naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w wrześniu 2008

Lecząca łagodność

  

środa, 03 września 2008

W czasach, w których żyjemy, pośpiech i nerwowość jest wpisana na stałe w ludzkie życie. Trudno więc łagodność czynić postawą dominującą. Jest to jednak możliwe. Wydaje mi się, że nawet najbardziej nieopanowani poprzez ćwiczenie woli i dobre chęci, mogą wypracować postawę łagodnego reagowania. Oczywiście nie chcę nikogo pouczać, ale wydaje mi się, że istnieje kilka drogowskazów na owej drodze do łagodności, które sam stosuje.

I tak, warto stopniowo wyciszać swoje emocje poprzez niereagowanie natychmiastowe na osobę czy sytuacje, które powodują irytację. Reakcja natychmiastowa ( w afekcie) niesie ze sobą groźbę nieroztropnego działania. Należy uspokoić swoje emocje, a później reagować. Można to zrobić poprzez unikanie konfrontacji, szukanie czasu do zastanowienia się czy uspokojenia. Warto spróbować poćwiczyć wolę w tym obszarze, nawet wtedy, gdy dotychczasowe opanowanie pozostawia wiele do życzenia.

Wydaje się, że drugą, ważną postawą w kształtowaniu łagodności jest umiejętność wyciszania emocji poprzez docenienie ciszy! Niestety panujący hałas przyczynia się do powstawaniu większej agresji. Trzeba więc znaleźć w swoim codziennym życiu jakąś, choćby chwilową „oazę ciszy”, która pozwoli na uspokojenie, zregenerowanie własnych sił. Wydaje mi się, że często uciekamy od ciszy, wręcz boimy się jej. A przecież ma ona charakter terapeutyczny, kojący. W ciszy człowiek odnajduje siebie, koi nerwy, odpoczywa.

Nie można także zapomnieć o jeszcze jednej postawie. Otóż człowiek łagodny potrafi być człowiekiem dającym szansę drugiemu. Tego typu podejście wymusza niejako na człowieku otwartość na osoby czy sytuacje, które mogą być przyczyną gniewu. Zatem stara zasada: najpierw zrozumieć, a potem reagować - jest niezwykle cenna. Pozwala ona na empatyczne podejście do kwestii, które budzą gniew i sprzeciw. Mam świadomość, że nie jest to łatwe, ale naprawdę możliwe!!! Trzeba tylko o tym pamiętać.

Łagodność jest niezwykle ważną cechą charakteru, która uśmierza gniew, zmniejsza konflikt, prowadzi do pokoju. Łagodny człowiek daje poczucie bezpieczeństwa, umożliwia innym realizację ich potrzeb i pragnień. Łagodność to otwarcie wielu obszarów dostępu do siebie. Może więc warto być wobec siebie cierpliwym, a wtedy gdy po raz kolejny nerwy zawodzą, pomyśleć: uda się kiedyś w przyszłości być łagodnym, to tylko kwestia czasu. A w swoje codzienne życie powinno się wziąć pod uwagę słowa Seneki Młodszego: Łagodność jest świetnym lekarstwem na strach.

 |---------------------------

Niebezpieczne lenistwo

  

sobota, 06 września 2008

Czy w XXI wieku można sobie pozwolić na lenistwo? Przecież w obecnych czasach liczy się postęp, wyniki, zdystansowanie konkurencji. A lenistwo to w pewnym sensie forma rezygnacji z wysiłku. Lenistwo to wycofanie się z walki o twórcze życie. Jak pisał G. Philipp lenistwo to sztuka tak długo nic nie robić, aż minie niebezpieczeństwo, gdzie trzeba by coś zrobić. W konsekwencji jest to zgoda na bylejakość i zatrzymanie się w rozwoju. Lenistwo staje się wtedy cechą dominującą, która wpływa na jakość życia.

Lenistwo może się w naszym życiu przejawiać w kilku wymiarach. Najpierw jest to pielęgnowanie w sobie niechęci do stawiania sobie wymagań. To niejako zgoda na istniejący stan rzeczy. Jest to afirmacja „dziś” bez patrzenia na siebie, na życie w perspektywie „jutra”. W konsekwencji pozostaje stan stagnacji, zastoju, gdzie nie ma perspektyw rozwoju. Jest to powolne, ale i systematyczne schodzenie w dół.

Lenistwo to także sztuka omijania sytuacji wymagających zaangażowania. Sztuka uniku może być świetnym sposobem na pielęgnowanie w sobie lenistwa. Szukanie pretekstów, a także tłumaczenie sobie i innym braku podejmowania danych wyzwań staje się dominującą postawą leniwca. W każdej sytuacji znajdzie alibi dla swojej bierności. Jest to szczególnie niebezpieczna postawa dla rozwoju poszczególnych osób, a także funkcjonowania rodziny, w której żyje. W ten sposób staje się niewątpliwie toksycznym członkiem wspólnoty rodzinnej.

Lenistwo to również przenoszenie obowiązków i powinności na innych. Niechęć do angażowania się sprawia, iż inni ludzie muszą podejmować działania, które powinien podjąć leniwiec. Często lenistwo staje się formą wykorzystywania innych. Drugi człowiek staje się „narzędziem” do zastępowania, wyręczania człowieka, którego ogarnia lenistwo. Jest to o tyle bolesne, że leniwiec nie przejmuje się kondycją psychofizyczną drugiego.

Istnieje jeszcze jeden wymiar lenistwa. W wielu przypadkach zabija ono wyrzuty sumienia. Leniwy człowiek często nie zauważa, nie chce zobaczyć destrukcyjnego działania postawy przenikniętej lenistwem. Jest to wygodne podejście do swoich niekonsekwencji, bierności, niechęci do podejmowania wysiłku. Trudno w takiej atmosferze wykrzesać w sobie chęć do twórczej aktywności. Życie staje się egzystencją pełną powtarzanych, odtwórczych sekwencji. W pewnym momencie może dojść do monotonii i znudzenia życiem, drugim człowiekiem i sobą. I chyba rację miał B. Franklin, który pisał: lenistwo idzie tak wolno, że dogania je bieda. Bardzo często jest to bieda duchowa!!!

 |---------------------------

Twórcza pracowitość

  

środa, 10 września 2008

Trudno jest w dzisiejszych czasach mówić o pracowitości, bowiem coraz częściej przechodzi ona w pracoholizm. Współczesna cywilizacja wymusza na człowieku coraz większe zaangażowanie, a w wielu zakątkach świata, przetrwanie oznacza coraz większe zaangażowanie w pracę. Jednak, mimo wszystko warto przyglądnąć się prawdziwemu „obliczu” pracowitości, bez której nie ma znaczącego postępu w życiu człowieka.

Pracowitość to przede wszystkim brak zgody na pozostawaniu „na małym”. Pracowity człowiek wie, że może więcej i jest konsekwentny w dążeniach do osiągnięcia konkretnych celów. Jest to więc postawa pełna samozaparcia, w której wysiłek i systematyka są głównymi cechami zachowań. Trzeba też pamiętać, że pracowitość wymaga od człowieka hartu ducha i poświęcenia. Ów wysiłek stanowi istotny element codziennej aktywności.

Pracowitość to także umiejętność walki ze zniechęceniem. Jest to więc konsekwentne, wymagające wiary w siebie działanie, aby osiągnąć zamierzony cel. Wytrwałość jest nieodłączną towarzyszką pracowitości. Tylko wytrwałe dążenie do obranego celu generuje pracowitość i likwiduje zniechęcenie. Nie można zapominać, że wytrwałość jest cechą ludzi mocnych osobowościowo, bowiem wymaga ona od człowieka silnej woli.

Pracowitość to również zgoda na ofiarę. Człowiek pracowity nie oblicza, jest gotów do poświęceń. Nieraz rezygnuje z wolnego czasu, aby osiągnąć wyznaczony cel. Pracowitość jest więc zgodą na ciągły wysiłek, który może nawet boleć. Warto pamiętać, że ten wysiłek nie zawsze musi przynieść spodziewane efekty. Stąd też potrzeba ogromnej determinacji, szczególnie wtedy, gdy wykonywana praca nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Jak więc widać pracowitość wymaga pewnych, konkretnych cech charakteru. Musi jednak być pod kontrolą, aby nie przerodziła się w pracoholizm, w niekontrolowaną, toksyczną pracę. Aby tak się nie stało, potrzeba dobrze ustrukturyzowanej hierarchii wartości, w której istotne miejsce zajmuje dobro człowieka.

Pracowitości należy więc uczyć wraz z kształtowaniem hierarchii wartości od najmłodszych lat. Powinni o tym pamiętać rodzice, a szczególnie ci, którzy mają tendencje do wyręczania swoich pociech.

Z drugiej strony warto pamiętać o dość sarkastycznym stwierdzeniu wybitnego, amerykańskiego poety Roberta Lee Frosta: Jeśli będziesz przykładnie pracował osiem godzin dziennie, może ci się kiedyś uda zostać kierownikiem i pracować dwanaście. Z pewnością należy się nad tym ukrytym przesłaniem głęboko zastanowić!!!

 |---------------------------

Pragnienie ciepła

  

sobota, 13 września 2008

Cyceron napisał przed wiekami, że wykreślić ze świata przyjaźń... to jakby zagasić słońce na niebie, gdyż niczym lepszym ani piękniejszym nie obdarzyli nas bogowie. I rzeczywiście na każdym etapie ludzkiego życia przyjaźń jest przestrzenią, gdzie człowiek czuje się bezpiecznie, likwidując swoje lęki przed drugim. Tego typu relacje są także „poligonem” miłości, na którym potrzeba niejednokrotnie wielu wyrzeczeń, odwagi, a także samodyscypliny. Brak przyjaźni niesie w większości przypadków niesie samotność, która daje poczucie zimna. A przecież każdy z nas potrzebuje ciepła, które jest nade wszystko poczuciem radości ze spotkania, w którym akceptacja, szacunek i chęć przebywania są nieodłącznym elementem.

W świecie, w którym jest coraz więcej brutalności postawa bycia ciepłym jest szczególnie cenna. Ona jest podstawą przyjaźni, miłości, a także otwartości. Jakie jednak konkretne postawy kryją się za owym ciepłem?

Ciepły człowiek to przede wszystkim łagodny człowiek. Seneka pisał, że łagodność jest najlepszym lekarstwem na strach. Łagodne podejście do drugiego człowieka daje poczucie pokoju i wewnętrznego wyciszenia. Któż z nas nie spotkał osób, które swoją łagodną postawą przynosiły ukojenie i ulgę?! Łagodność sprawia, że atmosfera spotkania staje się obszarem wzajemnego zaufania.

Ciepło w kontaktach to także postawa pełna serdeczności. Serdeczny to ten, który ukazuje swoją radość ze spotkania. To niejednokrotnie zachwyt tym drugim, który czeka na akceptację. Serdecznym może być każdy bez względu na wiek czy płeć. Potrzeba jednak jednego: wysiłku, aby zapomnieć o sobie. Autentyczna serdeczność niweluje pokłady egoizmu, a w konsekwencji otwiera na Spotkanego.

Ciepły człowiek to również osoba, którą cechuje opiekuńczość. Oznacza to, że potrafi pochylać się nad drugim człowiekiem, próbując zaspokoić jego potrzeby zarówno psychiczne, jak i duchowe. Opiekuńczość przejawia się niejako we wrażliwości na pragnienia i oczekiwania spotkanej osoby.

Można zatem powiedzieć, że ciepły znaczy bliski, pełen pozytywnych odniesień. Jakże każdemu potrzeba tej bliskości, choć nieraz próbuje sobie udowadniać, że sam sobie poradzi!!! Pewnie w niektórych sytuacjach potrafi, ale czy nie pięknie jest mieć świadomość, że jest ktoś, kto swoim ciepłem ukazuje zupełnie inne, piękniejsze perspektywy!

 |---------------------------

Pragnienie zrozumienia

  

środa, 17 września 2008

Ryszard Wagner przed laty napisał, że wszelka mądrość i zrozumienie przychodzi do nas drogą miłości. Trudno nie zgodzić się z tym poglądem, szczególnie wtedy, gdy niechęć do zrozumienia jakiejś postawy czy poglądu powodowany jest niechęcią i złą wolą. A przecież każdy z nas posiada gdzieś głęboko zakorzenione pragnienie bycia zrozumianym, zaakceptowanym! Zastanawiam się, kiedy takie pragnienie zostaje zaspokojone?

Najpierw bycie zrozumianym oznacza odczucie bycia słuchanym. Aby tak się stało w spotkaniu nie może być miejsca na monolog. Zabija on wszelką komunikację ponieważ generuje koncentrację na sobie! Potrzeba zatem dialogu, w którym obie strony szukają porozumienia, zrozumienia, czyli wspólnych płaszczyzn, na których możliwa jest wzajemna wymiana myśli. Umiejętność słuchania nie jest prostą sprawą!!! Albert Einstein powiedział, że przeciwieństwem mówienia nie jest słuchanie - przeciwieństwem mówienia jest czekanie. Umiejętność słuchania to czekanie na wszystko, co drugi człowiek chce wyrazić zarówno słowami, jak i gestami. Niestety nie jest to łatwe, bowiem w wielości form przekazu może zagubić się to, co istotne.

Bycie zrozumianym to także odczucie bycia afirmowanym. Niezależnie od tego, jakie ma się poglądy, osoba afirmująca daje konkretne znaki informujące o akceptacji nie tyle poglądów, co osoby, która pragnie zrozumienia. Jakże ważne są w tej postawie gesty, spojrzenia, mimika twarzy. Owa niewerbalna mowa daje często poczucie zaspokojenia pragnienia zrozumienia. Tam gdzie jest agresja, niechęć, czy też lekceważenie, nie ma też afirmacji.

Odczucie, że ktoś mnie rozumie to także świadomość, że ktoś jest ze mną solidarny. A to oznacza, trwanie przy drugim. Może to być obecność fizyczna, psychiczna lub duchowa. W zależności od możliwości wszystkie te trzy wymiary trwania mają ogromne znaczenie dla poczucia bycia zrozumianym, bowiem zrozumieć kogoś znaczy być z nim w tych wszystkich kwestiach, które chce przekazać.

Pragnienie zrozumienia jest w obecnych czasach szczególnie niezaspokajane, bowiem coraz więcej osób ma poczucie samotności, opuszczenia czy zdradzonych, a w konsekwencji bezsilności. Myślę sobie, że trzeba się koniecznie rozglądnąć wokół siebie i dostrzec tych, którzy czekają na zrozumienie. Nie trzeba dużo mówić, wystarczy udowodnić, że ten Ktoś jest dla mnie ważny, akceptowany, szanowany, a w konsekwencji kochany!

 |---------------------------

Pragnienie obecności

  

sobota, 20 września 2008

Obecność tego Drugiego w życiu jest szczególnie ważna, bowiem samotność często bywa trudna! Ks. Jan Twardowski pisał, że obecność nadziei każdego dnia sprawia, że uchronimy się od rozpaczy, z przekonaniem, iż nie ma sytuacji przegranych, uczuć niepotrzebnych. Taką nadzieję, może przynosić obecność drugiego człowieka, który jest przy mnie, dla mnie. Pragnienie obecności Kogoś jest niezwykle intymnym odczuciem. Powstaje jednak pytanie: ja owo pragnienie zaspokoić? Jak zatem być obecnym?

W pierwszej kolejności musi to być obecność niewymuszona. Powinna wynikać z potrzeby serca, bo tylko wtedy ma znamiona spontaniczności, akceptacji, miłości. Ileż jest takich małżeństw i rodzin, w których domownicy uciekają od siebie, a przebywanie ze sobą staje się dramatem generującym różnego rodzaju patologie. W konsekwencji obecność nie cieszy, a wręcz przeciwnie zasmuca i rani! Przymus przebywania ze sobą odbiera autentyczność i szczerość.

Musi to być także obecność aktywna. Oznacza to nie tyle, ciągłe mówienie czy działanie, co raczej dyspozycyjność! Chodzi więc o umiejętność bycia adekwatnie do sytuacji. Może więc być to obecność fizyczna, kiedy ktoś nie chce być sam. Nieraz może to być psychiczna obecność, w której osoba ma świadomość, że ktoś o niej myśli, solidaryzuje się. Nieraz istnieje także potrzeba obecności duchowej, najczęściej polegającej na modlitwie za osobę, która jest potrzebująca.

Trzecim, ważnym wymiarem omawianej postawy jest obecność cicha. Wydaje się, że wielu z nas potrzebuje Drugiego, bez nachalności, bez narzucania się. Oczywiście łączy się to z pewną kulturą i taktem. Stąd też chyba nie każdy potrafi być obecnym. Warto pamiętać, że nieraz obecność bywa drażniąca. Ktoś bardzo się stara, ale pogarsza sytuację, bowiem jest nosicielem "syndromu słonia w sklepie z porcelaną". Nie potrafi empatycznie zareagować! Jawi się jako chciany, ale jednocześnie denerwujący gość.

I jest jeszcze jedna, istotna cecha pożądanej obecności. Ma to być obecność wspierająca. Trzeba więc zapomnieć o sobie, o swoich emocjach, niechęciach, smutkach i skoncentrować się na osobie, przy której trzeba być. Nie można przy tym ulegać nastrojom tej osoby. Aby pomóc trzeba umieć się zdystansować. W przeciwnym razie obecność stanie się eksponowaniem siebie, a nie trwaniem przy Drugim.

Aby być właśnie tak obecnym warto pamiętać o słowach Phila Bosmansa: Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny. Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma żadnego drugiego takiego jak ty. NIKT CIĘ PRZECIEŻ NIE ZASTĄPI!!!!

 |---------------------------

Pragnienia religijne

  

środa, 24 września 2008

W człowieku istnieje ogromna przestrzeń, w której jest miejsce na Sacrum. Pragnienia religijne są w nas od dzieciństwa. Mogą występować w większym lub mniejszym nasileniu, ale nigdy nie znikają. Pragnienie odczuwania obecności Boga, rozmowy z Nim nie wygasa. Nawet jeśli tracimy potrzebę tzw. „chodzenia do kościoła” owo pragnienie nie znika! Może więc warto pochylić nad tym obszarem ludzkich pragnień i potrzeb i zastanowić się nad tym, jak zaspokoić (choć w pewnym zakresie) tęsknotę za Nim, za Przyjacielem, Bogiem?

Wydaje mi się, że trzeba najpierw zacząć od motywacji. Warto sobie odpowiedzieć: dlaczego chcę spotkania ze Stwórcą? Im motywacja jest wznioślejsza, mniej egoistyczna, tym to spotkanie może być piękniejsze! Miłość do Boga, to przecież nie tylko afekt, to nade wszystko wybór, który wymaga konsekwencji a nieraz ofiary! Paradoksalnie, wysiłek może sprawić, że radość ze spotkania z Bogiem staje się jeszcze większa!

Drugim, ważnym krokiem jest „danie szansy” Bogu w swoim życiu wewnętrznym. Jest to zatem szukanie okazji do modlitwy, która ma być osobistą szeptaniną, mającą znamiona dialogu. Aby tak się stało, trzeba znaleźć jakąś przestrzeń czasu, miejsca, aby spokojnie zanurzyć się w to spotkanie. Nieraz będzie ono pełne ciepła i otuchy. Nieraz stanie się czasem wadzenia się i nieustępliwej prośby. Zawsze jednak powinno być przeniknięte ufnością i miłością.

Kolejnym etapem zaspokojenia pragnień religijnych jest dopuszczenie do głosu Boga w sprawach codziennych. Dokonywanie wyborów, poddając się Jego Woli, ma kolosalne znaczenie dla wzmacniania własnej woli. Świadomość, że w moich wyborach jest Pan, daje poczucie mocy, spełniania się!

Dla chrześcijan (a szczególnie dla katolików) istotną przestrzenią zaspokojenia pragnień religijnych jest wzbogacanie życia sakramentalnego, poprzez świadome i pełne uczestnictwo w sakramentach. Ponadto uczestnictwo w różnych akcjach duszpasterskich (pielgrzymki, nabożeństwa fatimskie itp.) daje poczucie wspólnoty, która jest tak ważna w religijności człowieka.

Ks. Jan Twardowski pisał przed laty: Wierzyć - to znaczy nawet nie pytać, jak długo jeszcze mamy iść po ciemku. Może rzeczywiście za mało ufamy, a za dużo pytamy!? Wiara to przecież pewność bez namacalnych dowodów!!! A zatem może potrzeba więcej „dziecięcości” w zaspokajaniu pragnień religijnych?

 |---------------------------

wtorek, 7 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodane: 06.02.2012
  Moje możliwości
 dodane: 04.02.2012
  Kamieński Bartłomiej
 dodane: 02.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Światowy dzień walki z rakiem
 dodany: 01.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Zasady edukacyjne na katechezie (7)
 dodany: 27.01.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (1)
 dodany: 06.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Obraz Boga Ojca a wychowanie
 dodany: 31.01.2012

i leksykonie:

  Kamieński Bartłomiej
 dodany: 02.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
960
Ostatnia umieszczona:
Kierownictwo duchowe (1)

dodana: 06.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54