
Wartość wyrozumiałości
Joseph Conrad pisał, że wyrozumiałość jest najinteligentniejszą z cnót. Pozwalam sobie uważać tę cnotę za jedną z najrzadziej spotykanych, jeśli nie najrzadszą ze wszystkich. A czym ona jest?
Wyrozumiałość to pobłażanie dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, dla cudzego postępowania. Jest to odmiana tolerancji, rozumianej jako postawa lub zachowanie polegające na uznawaniu prawa innych ludzi do posiadania przekonań, postaw i zachowań różnych od naszych, a nawet sprzecznych lub też nisko przez nas ocenianych. Niektórzy twierdzą, że sama tolerancja nie ma być tylko wyrozumiałością wobec ludzkich zachowań, ale pozytywnym zaangażowaniem, które ma się wyrażać w neutralizacji punktów widzenia.
Trzeba pamiętać, że jeżeli podchodzimy z wyrozumiałością do czyjejś postawy, zachowania czy też poglądów, nie znaczy, że się z nimi zgadzamy. Wyrozumiałość nie jest też pobłażliwością, która w wielu przypadkach jest po prostu „machnięciem ręki” na coś, co budzi kontrowersje.
Niestety, nie każdy potrafi być wyrozumiałym. Niektórzy nie dostrzegają jej wartości. Dzieje się tak z pewnością dlatego, że wyrozumiałość jest skutkiem poznania własnych ograniczeń i błędów. Człowiek, który sam odkrył swoje niedoskonałości, potrafi z dystansem popatrzeć na inność drugiego człowieka, na jego nieporadność, niekonsekwencję itp. Cóż, istnieje nawet taki pogląd, że jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować własnych słabości, tym bardziej będzie je piętnował u innych.
Wydaje się, że człowiek wyrozumiały jest bardziej nastawiony na kompromis, pokój. Niesie ze sobą większą dozę bezpieczeństwa. W zetknięciu z wyrozumiałym, dana osoba czuje się mnie oceniana, a więcej rozumiana. To z kolei wytwarza klimat otwarcia, zaufania, a w konsekwencji bliskości. Wartość wyrozumiałości tkwi w jej wielopłaszczyznowym oddziaływaniu. Kreuje w człowieku dystans do wielu zjawisk, a z drugiej budzi u innych poczucie bezpieczeństwa. Likwiduje także zacietrzewienie i tzw. „dogmat nieomylności”. Wyrozumiałość wobec drugiego daje mu szansę zaistnienia ze swoją innością. To z kolei tworzy klimat spotkania, bez którego nie ma dialogu.
Może więc potrzeba w nas samych więcej wyrozumiałości dla siebie i innych?
