
Przemoc wychowawcza
Przemoc wychowawczą można zdefiniować jako oddziaływanie na wychowanka siłą fizyczną lub psychiczną w celu przymuszenia go do podporządkowania się woli wychowawcy (M. Karkowska, W. Czarnecka, 2000). Aktem przemocy jest każda sytuacja, w której uniemożliwia się lub utrudnia innym włączenie w proces poszukiwania, a „nauczyciele angażujący się nieustannie w utarczki z uczniami o sprawy wartości, mają często bardzo surowe koncepcje tego, co słuszne i niesłuszne dla każdego. Im (...) bardziej są przekonani, że ich wartości i przekonania są prawdziwie uniwersalnymi, tym bardziej są skłonni narzucać je swym uczniom (a także innym ludziom). Tylko rzadko takie próby nie udają się” (T. Gordon, 1998).
Nauczyciel stosujący taktyki bezpośredniego przymusu staje się toksycznym „aparatem ucisku”, który zamiast kształcić „obrzydza” wychowankom szkołę. Nie tylko w polskiej szkole „zdarzają się wychowawcy słabi i nieudolni (...). Presja społeczeństwa często przynagla rodziców, aby własnego syna i własną córkę włączyli w krąg ludzi silnych, mężczyzn i kobiet sukcesu, umiejących się znaleźć w społeczeństwie dobrobytu. Zapomina się o tym, aby pomóc młodym zdobywać prawdziwie ludzkie cnoty, takie jak: lojalność, uczciwość, sprawiedliwość, wiara, wstrzemięźliwość, stałość, dobroć” (T. Gordon, 1998).
Z przemocą wychowawczą wiąże się także problem rozdwojenia w stosowaniu i społecznej akceptacji przemocy psychicznej. Generalnie wyróżnia się realizację emocjonalną z ekspresją sił psychicznych i ta forma zwykle jest potępiana, a sprawca w znacznym procencie przypadków ma choć w części świadomość stosowania (czasem i na¬wet świadomość niewłaściwości swojego postępowania). Drugim sposobem realizacji jest forma racjonalna ujawniająca się głównie w narzucaniu "jedynie słusznych" poglądów, w niedopuszczaniu do dyskusji. Ta forma ma społecznie dużą akceptowalność, co może się wiązać z dość rozpowszechnionym wśród społeczeństwa przekonaniem, że nauka to zbiór niezmiennych, bardzo mądrych i ważnych prawd, zaś nauczanie to z jednej strony udzielanie maluczkim tych cennych prawd, a z drugiej – pilne ich przyswajanie i co najwyżej systematyzowanie. Jeśli nauczyciel podziela powyższe przekonania, to nie dziwi fakt, że w przypadku stosowania tej formy agresji psychicznej nie ma on świadomości, iż tak czyni. Postawienie mu tego rodzaju zarzutu może się spotkać z niedowierzaniem, rozgoryczeniem i poczuciem krzywdy (I. Obuchowska, 1989).
W ramach przemocy psychicznej można mówić o następujących jej przejawach:
1. Agresja werbalna (np. wyzwiska, obrażanie, ironizowanie, wystawianie na pośmiewisko, poniżanie słowne).
2. Groźby, presja i szantaż.
3. Wykorzystywanie presji zdobywania stopni do wytworzenia atmosfery za-grożenia.
4. Naruszanie cudzej godności, poniżanie przez polecanie wykonania konkretnych działań.
5. Systematyczna dyskryminacja wybranych uczniów.
6. Celowe unikanie niewerbalnej mowy ciała wyrażającej przyzwolenie, aprobaty i afirmację (H. L. Schmidt, 1997).
Ponadto istnieją przyczyny tkwiące w relacji nauczyciel-uczeń. Można do nich zaliczyć:
• chłód emocjonalny nauczycieli w stosunku do uczniów;
• niewłaściwy sposób komunikowania się nauczyciela z uczniem (poniżanie, ośmieszanie, straszenie, podkreślanie władzy);
• agresja i przemoc dorosłych na terenie szkoły;
• rozwiązywanie metodami siłowymi konfliktów dorośli – dzieci;
• relacje oparte tylko na wymaganiach bez nagradzania i wzmacniania pozytywnego zachowań dzieci.
Wydaje się zatem uzasadniona teza, że uczniowie nie czują się do końca podmiotem wychowawczych zamierzeń. Istnieją nawet przesłanki, aby zaryzykować twierdzenie, iż pedagogika współczesna posługuje się terminem „podmiotowość ucznia”, ale tylko w ujęciu postulatywnym. W obecnym systemie edukacyjnym jest bardzo trudno tę zasadę zrealizować (J. Radziewicz, 1992). Przed wielu laty pedagodzy widzieli problem tkwiący w praktyce edukacyjnej, w której podmiotem procesu edukacji był nauczyciel, a nie uczeń.
P. Freire, przedstawiciel pedagogiki emancypacyjnej, udowadniał powyższą tezę w następujący sposób:
• Nauczyciel naucza, a uczniowie są uczeni.
• Nauczyciel wie wszystko, uczniowie nic nie wiedzą.
• Nauczyciel mówi, podczas gdy uczniowie pokornie słuchają.
• Nauczyciel wprowadza dyscyplinę, a uczniowie się jej podporządkowują.
• Nauczyciel myśli, a uczniowie biernie poddają się tokowi jego myślenia.
• Nauczyciel wybiera i narzuca swój wybór, a uczniowie stosują się do niego.
• Nauczyciel działa, a uczniowie mają iluzję działania.
• Nauczyciel określa treść programu, a uczniowie przystosowują się do tego.
• Nauczyciel miesza autorytet wiedzy z własnym autorytetem zawodowym, który umieszcza w opozycji do wolności uczniów.
• Nauczyciel jest podmiotem procesu uczenia, a uczniowie są zwykłymi przedmiotami (M. Karkowska, W. Czarnecka ,2000).
Warto w tym miejscu wspomnieć, iż wybitny katolicki pedagog, S. Kunowski, mówiąc o pracy wychowawczej, kładł nacisk na spotkanie obu podmiotów wychowawczych twierdząc, że „spotkanie jest głównie zdarzeniem losowym i dotyczy przede wszystkim spotkania z prawdziwym człowiekiem, który wskaże cel życia, porwie za sobą, ukaże sens pracy nad sobą” (1981). Trudno sobie jednak wyobrazić prawdziwe spotkanie w sytuacji, gdzie nauczyciel traktowany jest jako „zło konieczne”. Stąd też wydaje się, że jedną z istotnych determinant toksycznych interakcji szkolnych jest zdeformowany obraz nauczyciela w oczach uczniów.
C. Braun i A. R. Nelson są autorami modelu zależności między oczekiwaniem nauczyciela a zachowaniami ucznia, w którym konflikt interesów może być bardzo widoczny i przeszkadzający w interakcjach, szczególnie pod wpływem tzw. zmiennych interweniujących (na przykład osobowość nauczyciela, jego płeć, wiedza itp.) (C. Braun 1988).
Trzeba więc z naciskiem podkreślić, że toksyczny nauczyciel dodatkowo zwiększa dysfunkcje szkoły, która staje się elementem destrukcyjnym dla rodziny. Uczeń doznający przemocy w szkole przekazuje ją niejako w domu swoim rodzicom i rodzeństwu. I tak dokonuje się swoisty „obieg przemocy”, w którym napór agresji jest coraz większy. Stąd też jakże ważna jest postawa nauczycieli i wychowawców, którzy mają szczególne zadanie przeciwdziałania agresji zarówno w szkole, jak i w rodzinie.
Jakże w tym miejscu nie przywołać postaci Jana Pawła II, wychowawcy i nauczyciela. A. Frossard, mówiąc o fenomenie papieża – kochanego nauczyciela podkreślił, że „wyjaśnienia tego zjawiska nie należy szukać w psychologii tłumów, tylko w psychologii Jana Pawła II, w wyjątkowej spójności jego osoby (...). W Janie Pawle II Ewangelia, powołanie i osoba są jednym i tym samym – co nieczęsto się zdarza – i właśnie ta wewnętrzna, dosłownie nuklearna spójność sprawia, że on promieniuje. Sądzę, że tutaj kryje się tajemnica tej siły, z jaką on przyciąga tłumy” (A. Frossard 2001). Wydaje się więc, że taki powinien być współczesny nauczyciel.
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie w wersji elektronicznej lub w innej formie zabronione.
