak ktoś skrytykuje księdza, to już „belki, drzazgi, hipokryzje” się sypią, a jak ksiądz krytykuje, to wszystko gra, „no bo on ma taką pracę, takie POWOŁANIE”. To jest żałosne, a już na pewno denerwujące.
|---------------------------
Bezdomni
środa, 13 kwietnia 2011
14 kwietnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Ludzi Bezdomnych. Nie będę się silił na własne przemyślenia. Proponuję lekturę fragmentów Listu na Wielki Post 1997 Jana Pawła II, który poświęcił tekst ludziom bezdomnym.
W czasie Wielkiego Postu 1997, w pierwszym roku przygotowania do Wielkiego Jubileuszu 2000 Roku, chciałbym zatrzymać się, by przemyśleć dramatyczną sytuację bezdomnych. Proponuję jako temat medytacji następujące słowa wzięte z Ewangelii Mateusza: "Przyjdźcie, błogosławieni Ojca mego, ponieważ byłem przybyszem, a przyjęliście mnie" (por. Mt 25, 34-35). Dom jest miejscem rodzinnej komunii, ogniskiem domowym, gdzie z miłości przeżywanej przez małżonków rodzą się dzieci i uczą się obyczajów życia oraz zasadniczych wartości moralnych i duchowych, które czynią z nich obywateli i chrześcijan jutra. W domu człowiek starszy i chory doświadcza klimatu bliskości i serdeczności, który pomaga przetrwać także dni cierpienia i sam proces starzenia się.
Jednak, niestety, jakże wielu jest tych, co żyją wyrwani z klimatu ciepła rodzinnego i gościnności właściwej atmosferze domu! Myślę o ukrywających się, o uchodźcach, o ofiarach wojen i naturalnych katastrof, jak również o osobach zmuszonych do tak zwanej emigracji ekonomicznej. A co powiedzieć o wysiedlonych rodzinach, o tych które nie mogą znaleźć mieszkania, o wielkiej rzeszy ludzi starszych, którym niska emerytura nie pozwala na zabezpieczenie sobie godnego mieszkania za dostępną cenę ! Te niedostatki z kolei przeradzają się w prawdziwe nieszczęścia jak: alkoholizm, przemoc, prostytucja, narkomania. Z okazji światowej konferencji na temat mieszkalnictwa "Habitat II", toczącej się w Istambule w czerwcu ubiegłego roku, podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański zwróciłem uwagę wszystkich, że są one pilne oraz wskazałem, że prawo do mieszkania musi być przyznane nie tylko jednostce jako podmiotowi, ale rodzinie tworzonej przez osoby. Rodzina, jako podstawowa komórka społeczeństwa, ma pełne prawo do odpowiedniego mieszkania potrzebnego do życia, do zbudowania autentycznej komunii domowej. Kościół uznaje to podstawowe prawo i wie, że musi czynić wszystko, by było rzeczywiście uznawane.
W wielu miejscach Biblia podkreśla obowiązek zaradzenia potrzebom tych, którzy są pozbawieni dachu nad głową. Już w Starym Testamencie, według Tory, przybysz, i w ogóle bezdomny, jako narażony na różne niebezpieczeństwa, zasługuje na specjalną troskę ze strony wierzących. Nawet Bóg wiele razy nakazuje gościnność i szczodrobliwość wobec cudzoziemców (por. Pwt 24,17-18;10,18-19; Lb 15,15 itd.), przypominając niedostatek, jakiego doznawał sam Izrael. Później Jezus utożsamia się z bezdomnym: "Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie" (Mt 25, 35) ucząc, że miłość okazana w takiej potrzebie zostanie nagrodzona w niebie. Apostołowie Pana nakazują poszczególnym wspólnotom przez nich założonym wzajemną gościnność na znak komunii i nowego życia w Chrystusie.
To miłość Boga uczy chrześcijanina, jak zaradzać potrzebom dzieląc się własnymi dobrami materialnymi i duchowymi. Ta troska nie jest tylko pomocą materialną potrzebującemu, ale stanowi również okazję wzrostu duchowego dla samego ofiarodawcy, który otrzymuje w niej bodziec do oderwania się od dóbr ziemskich. Istnieje bowiem wymiar wyższy, który Chrystus ukazuje nam swym przykładem: "Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 20). Chciał tym wyrazić swą całkowitą uległość wobec Ojca Niebieskiego, którego wolę pragnął pełnić, nie pozwalając skrępować się posiadaniem dóbr materialnych: istnieje bowiem ciągłe niebezpieczeństwo, że rzeczywistości ziemskie mogą w sercu człowieka zająć miejsce Boga. Wielki Post więc jest opatrznościową okazją do dokonania tego oderwania duchowego od bogactw i otwarcia się na Boga, ku któremu chrześcijanin powinien ukierunkować całe swoje życie, mając świadomość, że nie posiada stałego miejsca bytowania na tym świecie, "ponieważ nasza ojczyzna jest w niebie" (Fil 3, 20). Misterium Paschalne na zakończenie Wielkiego Postu, ukazuje też, jak droga wielkopostnego oczyszczenia prowadzi do złożenia siebie samego w dobrowolnej ofierze umiłowanemu Ojcu. Właśnie na tej drodze uczeń Chrystusa poznaje, jak wyrzec się siebie samego i swych egoistycznych dążeń, by w miłości spotkać braci.
Wezwanie ewangeliczne, by towarzyszyć Chrystusowi "bezdomnemu", jest zaproszeniem dla każdego ochrzczonego do rozeznania swej rzeczywistości i do patrzenia na braci z poczuciem konkretnej solidarności, podejmując ciężar ich trudu. Okazując się otwartymi i hojnymi chrześcijanie mogą służyć, wspólnotowo i osobiście, Chrystusowi obecnemu w biednych i dać świadectwo miłości Ojca. W tej drodze Chrystus nas wyprzedza. Jego obecność jest mocą i odwagą. On wyzwala i czyni świadkami Miłości. Umiłowani Bracia i Siostry! Idźmy z Nim bez lęku aż do Jeruzalem (por. Łk 18, 31 ), przyjmując jego zaproszenie do nawrócenia, by jeszcze głębiej zjednoczyć się z Bogiem, Świętym i Miłosiernym, przede wszystkim w okresie łaski, jakim jest Wielki Post. Życzę, by w tym czasie wszyscy usłyszeli apel Pana o otwarcie serca wobec każdego znajdującego się w potrzebie.
Wzywając obrony Maryi w sposób szczególny dla tych, którzy pozbawieni są domu, wszystkim serdecznie udzielam Apostolskiego błogosławieństwa.
Nie trzeba nic dodawać!!!
|---------------------------
Wielkanoc 2011
środa, 20 kwietnia 2011
Tak jak dla każdego, tak i dla mnie to kolejne święta wielkanocne, w których powinienem odnaleźć coś dla siebie. Nie jest to proste, bowiem zmienia się kontekst świętowania. Każdy z nas wnosi w Wielkanoc swoje roczne doświadczenia, sukcesy, porażki, zawody czy uniesienia. A Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego jest przecież wspomnieniem zwycięstwa Tego, który był jeszcze parę dni wcześniej skazany na przegraną. Myślę sobie dziś, na parę dni przed Wielkanocą A.D. 2011, że w moim życiu też musi zagościć taka nadzieja. Poranek Wielkanocny niesie ze sobą niezwykłe przesłanie o sensie wierności, walki z determinacją o prawdę.
Współczesny świat ogarnia coraz więcej zwątpienia w sens walki w duchu prawdy. Na każdym kroku człowiek spotyka się z manipulacją, układami i różnego rodzaju kompromisami, które są wygodne. A przecież zmartwychwstały Chrystus mówi: Nie lękaj się. Chodzi więc o pójście Jego drogą! Myślę o tym w czasie każdej mszy świętej. Dla mnie niezwykle ważne są słowa Jana Pawła II, który w liście „Dies Domini” napisał: Dla chrześcijanina (…), który pojął sens sprawowanego obrzędu, celebracja eucharystyczna nie kończy się w świątyni. Podobnie jak pierwsi świadkowie zmartwychwstania, również chrześcijanie gromadzący się w każdą niedzielę, aby przeżywać i wyznawać obecność Zmartwychwstałego, są powołani, by w codziennym życiu być ewangelizatorami i świadkami. W tej perspektywie należy na nowo odkryć i mocniej podkreślić wymowę modlitwy po komunii oraz obrzędów końcowych - błogosławieństwa i rozesłania - aby uczestnicy Eucharystii głębiej uświadomili sobie odpowiedzialność, jaka została im powierzona.
Wielkanoc jest niejako wyzwaniem dla każdego z nas. Jesteśmy powołani do zwycięstwa nad własną słabością i niekonsekwencją. Trzeba o tym pamiętać w chwilach prób. Chciałbym w tym kontekście przytoczyć dwa cytaty, które są niejako komentarzem do tych moich refleksji:
• Ucieczka przed walką jest czymś najgorszym, co może się nam przytrafić. Jest o wiele gorsza od przegranej, ponieważ klęska zawsze może stać się dla nas źródłem doświadczenia i nauką, a ucieczka daje nam tylko jedną możliwość: głosić zwycięstwo naszego wroga. (Paulo Coelho)
• Najważniejsze jest zwycięstwo nad małym, czymś niesłychanie małym - nad sobą (…) Gdy człowiek tak bardzo wydobędzie się z siebie, że ma już odwagę być poczytanym za nic, dopiero wtedy jest wolność, wspaniałość i zwycięstwo - najtrudniejsze, bo nad samym sobą. (kard. Stefan Wyszyński)
|---------------------------
Boże Miłosierdzie
środa, 27 kwietnia 2011
Zbliża się Niedziela Miłosierdzia, a zatem czas, w którym wielu ludzi kieruje swój wzrok do Łagiewnik. To miejsce jest mi szczególnie bliskie, bowiem już jako kleryk modliłem się o Boże Miłosierdzie w małym kościółku Zgromadzenia, w którym realizowała swoje powołanie św. Siostra Faustyna. Niewielu wtedy przychodziło do Łagiewnik, aby się tam modlić.
Dla mnie s. Faustyna jest szczególnie bliska, bowiem w tym wszystkim, co robiła była tak bardzo prosta, naturalna. Z drugiej strony zaznała wiele upokorzeń od najbliższych, a cierpienie zarówno fizyczne, jak i duchowe było wpisane w jej krótkie życie. Bliski mi jest także Dzienniczek, który jest intymnym zapisem spotkań z Mistrzem z Nazaretu. Oto kilka cytatów, które zaważyły na mojej drodze:
• Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić (742).
• Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie (742).
• Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego (1059).
• Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swoją piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę (Dz 146).
• Poznałam, że największa potęga jest ukryta w cierpliwości. Widzę, że cierpliwość zawsze wiedzie do zwycięstwa, choć nie zaraz, ale to zwycięstwo pokaże się po latach. W przeciwnościach, których doświadczam, uprzytamniam sobie, że czas walki nie ukończony, uzbrajam się w cierpliwość i tym sposobem zwyciężam napastnika swego. Nigdzie ciekawie nie szukam doskonałości, ale wnikam w ducha Jezusa i wpatruję się w Jego czyny. Pośród największych trudności i przeciwności nie tracę wewnętrznego spokoju ani na zewnątrz równowagi, i to doprowadza przeciwników do zniechęcenia. Cierpliwość w przeciwności daje moc duszy (Dz 1514)
• Cierpienie jest skarbem największym na ziemi- oczyszcza duszę. W cierpieniu poznajemy, kto jest dla nas prawdziwym przyjacielem. Prawdziwą miłość mierzy się termometrem cierpień (342)
• Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze (424)
• Byłem twoim mistrzem – jestem i będę; staraj się, aby serce twoje upodobniło się do pokornego i cichego serca mojego. Nie upominaj się nigdy o swoje prawa. Wszystko, co cię spotyka, znoś z wielkim pokojem i cierpliwością; nie broń się, gdy całe zawstydzenie będzie spadać na ciebie niewinnie; pozwól triumfować innym. Nie przestań być dobrą, gdy spostrzeżesz, że nadużywają dobroci twojej; gdy będzie potrzeba, ja sam się upomnę za tobą. Bądź wdzięczna za najdrobniejszą łaskę moją, bo ta wdzięczność zniewala mnie do udzielania ci nowych łask (1701)
• Dziecię moje, najwięcej mi się podobasz przez cierpienie. W cierpieniach swoich fizycznych czy też moralnych-córko moja, nie szukaj współczucia u stworzeń. Chcę, aby woń cierpień twoich była czysta, bez żadnych przymieszek. Żądam, żebyś się nie tylko oderwała od stworzeń, ale i sama od siebie...Córko moja, im więcej ukochasz cierpienie, tym miłość twoja ku mnie będzie czystsza (279)
• Córko moja, nagradzam cię za czystość intencji, jakąś miała w chwili działania; ucieszyło się serce moje, żeś miała w chwili działania na względzie miłość moją, i to tak wyraźnie, i teraz jeszcze masz z tego korzyść, to jest upokorzenie. Tak, dziecię moje, pragnę, abyś zawsze miała tak wielką czystość intencji przy najdrobniejszych zamierzeniach swoich (1566)
• Dusze wybrane są w moim ręku światłami, które rzucam w ciemność świata i oświecam go. Jak gwiazdy oświecają noc, tak dusze wybrane oświecają ziemię, a im dusza doskonalsza, tym większe światło roztacza wokoło siebie i dalej sięga; może być ukryta i nie znana nawet najbliższym, a jednak jej świętość odbija się w duszach na najodleglejszych krańcach świata (1601).
Proponuję głębiej przemyśleć te teksty, bowiem i dla niewierzących i słabo wierzących znajdzie się coś bardzo ważnego.
