Archiwum wpisów w blogu w wrześniu 2009
Powakacyjne refleksje
środa, 02 września 2009
Minęły wakacje i mam nadzieję, że każdy z nas wypoczął!!! Wielu ma swój sposób na spędzenie wolnego czasu! Powstaje jednak pytanie, czy rzeczywiście umożliwia odpoczynek? Jak widać z doniesień medialnych wielu z nas lubi wypoczynek bierny! Opalanie, picie i jedzenie to atrybuty wczasowicza. Zastanawiam skąd bierze się coraz większa ilość osób preferujących leniuchowanie, w którym aktywność jest bliska zeru?
Wydaje się, że wielu z nas chce się niejako „na siłę” zatrzymać, aby zapomnieć o pośpiechu, gonitwie dnia codziennego. Rodzi się więc „subkultura biernego wczasowicza”, który zapomina o własnym zdrowiu. W konsekwencji spora część naszych rodaków wraca z wakacji grubsza, z podwyższonym cholesterolem oraz opuchniętą wątrobą.
Aleksander Dumas pisał, że wypoczynek, jak wszystko, kończy się zmęczeniem. Niestety uciekamy od tej prawdy w slogan: od czasu do czasu można poszaleć. Najgorsze jest to, że coraz więcej dzieci i młodzieży nie widzi potrzeby aktywnego wypoczynku. Współcześnie mamy do czynienia z epidemią występowania nadwagi, otyłości pokarmowej i zespołu metabolicznego u młodego pokolenia. Może więc warto wyciągnąć wnioski dla siebie i swoich wychowanków? Proponuję kilka zasad na najbliższe miesiące:
1. Ograniczyć siedzący tryb życia.
2. Wyeliminować jedzenie typu „fast-food”.
3. Ograniczyć tłuste i słodkie pożywienie.
4. Docenić sport, a w tym jazdę rowerem oraz pływanie.
5. Zadbać o rozsądną ilość snu.
6. Likwidować zniewolenie mediami.
7. Polubić herbatę (szczególnie zieloną).
8. Uznać terapeutyczne działanie muzyki.
9. Kreować pogodny styl bycia.
10. Powiększać zasoby duchowe.
11. Szukać okazji do relaksu poprzez szeroką pojętą sztukę.
12. Tworzyć klimat afirmacji siebie i innych.
Prymas Tysiąclecia mówił przed laty do Polaków: Po pracy człowiek musi mieć czas na modlitwę, wypoczynek, rozmowę w gronie rodziny, na swoje zainteresowania, na świadczenie pomocy bliźnim. Może więc warto (żyjąc wspomnieniami z wakacji) zweryfikować swój styl życia. Prozdrowotne priorytety w planowaniu dnia, tygodnia czy miesiąca powinny znaleźć się w stylu dokonywania codziennych wyborów.
|---------------------------
Nowy rok szkolny
środa, 09 września 2009
Rozpoczął się nowy rok szkolny, w którym znów reforma edukacyjna podzieliła środowisko rodziców i nauczycieli, ale i samych uczniów. Zmieniona podstawa programowa, sześciolatki w szkole, matematyka na maturze - to tylko niektóre z nowości edukacyjnych rozpoczętego roku. I tak sobie myślę, czy kiedyś owa reforma się skończy.
Ostatnio na jakiejś konferencji naukowej przekonywano mnie, że reforma edukacji trwa nieustannie, bowiem jest wrażliwa na przemiany społeczne. A zatem co roku można spodziewać się zreformowanej reformy, która stoi u podstaw poszukiwań reformatorskich.
Z jednej strony jest to proces nieunikniony. Z drugiej jednak strony, upolitycznienie owych modyfikacji w zakresie przede wszystkim kształcenia sprawia, że ofiarą staje się uczeń, a pośrednio rodzice i nauczyciele.
W ostatnich latach dość dużo spotykam się na szkoleniach z nauczycielami i rodzicami. Nastroje są w wielu przypadkach fatalne. Wprawdzie, polskie szkoły wyglądają coraz lepiej (więcej sprzętu, pomocy dydaktycznych, piękne sale gimnastyczne), to jednak nieustająca reforma nie daje poczucia bezpieczeństwa, stabilności. Jakże często słyszałem przed wakacjami zdanie: aż się boję, co znowu ministerstwo edukacji wymyśli. A wymyśla coraz ciekawsze rzeczy.
Dla przykładu w nowej podstawie programowej z historii zniknie de facto pojęcie patriotyzmu. W dobie globalizmu poczucie tożsamości narodowej staje się niewygodne. Stąd też fakty historyczne mogą być analizowane w oderwaniu od tegoż poczucia. Niektórzy twierdzą, że nowa podstawa programowa ma duże podobieństwa z tą z lat sześćdziesiątych. A przecież każdy się domyśla czym była przesiąknięta. Czyżby więc, jakaś powtórka z historii?
Nie da się ukryć, iż rodzi się nowa jakość edukacyjna, która ma charakter bezpostaciowości. Afirmowane jest wszystko to, co jest niewyraźne, dowolne, co rozmazuje ostrość. Tak jest choćby z wartościami. Dużo się mówi o aksjologii w edukacji, ale z drugiej strony ruguje się wartości z podręczników i programów nauczania. Preferowana jest dowolność i etyka sytuacyjna. I jak się tu nie pogubić?
Przed nami nowy rok szkolny, w którym niepewność i tymczasowość to dwie rzeczywistości, które zadomowiły się w polskiej szkole. Już niedługo zacznie się czas obwiniania i wzajemnych pretensji. Powstanie kolejny raz dylemat: uczyć czy wychowywać? Czy da się pogodzić w obecnym czasie te dwa komplementarne procesy edukacyjne? A gdzie postulat nauczania wychowującego?
Nie wiem czy mam rację, ale jednego będę bronił: reforma nie może być nieprzemyślanym eksperymentem, którego ofiarami są ci, którzy współtworzą edukację. Nieprawdaż?
|---------------------------
Sześciolatku do szkoły
środa, 16 września 2009
Jeszcze pewnie długie miesiące będzie trwała dyskusja nad reformą, w której sześciolatki idą szkoły. Wypowiadają się rodzice, nauczyciele, tęgie głowy naukowe i politycy. Nasuwa mi sie jednak pytanie: a co na to sami zainteresowani? Wbrew pozorom docierają do nich różne informację o szkole. Wiele z tego nie rozumieją, ale strach przed szkołą powolutku sączy się u niektórych sześciolatków. Czyż nie słyszą, że są fatalne warunki, że nie będą się czuć bezpieczni? Dowiadują się też, że tornister będzie bardzo ciężki, nie będzie się można bawić, a ponadto trzeba będzie usiąść grzecznie w ławkach!!!
Miałem okazję przed wakacjami rozmawiać z przedszkolami w jednym z krakowskich przedszkoli. W wyniku ciekawych i (wbrew pozorom) głębokich refleksji, postanowiłem zebrać te wypowiedzi w postaci pewnego apelu sześciolatka, który przecież nie wie do końca, co dla niego będzie lepsze: szkoła czy przedszkole!!!
Kochany dorosły!
Pamiętaj, że jestem jeszcze dzieckiem i przede wszystkim chcę się bawić! Pozwól mi na różne zabawy, bo bez tego coraz bardziej sie nudzę. Jednak chciałbym uczyć się wielu rzeczy, które mnie ciekawią. Chcę się uczyć czytać, liczyć i pisać! Dobrze by było, gdybym miał fajną panią nauczycielkę, która będzie do mnie się uśmiechać i nie będzie się gniewać. Super by było, gdyby nas dużo w sali nie było. Jak nas jest dużo, to trudno się uczyć i bawić. Bardzo bym chciał, aby był też plac, na którym można by było pobiegać, poskakać i pobawić się z innymi dziećmi. Chciałbym też mieć książki do uczenia się, które są niezbyt grube i kolorowe. I jeszcze jedno: nie mów ciągle, że wcześniej dzieci były lepsze. Ja przecież się staram!
Twój sześciolatek.
Oczywiście, jest to próba przeniesienia na papier i uporządkowania tego, co mówią przedszkolaki. Czy jednak my dorośli nie powinniśmy bardziej pochylić się nad dziećmi i słuchać tego, co ma ją do powiedzenia? W tej kłótni o edukację sześciolatków zaciera się to, co najważniejsze: potrzeby dziecka. Wprawdzie, każda ze stron konfliktu twierdzi, że dla dobra dziecka należy tak, a tak postąpić, ale w konsekwencji jest to wciskanie dorosłych odczuć w dziecięcy świat emocji.
Nie podejmuję polemiki dotyczącej słuszności edukacji szkolnej sześciolatków, ale niepokoi mnie zjawisko ignorancji niektórych środowisk edukacyjnych!
|---------------------------
Asyż w Krakowie
środa, 23 września 2009
Nie dawno skończył się w Krakowie Międzynarodowy Kongres dla Pokoju „Ludzie i religie” - „Duch Asyżu w Krakowie”. Inicjatywa zapoczątkowana przez Jana Pawła II. Niektóre z mediów przemilczały owo wydarzenie, wychodząc z założenia, że nie jest to żaden news!!! Smutny to fakt, bowiem nie było to tylko spotkanie religijne. Przesłanie pokoju ma przecież charakter ogólnoludzki. W wielu telewizjach na całym świecie informacje o tym wydarzeniu były dość eksponowane. A w Polsce? Wprawdzie było transmitowane w telewizji zakończenie Kongresu, ale w pewnym momencie zostało przerwane. Nie wchodząc w przyczyny takiego stanu rzeczy, wydaje mi się, że tego typu spotkania są absolutnie ponadczasowe, przekraczające swoją epokę.
Powstaje jednak pytanie: co z tego zostanie. Idąc ulicą, przy której mieszkały tzw. vip-y usłyszałem rozmowę dwóch ochroniarzy. Twierdzili oni, że wielu przyjechało na Kongres by się pokazać: mają pieniądze, a więc jeżdżą, choć nic z tego nie wynika. Apel o pokój i dialog międzyreligijny jest tylko zamanifestowaniem poglądów. Prawdziwy dialog odbywa się „ na dole”, a nie wśród hierarchów.
Pewnie coś w tym prawdy jest. Jednak nie do przecenienia są takie inicjatywy, jak spotkanie w Krakowie. Jest to okazja do międzykulturowego dialogu, w którym istotnym elementem jest apel o pokój.
A zatem na Rynku Krakowskim powinny być tłumy, bowiem jest to wydarzenie historyczne. Jednak tłumów nie było, bo ... . No właśnie dlaczego? A gdzie młodzież?
Czyż nie jest to sygnał ostrzegawczy? Coś szwankuje w wychowaniu zarówno patriotycznym, jak i ogólnym, w którym kształtuje się wrażliwość społeczną. Tego typu Kongresy są okazją do uwrażliwienia młodego pokolenia na problemy globalne, religijne, ekologiczne. Jest to szansa do refleksji na kondycją społeczeństwa, w którym się żyje. A zatem, gdzie tkwi błąd?
Wydaje mi się, że coraz bardziej gubimy się w gąszczu propozycji cywilizacyjnych. „Gotowiec - streszczenie” wypiera książkę, komunikator bezpośrednią rozmowę, bylejakość wypiera solidność, a bezpostaciowość konkretność. Współczesny mody człowiek gubi się w tym ogromie propozycji, które kuszą atrakcyjnością, barwą nieograniczonej wolności. W konsekwencji nie wiadomo, co wybrać!
Wydaje mi się, że coraz bardziej niepokojące są symptomy obojętności na problemy społeczne. Współczesna młodzież coraz częściej ma okazję do pielęgnowania własnego egoizmu, który zapomina o innych.
|---------------------------
Era grubasów
środa, 30 września 2009
Niedawno media podały zatrważające wyniki badań. Otóż, coraz więcej dzieci i młodzieży zdążyła do 19 roku życia „wyhodować” pokaźny brzuszek. Okazuje się, że wielu młodych Polaków kocha spędzać czas biernie, siedząco. Nie trzeba dodawać, jakie konsekwencje zdrowotne za tym sie kryją. Stąd też przed wychowawcami staje bardzo trudne zadanie: zmienić styl życia wychowanków.
Najpierw trzeba zmienić nawyki żywieniowe. „Śmieciowe” jedzenie z fast foodów jest nadal bardzo popularne. Wielu nastolatków, ale i dzieci za nim przepada. Nie ma się co dziwić, jeśli już w dzieciństwie są tak żywieni. Znam przypadki obchodzenia przez przedszkolaków jubileuszu sześciolecia życia w McDonald’s. Rodzice beztrosko pozwalają na konsumpcję pełnych chemii smakołyków. Nie wspomnę już o napojach gazowanych, po których tkanki tłuszczowej szybko przybywa. Na to wszystko patrzą rodzice, dokupując dzieciom różnego rodzaju batoniki. A gdzie witaminy? Dobrze żywić nie oznacza obficie czy smacznie! Dobrze żywić oznacza przede wszystkim zdrowo!
Kolejna zmiana, która poprzez zabiegi wychowawcze musi nastąpić, to aktywny tryb życia. Długie godziny spędzane przed ekranami telewizora, komputera czy komórki wpływają destrukcyjnie na dzieci i młodzież. Im się po prostu nie chce ruszać. Sport jest również czymś nieatrakcyjnym, bowiem wymaga wysiłku. Tu, niestety rodzice także ponoszą winę. Otóż, wiele matek i ojców zwalnia swoje pociechy z lekcji wychowania fizycznego. Pod byle pretekstem dziecko nie ćwiczy. W konsekwencji następuje przyzwyczajenie się syna czy córki do bierności. Nie należy się więc dziwić, że po takim postępowaniu rodzicielskim, dzieci mają problem chociażby z posprzątaniem swojego pokoju. To przecież wymaga jakiegoś wysiłku, którego nie ma w codzienności.
Mówiąc o zmianach generujących zdrowy styl życia nie można zapomnieć o weryfikacji dotyczącej ilości snu. Brak wypoczynku, krótki, albo późny sen sprawia, iż młody człowiek próbuje zmęczenie kompensować w różny sposób. Jednym z nich są używki. Picie piwa czy drinków niesie ze sobą dodatkowe kalorie. Ponadto podnosi ciśnienie. Konsekwencją jest problem z zaśnięciem. Podobno ponad 50% licealistów polskich ma problem z zasypianiem. Niewyspanie rodzi stres, a w nim sięga się często po nadmierne jedzenie. I tak koło się zamyka.
Od lat słyszymy, że Polacy tyją. Pokazuje się Amerykanów jako przykład społeczeństwa, które nie potrafi sobie z nieracjonalnym jedzeniem poradzić. I co? I nic!!! Zastanawiam się, co musi się stać, aby wychowawcy ( w tym rodzice) obudzili się i rozpoczęli wraz z dziećmi gruntowną zmianę stylu życia?
