naglowek

  Archiwum wpisów w blogu w wrześniu 2011

Typy uczniów

  

środa, 07 września 2011

Rozpoczął się rok szkolny. Proponuje więc specyficzną typologię dr Wojciecha Klapy. Pisze on, że kiedy mówimy o szkole, traktujemy ją jako instytucję. Zapominamy, że szkoła to ludzie: uczniowie, nauczyciele, dyrekcja i - często najważniejsza osoba - wszystkowiedzący woźny. Zastanawiając się nad szkolnymi problemami, nie bierzemy pod uwagę tego, kim jesteśmy w szkole? Jakie role i zadania w niej pełnimy obok ról „oficjalnych”: nauczycieli i uczniów? Spróbujmy więc popatrzeć na siebie, może uda nam się dostrzec kogoś interesującego.

TYPY UCZNIÓW:

Nieudacznik - przeprasza, że żyje, koncentruje się na doskonaleniu swych wad, w czym potrafi osiągnąć zaskakujące rezultaty, posiada umiejętność prowokowania losu.

Wesołek - błazen klasowy, często ma szansę awansu na szkolnego Stańczyka..., wolno mu więcej niż innym.

Kujon - jaki jest każdy widzi, kończy marnie po zdaniu matury, potencjalny pacjent oddziałów intensywnej terapii.

Kozak - Kmicic w młodych latach, szuka zwady z silniejszym, zwłaszcza nauczycielem, zna i stosuje szereg sposobów wyprowadzenia go z równowagi, wie kiedy powiedzieć: „Kończ waść, wstydu oszczędź”.

Komandos - działa jedynie w sytuacjach trudnych, jest wtedy perfekcyjny, błyskawiczny, bezbłędny, większą część roku szkolnego - wzorem drapieżników - spędza na nieróbstwie, podobnie jak one potrafi upaść na cztery łapy, lecz niekiedy mu się to nie udaje, średnia ocen końcowych – pozytywna.

Turysta - zwiedził wiele szkół, instytucji naukowych i klas, poznawanie nowych nauczycieli jest jego pasją, nie zagrzeje nigdzie dłużej miejsca.

Pradziad - wieloletni uczeń, wierny zasadzie repetitio est mater studiorum, cieszący się zaufaniem nauczycieli, którzy mimo stawianych mu ocen niedostatecznych chętnie nagrodziliby go medalem „za wytrwałość”, może zostać powiernikiem zarówno kolegów (jako bardziej doświadczony), jak i nauczycieli („ty jesteś starszy, to lepiej rozumiesz...”), gatunek chroniony.

Zdolny, ale leń - trudny do „ugryzienia” intelektualista i erudyta, traktujący szkołę jak wietrzną ospę - dobrze jest ją przejść, ale nie ma co się nią przejmować, bo niewiele daje, niekiedy przecenia swe siły (odpornościowe) i marnie kończy.

Lizus - typ niebezpieczny dla swych kolegów, nauczycieli i samego siebie, posiada wiele cech wirusa, od chwili rozwiązania niektórych instytucji i organizacji ma ograniczone możliwości rozwoju, posiada jednak duże zdolności przystosowawcze.

Paznokciowiec - typ zbliżony do kujona, dzieli wszystko od... do, systematyczny do przesady, gubi się w szczegółach, źle się czuje w sytuacjach nowych i trudnych do przewidzenia, często zostaje nerwicowcem.

Szpaner - potomek Stefka Burczymuchy, wie wszystko i wszystko potrafi zrobić, niedoceniany przez otoczenie.

Gumożuj - uwielbia gumę do żucia dla ciała i umysłu, nie potrafi się bez niej obejść, zwraca uwagę jedynie na smak, a nie na wartości odżywcze, trudno mu zauważyć początek procesu zmiany mózgu w gumę.

Prawda, że śliczne??? Za tydzień typologia nauczycielska.

 |---------------------------

Typy nauczycieli

  

środa, 14 września 2011

Dr Wojciech Klapa proponuje także typy nauczycieli. Oto one

Kujon - ten typ spotykamy również wśród nauczycieli, bał się opuścić szkołę i został nauczycielem, wszystko sprowadza do szkolnych schematów i skali ocen, „realizuje program”, nie zastanawiając się, po co to robi; boi się zmian i inteligentnych uczniów, zna na pamięć podręcznik.

Artysta - posiada indywidualny punkt patrzenia na świat, umie kreować zarówno samego siebie, jak i swe otoczenie, trochę nieobliczalny, skłócony z otoczeniem, potrafi zaimponować uczniom, niekiedy trudno jest ocenić, co jest wartościowe w jego postępowaniu, a co stanowi grę „pod publiczność”.

Chodząca encyklopedia - wie wszystko lub prawie wszystko, potrafi odpowiedzieć na każde pytanie, posiada liczne zainteresowania „pozaszkolne”, nie popisuje się swą wiedzą, trzeba z nim - jak z komputerem - umieć się obchodzić.

Fajtłapa - patrz „nieudacznik”, uczniowie często wchodzą mu na głowę, niekiedy z niej spadają.

Ktoś - postać, którą się trudno akceptuje, można się z nim spierać i dyskutować, potrafi fascynować, w pełni doceniany po ukończeniu szkoły.

Einstein dla ubogich - geniusz, naukowiec, który przez złośliwość losu został nauczycielem, docenią go następne pokolenia.

Psycholog - znawca dusz uczniowskich, chętnie służy im wszelką pomocą i wsparciem, jest adwokatem, sędzią, lekarzem, opiekunem, niekiedy jest zaskoczony faktem, że uczniowie nie uznają go za swojego guru.

Kolejne wcielenie Siłaczki - zawód jest jej pasją, poświęca mu wszystko, z czym sobie nie radzi, wcześniej czy później kończy marnie.

Satyryk - występuje w kilku odmianach: od subtelnego ironisty, który potrafi w dowcipny i nieszkodliwy sposób zwrócić uwagę do prymitywnego prześmiewcy posługującego się „ciężkim” dowcipem i „słowami powszechnie uznanymi za obraźliwe”.

Pani od... - za swe pierwszoplanowe zadanie uznaje nauczanie przedmiotu, z uczniem utrzymuje (jeśli musi) jedynie kontakty oficjalne, stara się stworzyć etykietę godną dworu brytyjskiego.

(Tu wstaw nazwisko) - nie jest ważne, jakiego przedmiotu uczy, gdyż sam kontakt z nim dużo daje, wiele można dowiedzieć się od niego o życiu, potrafi pomóc uczniowi bez „wchodzenia z butami w jego duszę”, niekiedy okaz trudny do rozpoznania.

Lizus - typ występujący również wśród nauczycieli, stara się przypodobać uczniom, skory do zawarcia paktu o nieagresji, boi się dyrekcji, groźny w sytuacjach ekstremalnych.

 |---------------------------

Na początku roku szkolnego

  

środa, 21 września 2011

Nie ukrywam, że jestem regularnym czytelnikiem strony prof. Śliwerskiego. Na początku roku szkolnego i akademickiego warto przeczytać fragment umieszczony na jego stronie (http://sliwerski-pedagog.blogspot.com).

„Na Targu Dominikańskim w Gdańsku zakupiłem książeczkę, która ukazała się w Warszawie 103 lata temu pod takim właśnie tytułem - "Ideał a młodzież" (Druk Piotra Laskaera i S-ki, Nowy Świat 41; Warszawa 1908). Zawarte w niej myśli nie zdezaktualizowały się, a przecież została wydana wiek temu, kiedy Polska była pod zaborami. Dzisiaj zostałaby zaliczona do nurtu pedagogiki humanistycznej, personalistycznej w duchu wychowania chrześcijańskiego. (…) Ciekawa jest diagnoza polskiego społeczeństwa, choć dająca się odnieść także do innych narodów (…)

Narzekamy na obecne czasy, na młodzież, a właściwie - na wszystko. Przerażają nas zbrodnicze napady, zabójstwa, zamachy, strajki, lokauty, bomby, terrory - i słusznie. Czasy oczywiście są trudne i niebezpiecznem jest morze, rozkołysane burzą, jak przykrą jest fala rozkołysana wichrem. "(s. 13) Ktoś jednak w amerykańskim stylu dodaje: "Czasy nasze są wspaniałe, bo w nich przejawia się budzące się życie, ruch, dążenie do postępu, do lepszego wymiaru sprawiedliwości, jednem słowem do lepszego jutra (choć przyznaję, że te dążenia bywają wykolejone i nieraz na opak prowadzą). . . bo są objawem pewnego uświadomienia szerokich mass. Są wspaniałe, bo choć wśród bomb i pogromów, pracować i działać w nich można o dobro, o prawdę, o sprawiedliwość, bo kryć się ze swą myślą, a krępować ze słowem mniej już trzeba niż dawniej. (s. 14)

Gdy młody człowiek dochodzi do wieku samopoznania, a rozgląda się dokoła okiem człowieka myślącego, spostrzega z rosnącym zdumieniem, że nie dobrze się dzieje w ludzkiem społeczeństwie, . . . a choć rozkrytykowanym jeszcze nie jest, uznać przecież musi, że wszystko co go otacza dziwnie musiało się jakoś wykoleić. . . że coś musiało się poniekąd na świecie wynaturzyć. Gdzie okiem sięgnie napotyka na sprzeczności: piękne zasady, a obok marne czyny. . . wspaniałą przyrodę, a na jej łonie nieszczęśliwego człowieka. . . itp. (. . .)

Sumienna obserwacya prowadzi zatem młodzieńca do wniosku, że istotnie na tym świecie coś musiało się zasadniczo wykoleić z pierwotnej celowości, a nade wszystko, że sam człowiek się wykoleił, i ciągle się wykoleja, wszystko za sobą na manowce pociągając, i że tu niezbędne jest jakieś odrodzenie. (s. 7-8)

Niech każdy wyrobi sobie własne zdanie.

 |---------------------------

Nowy rok akademicki

  

środa, 28 września 2011

Rozpoczyna się właśnie nowy rok akademicki. Jak zawsze u progu takiego wydarzenia powstaje pytanie: jaki będzie? Co czeka studenta, ale i wykładowcę w roku 2011/2012? W moim przekonaniu kilka zjawisk będzie niepokojących.

W pierwszej kolejności, czeka nas jak zwykle bałagan organizacyjny. W wielu szkołach wyższych problemy z podziałem godzin, przydziałem czynności i sal stają się koszmarem nie tylko pierwszych dni zajęć. Nie zawsze jest to wina opieszałości władz. W wielu przypadkach chodzi o brak wyobraźni, tendencję do improwizacji, brak wyciągania wniosków z poprzednich lat. Tłum studentów szukających właściwej sali i wykładowcy staje się niestety nie tak znowu rzadko standardem polskim. Często pierwsze tygodnie października są wręcz stracone dla dydaktyki. Gubią się zarówno studenci, jak i nauczyciele akademiccy.

Drugim zjawiskiem, który będzie dokuczał akademikom to nieustająca reforma szkolnictwa. W tym roku wchodzi przecież kolejna zmiana dotycząca chociażby stopni i tytułów naukowych. Jak wiemy, nie jest ona akceptowana przez część profesorów i doktorów. Kryteria oceniania dorobku wydają się czytelne, choć w rzeczywistości polskiej może się okazać, że nadal będzie funkcjonowała dowolność interpretacyjna.

Trzecim zjawiskiem, które może niepokoić to jakość kształcenia. Co by nie powiedzieć, to nadal w wielu szkołach obowiązuje encyklopedyzm dydaktyczny. Kształcenie polega na „wkuwaniu”. Umiejętności są gdzieś zmarginalizowane, a ocena nie odzwierciedla prawdziwej jakości kształcenia. Można by rzec, dużo jest w tym ocenianiu hipokryzji i zakłamania. Oczywiście, nie można uogólniać, bowiem istnieją szkoły wyższe, które rozumieją, iż „pozoranctwo dydaktyczne” nie popłaca.

Czwartym problemem, z którym musi się zmierzyć polska szkoła wyższa to zmniejszający się autorytet nauczyciela akademickiego. Niestety, na korytarzach, ale i w salach wykładowych widać coraz mniej szacunku dla profesorów. W wielu przypadkach kultura osobista studiujących pozostawia wiele do życzenia. Postawa roszczeniowa staje się dominującym zachowaniem niektórych studentów.

Na koniec, jeszcze jedna obawa. Otóż, wydaje się, że nauki humanistyczne są w naszej ojczyźnie marginalizowane. Trudniej przebić się humaniście niż przedstawicielowi nauk ścisłych przez gąszcz obostrzeń ministerialnych. Także finanse przeznaczane na humanistykę szeroko pojętą są zbyt małe w stosunku do innych nauk. Może się okazać, iż zaniedbywana humanistyka będzie marginalizowana ze względów ekonomicznych.

 |---------------------------

środa, 22 lutego 2012 

Ostatnio dodane

  Środa Popielcowa
 dodane: 22.02.2012
  Pobożność maryjna
 dodane: 21.02.2012
  Kierownictwo duchowe (3)
 dodane: 20.02.2012

Mastalski w radiu

Rozmowy z ks. prof. Januszem Mastalskim emitowane w Radio Bonus w każdą środę o godz. 20.15.
  archiwum rozmów

Radio Bonus

Najnowszy tekst w zamyśleniach:

  Środa Popielcowa
 dodany: 22.02.2012

inne w archiwum zamyśleń:

rok: 2012 r., miesiące:
1 2

rok: 2011 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

rok: 2010 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2009 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 9 10 11 12

rok: 2008 r., miesiące:
1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12

rok: 2007 r., miesiące:
10 11 12

w refleksjach pedagogicznych:

  Nauczycielskie grupy nieformalne (2)
 dodany: 17.02.2012

w dla samotnych:

  Kierownictwo duchowe (3)
 dodany: 20.02.2012

w dziale problemy wychowawcze:

  Pobożność maryjna
 dodany: 21.02.2012

i leksykonie:

  Karpowicz Stanisław
 dodany: 16.02.2012

Statystyki serwisu

Ilość stron w serwisie:
974
Ostatnia umieszczona:
Środa Popielcowa

dodana: 22.02.2012

Ilość wpisów w księdze gości:

259

ostatni wpisany:
2011-11-06 23:08:54