Archiwum wpisów w blogu w czerwcu 2008
Zniewalająca nieczystość
środa, 04 czerwca 2008
O czystości przez wieki mówiło się różnie. Raz była ona afirmowana, a raz wyśmiewana. W obecnych czasach współczesny, globalny człowiek nie rozumie czystości bowiem żyje w świecie liberalnych idei, które afirmują wolność. Nieprawdą jest, że tylko chrześcijaństwo preferuje postawę promująca czystość. Wiele środowisk luźno związanych z konkretną religią, widzi potrzebę przeciwdziałania coraz większej eskalacji problemów seksualnych wynikających z nieczystości. Niezależnie od światopoglądu, można się chyba zgodzić, że używanie drugiego człowieka jest pogwałceniem jego praw i podeptaniem godności. Niestety w wielu przypadkach ważniejsza jest przyjemność niż szacunek dla innej osoby. Przelewający się przez świat panseksualizm powoduje, że współczesny człowiek coraz mniej panuje nad swoją seksualnością. Coraz częściej słyszy się o patologiach w tym obszarze. Skąd taki pęd za nieograniczoną aktywnością seksualną?
Wydaje mi się, że bierze się ten problem z faktu, iż coraz częściej zapominamy, kim jesteśmy. Człowieczeństwo domaga się brania odpowiedzialności za wszystkie sfery ludzkiej aktywności. Także w sferze seksualnej ta odpowiedzialność powinna być podejmowana. Jeśli się o tym zapomni, zaczyna się powolny marsz w kierunku nieograniczonej wolności seksualnej, która niszczy więzi. Ponadto nieczystość w większości przypadków jawi się jako przyjemność, która odpręża, relaksuje. Stąd też seks staje się w obecnych czasach instrumentem! Nie służy do wyrażania czegoś bardzo pięknego i intymnego. Ma raczej charakter użytkowy, dający namiastkę szczęścia i zadowolenia.
Trzeba też brać pod uwagę ogromną ilość bodźców, które bombardują współczesnego człowieka. Niemalże w każdej reklamie znajduje się jakiś wątek erotyczny. W mediach skojarzenia natury seksualnej stanowią o powodzeniu danego newsa czy reklamy. W wielu przypadkach obrazy narzucają się same, bowiem człowiek nasycony jest erotyką płynącą z różnych ekranów (telewizja, komputer, komórka).
Można więc chyba powiedzieć, że nieczystość stała się codzienną „towarzyszką” wielu współczesnych osób. Dla niektórych jest „sposobem” na życie. Zawsze jednak ma charakter uzależniający i zniewalający.
Jest takie starodawne opowiadanie, że szatan ożenił się z bezbożnością i miał z nią kilka córek, które powydawał za mąż za różne stany. - Pychę za szlachcica. - Skąpstwo za chłopa a Oszustwo za kupca. Zazdrość dostała się dworakom. Natomiast najbardziej ulubioną córkę, Nieczystość, nie wydał nikomu w małżeństwo, lecz kazał uprawiać nierząd ze wszystkimi, aby jak najwięcej ludzi chwycić w swe sidła.
I chyba coś w tym prawdy jest. Nieprawdaż?
|---------------------------
Czystość, która uszlachetnia
piątek, 06 czerwca 2008
Czystość to, w licznych systemach religijnych i obyczajowych dyspozycja, dzięki której człowiek jest zdolny kontrolować swoje pragnienia seksualne i mądrze nimi zarządzać. Wymaga ona panowania nad sobą, formacji charakteru i ducha poświęcenia. Aby przekonać się do czystości, trzeba mieć odpowiednią motywację. Powinna być ona oparta na kilku przesłankach, które mogą być w następujący sposób sformułowane.
A. Camus napisał, że nieokiełznany seksualizm prowadzi do filozofii nieznaczenia, a czystość odwrotnie - przywraca światu sens. Jeśli człowiek pragnie widzieć dalej, głębiej powinien zadbać o swoją czystość myśli, pragnień czy wyobrażeń.
Z kolei F. Sheen dowodził, iż czystość przedmałżeńska jest świadomością, że człowiek dysponuje takim darem, który tylko raz można ofiarować i tylko raz otrzymać. Warto w życiu mieć takie bogactwo, które ofiarowuje się tylko raz. Będąc człowiekiem zasad, będąc sobą, dzieli się z kimś, kto jest wyjątkowy tym, co ma najbardziej intymnego. I dlatego ten drugi ma prawo w pewnym sensie do wyłączności.
Wspomniany A. Camus pisał także, że seks daje zwycięstwo, rychło jednak staje się klęską, i jedynym zwycięstwem nad nim staje się czystość. Jest to niejako apel o stałą, adekwatną hierarchię wartości. Człowiek, który chce zwyciężać siebie, realizować swoje potrzeby, musi także umieć przezwyciężać własne pokusy. Droga czystości staje się wtedy drogą uszlachetniania siebie.
Warto też przytoczyć słowa jednego z sekretarzy ONZ Daga Hammerskjölda, który przed laty pisał: nie możemy wybierać ram dla swego losu. Ale dajemy mu treść. Kto chce przygody, będzie ją przeżywał na miarę swego męstwa. Kto chce ofiary, będzie ją składał na miarę czystości swego serca. Czystość powiększa niejako serce, czyniąc je bardziej ofiarnym. Czystość sprawia, że człowiek potrafi więcej ofiarować, bardziej kochać!
Jakże w tym miejscu nie przytoczyć słów modlitwy Wł. Fijałkowskiego, wybitnego lekarza ginekologa i położnika, twórcy przyjętego w Polsce modelu Szkoły Rodzenia, który deklarował: Ufam Ci jako memu Stwórcy. Skoro uczyniłeś mnie istotą płciową, dobrze to uczyniłeś. Nie zamierzam ulegać pokusie, że człowiekiem rządzi izolowana zmysłowość, że człowiek jest wobec niej bezsilny. Zamiast trwożliwie bronić się przed pokusami, które rodzi bierność, spraw abym rozwinął aktywność w realizowaniu dobra, z pełnym zaangażowaniem tego, co płciowe we mnie. Nie pozwól zakopać talentu, wszak mam go pomnożyć. Nie zamierzam rozprawiać zbyt dużo i z emfazą o ludzkich wykroczeniach seksualnych, abym w ten sposób nie pomnażał lęku u siebie. Nie będę również straszył innych, podważając w nich ufność względem Ciebie. Czystość potrzebuje swobodnego oddechu, nie trzeba jej zamykać w klatce małości i lęku wypaczając sens cnoty. Niech czystość chrześcijan nie odstrasza ludzi dobrej woli. Bo miłość ma być miłością ludzi. a nie samych zasad.
|---------------------------
Zazdrość, która zniewala
wtorek, 10 czerwca 2008
Zazdrość to uczucie odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana jest zazwyczaj za uczucie negatywne i niestety coraz bardziej powszechne. P. Coelho napisał, że na temat zazdrości można snuć długie, mądre wywody albo uznać ją za oznakę słabości, ale chyba nigdy nie uda się człowiekowi zazdrości poskromić. I rzeczywiście, uczucie zazdrości jest szczególnie trudną przeszkodą do pokonania w sobie! W większości przypadków bierze się z porównywania siebie z innymi. Można więc powiedzieć, że zazdrość związana jest z nieadekwatną oceną, która w konsekwencji popycha człowieka do pożądania tego, czego nie ma, albo wydaje się, że mu brak. Zazdrość ma także kilka etapów zawłaszczania człowiekiem.
I tak, pierwszym etapem jest wewnętrzny niepokój z faktu braku czegoś w porównaniu z innymi. Są to negatywne emocje, które coraz bardziej ubezwłasnowolniają człowieka, wpływając na jego myślenie, działanie, a nawet metabolizm. Taki niepokój może wywoływać reakcje fizjologiczne, wpływające niekorzystnie na samopoczucie człowieka.
Drugim etapem jest coraz większa niechęć do osoby, której się zazdrości. Przejawia się ona zarówno w słowach, jak i w zachowaniu. Nieraz jest ona ukrywana głęboko w sercu, choć trudno z nią żyć. Wcześniej czy później zazdrośnik odkryje swoje emocje i zostanie zdemaskowany, bowiem zazdrość zmniejsza czujność!
Trzecim etapem zazdrości jest chęć zdyskredytowania osoby, której się zazdrości. Chodzi więc o radość z jej potknięć, o ukrytą formę upokarzania i negatywnego mówienia o niej, a także o szukanie sposobów zdystansowania tej osoby, ukazując za wszelką cenę własne walory.
Ostatnim etapem zazdrości jest niechęć przechodząca w nienawiść wobec osoby, która jest „obiektem” tego uczucia. Jest to niejako wrogość, która przepełniona jest złymi życzeniami i opiniami.
Jak widać, zazdrość wpływa bardzo negatywnie na osobowość człowieka. Trudno jednak z nią walczyć, bowiem porównywanie się z innymi jest nieodłączną postawą każdego człowieka.
|---------------------------
Obdarzająca miłość
piątek, 13 czerwca 2008
Najlepszym antidotum na zazdrość jest pielęgnowanie w sobie miłości. Na wielu stronach internetowych można odnaleźć konkretne wskazania dotyczące rozwijania w sobie miłości. Oto jeden z „dekalogów” człowieka kochającego (http://www.adonai.pl):
1. Miłość nigdy nie będzie wymagać od Ciebie zrobienia czegoś, co nie jest dla Ciebie dobre.
2. Miłość nie jest odczuciem, ona jest zasadą. W miłości pojawią się odczucia, ale one nie są dowodem miłości.
3. Miłość chce tego, co dobre dla drugiej osoby. Własna osoba jest na drugim miejscu.
4. Miłość nie jest zadłużeniem. Miłość przynosi wzrost, który zmienia osobę.
5. Miłość to wybór i postawa. Miłość nie jest ślepa.
6. Miłość trwa, nawet wtedy, gdy kochana osoba odchodzi.
7. Miłość szanuje wybory kochanej osoby. Gdy kochamy, nie narzucamy swojej woli.
8. Przyjęta miłość staje się błogosławieństwem.
9. Utrzymanie miłości wymaga poświęcenia, inicjatywy, czasu i ciężkiej pracy.
10. Bóg to miłość. Dlatego miłość jest zawsze dobra.
Powyższe wskazania nie są łatwe do zastosowania. Miłość jest przecież wyborem, który wymaga od człowieka ofiary. Nie można jednak owocować bez miłości. Dlatego też warto starać się o coraz bardziej konsekwentną postawę przenikniętą miłością. Chodzi więc o wychowanie do miłości pojętej jako dar z siebie. I tu warto podkreślić, że rodzina stanowi niezastąpiony „poligon” postaw pogłębiających miłość. Rodzice odnosząc się do siebie wzajemnie z szacunkiem i dobrocią ukazują wychowankowi praktyczne wymiary miłości. Ma on okazję do wzorowania się na swoich rodzicach. Często sposób rozmawiania matki i ojca zostaje przeniesiony na relację: wychowanek – jego sympatia. Rodzice muszą także przeciwdziałać własną postawą lansowanemu chociażby przez media modelowi związku: szybko – przyjemnie – bez zobowiązań. Powstaje wtedy kategoria pseudomiłości, która nie ma nic wspólnego z obdarzaniem, szacunkiem czy podmiotowością.
Warto o tym pomyśleć w sytuacji, gdy po raz kolejny odezwie się w nas egoizm, a miłość zostanie „skażona” konsumpcyjnym i instrumentalnym podejściem do drugiego.
|---------------------------
Nieumiarkowanie
wtorek, 17 czerwca 2008
Ludzie od wieków mieli problemy z zachowaniem umiarkowania i to nie tylko w obszarze jedzenia i picia. Nieumiarkowanie jest zawsze jakąś formą nadobfitości, która niesie ze sobą zniewolenie i brak kontroli. Taka postawa może dotyczyć zarówno konsumpcji, jak i różnego rodzaju pragnień. Można być nieumiarkowany w oczekiwaniach wobec drugiej osoby. Nieumiarkowanie może także dotyczyć „głodu sukcesu”.
Jakże w tym miejscu nie przytoczyć pouczającej anegdoty, w której to do lekarza przyszedł kiedyś milioner i zaczął się nad sobą użalać: że budzi się z bólem głowy, że cierpi na migrenę, że po jedzeniu jest mu strasznie niedobrze. Lekarz po chwili przerwał potok słów i zapytał: - Proszę mi powiedzieć, co pan zjadł dziś na obiad? Odpowiedź była rozbrajająca: - Nic szczególnego: najpierw na przystawkę pasztet z zająca, później zupę cebulową, potem sznycel paryski z ananasem, pieczeń z jelenia z winnym sosem... Czegóż mi brakuje? - Wiem – odpowiedział lekarz! – Brakuje panu drugiego żołądka. Owo obżarstwo może być symbolem każdej formy nieumiarkowania.
Wydaje się, że mechanizm powstawania nieumiarkowania jest generalnie podobny. Bierze się ona z nieumiejętności uruchomienia w sobie mechanizmów obronnych, w których roztropność i samokontrola odgrywają szczególną rolę! Można się zgodzić z tezą Petera de Vriesa, amerykańskiego pisarza, który uważa, że nieumiarkowanie (w tym obżarstwo) wynika z nerwicy. Oznacza, że coś „zjada” nas od środka. I rzeczywiście postawa braku umiaru jest konsekwencją różnego rodzaju napięć wewnętrznych. Nieodparta chęć gromadzenia czegoś w różnych wymiarach, jest efektem nieuporządkowania wewnętrznego (nie zawsze zawinionego).
Nieumiarkowanie jest także efektem braku odpowiedniej miary, która pozwala na bezpieczne korzystanie ze świata. Człowiek wolny nie może podążać za każdą pokusą, jeśli pragnie coś w życiu osiągnąć, powinien się ograniczać, a zatem wyznaczać sobie pewne, stosowne miary. Jeśli tego nie robi, staje się coraz bardziej zniewolony i nieumiarkowany. U podstaw takiej, błędnej filozofii życia, która prowadzi do braku umiaru, leży zwykle szukanie przyjemności za wszelką cenę oraz postawienie przyjemności w miejsce radości.
Święty Jan Chryzostom pisał, że nic nie jest tak nieprzydatne i szkodliwe dla ciała, jak zbytek. Nic go bardziej nie rozpycha, nie przeciąża i nie niszczy, jak nieumiarkowanie. Warto pamiętać, że tzw. ociężałość serca, czyli brak ducha, zaangażowania, niechęć do podejmowania czegokolwiek łączą się ze stylem życia człowieka, w którym nieumiarkowanie ma szczególne miejsce. A zatem może trochę mniej…. !
|---------------------------
Umiar
czwartek, 19 czerwca 2008
Święty Franciszek Salezy (1587-1622), założyciel sióstr Wizytek, autor m.in. słynnego dzieła ascetycznego Filotea, był rozchwytywanym kierownikiem duchowym. Pewnego razu przyszła do niego jakaś pobożna dama z ważnym pytaniem, co ma robić, aby zostać świętą. Spodziewała się jakiś długich, poważnych rozważań, precyzyjnych wskazówek, odkrywczych ćwiczeń ascetycznych. A tymczasem święty powiedział jej krótko: - Niech pani uważa, aby na przyszłość ciszej zamykać drzwi.
Jak widać, umiaru człowiek uczy się przede wszystkim w drobiazgach. A tu z kolei ważny jest tzw. złoty środek! Św. Ignacy pisał przed wiekami, że kto już więcej panuje nad miłością własną, powinien się trzymać złotego środka mądrego opanowania (GB, 155). Słowo o „złotym środku” jest dawnym słowem ludzkiej sztuki życia (…). Ludzkie nieumiarkowanie jako samoniszcząca dynamika objawia się przede wszystkim w pytaniu o przeżycie, tak jak wynika ono z ekologii. Człowiek nie działa już „stosownie", kiedy sam siebie czyni „miarą wszelkich rzeczy” i nie zauważa więcej, jak niszczy podstawy swojej egzystencji (Lambert SI, Słownik duchowości ignacjańskiej).
Istnieje kilka zasad dotyczących kreowania w sobie umiaru. Oto one:
1. Umiejętność pozostawania na małym. Co to oznacza?
• Cieszyć się z drobiazgów (życie staje się piękniejsze)!
• Nie narzekać!
• Szukać dobrej strony w każdej sytuacji!
• Nie tęsknić za luksusem!
• Nie porównywać się!
2. Umiejętność rezygnacji z czegoś. A to oznacza nieraz rezygnację
• ze zbytecznych przyjemności,
• z chęci postawienia na swoim,
• z wolnego czasu,
• z egocentryzmu w domu,
• z rywalizacji zawodowej (źle pojętej).
3. Gotowość na ofiarę. Rządzi się ona następującymi regułami:
• trzeba być ofiarnym z potrzeby serca,
• trzeba traktować drugiego człowieka jako dar,
• trzeba szukać okazji, aby być ofiarnym,
• trzeba zapomnieć o sowich słabościach.
4. Radość z przekraczania siebie. A jak to uczynić?
• Uwierzyć, że mogę więcej niż mi się wydaje.
• Zlikwidować myślenie: wszystko jest już stracone.
• Walczyć z pesymizmem w myśleniu.
• Zauważać, choć drobne sukcesy.
• Zaprosić innych do walki ze swoimi słabościami.
Jan Paweł II powiedział kiedyś: Nie bójcie się słabości i człowieka ani jego wielkości! Człowiek zawsze jest wielki, także w słabości. Warto o tym pamiętać w chwilach, gdy umiar przychodzi tak ciężko.
